Recenzja czytelnika granice.pl

Kup Teraz

Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa

Constanze Bohg

Ocena ( 2 osoby )
5.5
Wydawnictwo: Święty Wojciech
Data wydania: 2014-08-26
Kategoria: Literatura faktu
ISBN: 9788375166804
Liczba stron: 296
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Marta Kowalik

Constanze i Tibor są udanym i kochającym się małżeństwem. W życiu odnoszą sukcesy, a do pełni szczęścia brakuje im tylko dzidziusia. Kiedy na teście ciążowym pojawiają się dwa niebieskie paseczki oboje szaleją z radości. Przez pierwsze trzy miesiące ukrywają ciążę, choć mają ochotę krzyczeć o swoim szczęściu. Kiedy najtrudniejszy okres mija młodzi ogłaszają wszem i wobec, że już za pół roku powitają na świecie małego człowieka. Jednak w trakcie rutynowych badań okazuje się, że z dzieckiem nie wszystko jest w porządku...

Diagnoza lekarska nie postawia żadnych złudzeń. Rozwijający się pod sercem Constanze chłopczyk cierpi na przepuklinę mózgową potyliczną. Przypadek Bohgów jest tak rzadki, że lekarze nie potrafią określić przyszłości maluszka. Nie wiadomo czy dziecko przeżyje poród i jak będzie wyglądało jego ewentualne życie z bardzo ciężkim stopniem niepełnosprawności. Personel szpitala sugeruje aborcję, ale to Constanze i Tibor muszą podjąć decyzję. Miną cztery i pół tygodnia zanim Boghowie zdecydują o dalszym losie swojego dziecka.

Biorąc pod uwagę fakt, że książka została wydana przez Wydawnictwo Święty Wojciech nie trudno domyślić się jaką decyzję podjęli Constanze i Tibor. Ale tu wcale nie chodzi o zagadkę, ale o konsekwencje ich postanowienia. Bo czy można cieszyć się z narodzin dziecka, które i tak umrze? Jak w takiej sytuacji przejść przez ciążę z uśmiechem na ustach i radością z powodu rozwijającego się pod sercem maluszka? Czy można wstawać każdego ranka ze świadomością, że zamiast kołyski trzeba będzie naszykować maleńką trumienkę? Opowieść Constanze jest do bólu szczera i prawdziwa. Kobieta dzieli się z czytelnikami swoją radością i rozpaczą. Opowiada o najbardziej bolesnych, ale i najszczęśliwszych miesiącach swojego życia. Bo okazuje się, że paraliżujący strach, smutek, złość i rezygnacja mogą współistnieć z ogromną miłością, radością i nadzieją.

„Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa” to przepełniona emocjami opowieść o cienkiej granicy między życiem i śmiercią. O rodzicach, którzy muszą podjąć niewyobrażalną decyzję. O wierze, nadziei i miłości. A w końcu o szpitalnej rzeczywistości i walce o godność i własne prawa. Historia małego Juliusa złamała mi serce i sprawiła, że w trakcie lektury ryczałam jak bóbr. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała stanąć przed podobnym dylematem, ale ostatecznie chciałabym wierzyć, że znalazłabym w sobie dość siły i odwagi, żeby zachować się tak, jak Constanze.

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
KsiazkowoLC plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-09-30, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,2015,Mam,Recenzenckie/Autorskie,Wyzwanie 2015,
Bywają takie książki, które nie sposób ocenić, a jeszcze trudniej opisać emocje, jakich doświadcza się podczas ich lektury, a także po jej zakończeniu... Jedną z tego typu pozycji jest niewątpliwie ,,Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa".

Autorką niniejszej opowieści, która jest historią prawdziwą, jest matka Juliusa - Constanze Bohg. Pewnego dnia okazuje się, iż wraz z mężem Tiborem spodziewają się upragnionego potomka, którego tak bardzo wyczekiwali. W świetle tak radosnej nowiny świat nabiera dla Bohgów oraz ich bliskich tęczowych barw. Jednak ich radość nie trwa długo, gdyż w trakcie kontrolnego badania dowiadują się, że dziecko cierpi na niezwykle rzadką wadę tzw. przepuklinę mózgową potyliczną. Schorzenie to występuje na tyle incydentalnie, a zarazem jest tak poważne, iż lekarze nie są w stanie podać jednoznacznych rokowań. Wiadomo jedynie na pewno, że życie chłopca będzie bardzo krótkie zakładając, iż w ogóle przeżyje on poród...

Po tych informacjach życie Constanze i Tibora w ułamku sekundy legnie w gruzach. Przed małżonkami staje konieczność nie tylko pogodzenia się z faktem, że ich synek jest bardzo ciężko chory, mało tego, muszą oni podjąć dramatyczną decyzję czy mimo wszystko kobieta zdecyduje się donosić ciążę czy też ze względów medycznych ją przerwać...

U Bohgów następuje okres buntu przeciw nieubłaganym faktom. Biją się oni z myślami, ciągle walczą również ze skrajnymi emocjami od euforii wywołanej świadomością, iż Constanze nosi pod sercem synka, aż po bezdenną rozpacz na myśl o tym, że najpewniej bardzo szybko go stracą. Nie opuszcza ich także dojmujące poczucie wewnętrznego rozdarcia pomiędzy wartościami moralnymi, jakimi od zawsze się kierują, a dobrem dziecka oraz zdrową dbałością o własną psychikę...

Małżonkowie świadomie, na czas podejmowania tej bodaj najtrudniejszej w ich życiu decyzji, całkowicie izolują się od rodziny i przyjaciół. Proces dokonywania tak dramatycznego wyboru jest powolny i niebywale bolesny. Constanze i Tibor przepracowują wiele swoich odczuć, weryfikują różne aspekty wyznawanego dotąd światopoglądu i niejednokrotnie zderzają się sami w sobie z własnym najintymniejszym i najpilniej strzeżonym i skrywanym przed innymi osobami wnętrzem...

Po 4,5 tygodnia zapada najważniejsza dla Bohgów decyzja... Nie zdradzę Wam co postanowili Constanze i Tibor, aby się tego dowiedzieć sięgnijcie do tej niezwykłej książki. Napiszę Wam tylko drodzy czytelnicy, iż historia rodziny Bohgów to istny wulkan emocji, jest to opowieść o sile miłości, odwadze i determinacji, którą każdy z nas w sobie nosi, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.

,,Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa" to opowieść nie tylko wzruszająca i momentami rozdzierająca serce. To również ciepła i pomimo wszystko przetykana radością historia o tym, że miłość jest w stanie rozjaśnić nawet najczarniejszą życiowy otchłań rozpaczy i beznadziei.

Polecam, gdyż ta książka pozostanie w Was na długo, możliwe, że nawet na zawsze...

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Święty Wojciech.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2015/11/pomiedzy-miosc-i-smierc-wplesc-anegdote_47.html
kasiulek17 plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-10-20, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Czytam regularnie w 2014 roku,Mam,
Wiedziałam, że jeśli nie chcę zwariować z bólu, będę go musiała schować przed samą sobą (...) Nikt - jak mi się wydawało - nie mógł mi nic sensownego doradzić, nie mógł uśmierzyć mojego bólu, nie mógł mi pomóc. (str. 42)
Życie stawia przed nami wiele decyzji, które musimy podjąć. Jedne są proste, na które decydujemy się bez zastanowienia, jednak są również takie, nad którymi musimy pomyśleć, których podjęcie może spowodować wiele nieprzewidzianych wypadków, które mogą rzutować na naszej przyszłości.
Constanze i Tibor spodziewają się pierwszego dziecka. Są tym faktem niesamowicie uradowani, jednak decyzję o ogłoszeniu tego wydarzenia rodzinie i przyjaciołom postanawiają odwlec do momentu aż ciąża osiągnie dwunasty tydzień. Gdy mija ten czas ogłaszają swoje szczęście wszystkim wokół. Niestety ich radość nie trwa długo. Przy rutynowym badaniu okazuje się, że dziecko nie jest i nie będzie w pełni zdrowe. Chłopczyk, który rozwija się pod sercem Constanze choruje na przepuklinę mózgowo potyliczną. To wada, której nie da się niestety zoperować a dziecko po porodzie o ile dojdzie on do skutku, nie przeżyje długo. Lekarz opiekujący się Constanze sugeruje aborcję, gdyż dziecko, jeśli nawet się urodzi, nie będzie w stanie samo funkcjonować. Młodzi rodzice mają cztery i pół tygodnia na podjęcie decyzji o losie swego dziecka. To nie będzie łatwa decyzja.
Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa w Polsce została wydana przez wydawnictwo Święty Wojciech. Ci, którzy mieli już okazję zapoznać się z książkami wydawanymi w tym wydawnictwie, mogą się domyślić decyzji, jaką podjęli młodzi rodzice. Chociaż tak naprawdę nie chodzi o samą decyzję, a o konsekwencje, jakie ona za sobą ciągnie. Wiedząc, że dziecko może nie przeżyć, domyślając się, że może odczuwać ból są zrozpaczeni i nie wiedzą tak naprawdę, która z podjętych decyzji będzie tą słuszną. Te cztery i pół tygodnia będą najdłuższymi tygodniami w ich życiu. Jak kobieta, która spodziewa się dziecka, które i tak umrze może się cieszyć z ciąży? Czy jest sens kompletowania wyprawki, skoro i tak może się nie przydać? Co w takiej sytuacji kupić łóżeczko, czy trumnę? Constanze z Tiborem wiedzą, że to trumna będzie w tym wypadku słuszniejsza. Pomimo wszystkich za i przeciw postanawiają, że ich Julius pojawi się na świecie bez względu na wszystko.
Młode małżeństwo ma spore oparcie w rodzinie i najbliższych przyjaciołach, jednak największe oparcie maja w sobie. I pomimo, że wiedzą, jaki czeka ich los cieszą się z każdego ruchu Juliusa w brzuchu Constanze. Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa to historia pełna emocji, bólu, cierpienia. Jednak pojawia się również nadzieja i szczęście. Życie Constanze to niesamowita sinusoida emocji.
Constanze Bohg podzieliła się swoją historią dla własnego uporania się z emocjami, jakie nią kierowały, jak również dla tych, którzy stają przed podobnymi decyzjami.
Pisanie było dla mnie bolesną, ale dobroczynną formą terapii. Przechodzenie jeszcze raz przez cały ból, refleksja nad moimi przeżyciami, przypominanie sobie wszystkiego krok po kroku i wertowanie starych zapisków kosztowało mnie wiele dni i nocy, mnóstwo łez i godzin cierpienia, ale pomogło mi też uporać się z moimi przeżyciami, niejako przelać je z mojego wnętrza na stronice książki. (str. 274)
Tej historii nie da się czytać bez uronienia chociażby jednej łzy. Może łatwo się czyta o decyzji innych, ale jak sama postąpiłabym w tej sytuacji? Jaką podjąć decyzję wiedząc, że dziecko może nie przeżyć? Czy nie lepiej ukrócić to cierpienie już na samym początku i sobie i dziecku? Jednak z drugiej strony, jakie mamy prawo decydować i życiu naszego nienarodzonego jeszcze dziecka?
Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa to historia, która daje nadzieję, jednak decyzję musimy podjąć sami.
Constanze Bohg pochodzi z Saksonii. Ukończyła studia zarządzania przedsiębiorstwem. Podczas kilkuletniego pobytu w Stanach Zjednoczonych była kierownikiem działu zakupów w niemieckiej filii firmy motoryzacyjnej. Jej mąż, Tibor, projektuje strony internetowe. Constanze i Tibor są rodzicami dwójki dzieci: Juliusa i Emilii. Mieszkają w Berlinie.
MaKo plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-09-17, Na półkach: Przeczytałem,

Constanze i Tibor są udanym i kochającym się małżeństwem. W życiu odnoszą sukcesy, a do pełni szczęścia brakuje im tylko dzidziusia. Kiedy na teście ciążowym pojawiają się dwa niebieskie paseczki oboje szaleją z radości. Przez pierwsze trzy miesiące ukrywają ciążę, choć mają ochotę krzyczeć o swoim szczęściu. Kiedy najtrudniejszy okres mija młodzi ogłaszają wszem i wobec, że już za pół roku powitają na świecie małego człowieka. Jednak w trakcie rutynowych badań okazuje się, że z dzieckiem nie wszystko jest w porządku...

Diagnoza lekarska nie postawia żadnych złudzeń. Rozwijający się pod sercem Constanze chłopczyk cierpi na przepuklinę mózgową potyliczną. Przypadek Bohgów jest tak rzadki, że lekarze nie potrafią określić przyszłości maluszka. Nie wiadomo czy dziecko przeżyje poród i jak będzie wyglądało jego ewentualne życie z bardzo ciężkim stopniem niepełnosprawności. Personel szpitala sugeruje aborcję, ale to Constanze i Tibor muszą podjąć decyzję. Miną cztery i pół tygodnia zanim Boghowie zdecydują o dalszym losie swojego dziecka.

Biorąc pod uwagę fakt, że książka została wydana przez Wydawnictwo Święty Wojciech nie trudno domyślić się jaką decyzję podjęli Constanze i Tibor. Ale tu wcale nie chodzi o zagadkę, ale o konsekwencje ich postanowienia. Bo czy można cieszyć się z narodzin dziecka, które i tak umrze? Jak w takiej sytuacji przejść przez ciążę z uśmiechem na ustach i radością z powodu rozwijającego się pod sercem maluszka? Czy można wstawać każdego ranka ze świadomością, że zamiast kołyski trzeba będzie naszykować maleńką trumienkę? Opowieść Constanze jest do bólu szczera i prawdziwa. Kobieta dzieli się z czytelnikami swoją radością i rozpaczą. Opowiada o najbardziej bolesnych, ale i najszczęśliwszych miesiącach swojego życia. Bo okazuje się, że paraliżujący strach, smutek, złość i rezygnacja mogą współistnieć z ogromną miłością, radością i nadzieją.

„Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa” to przepełniona emocjami opowieść o cienkiej granicy między życiem i śmiercią. O rodzicach, którzy muszą podjąć niewyobrażalną decyzję. O wierze, nadziei i miłości. A w końcu o szpitalnej rzeczywistości i walce o godność i własne prawa. Historia małego Juliusa złamała mi serce i sprawiła, że w trakcie lektury ryczałam jak bóbr. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała stanąć przed podobnym dylematem, ale ostatecznie chciałabym wierzyć, że znalazłabym w sobie dość siły i odwagi, żeby zachować się tak, jak Constanze.

gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
Okładka - Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa Listy do Penelopy
James Casper
Okładka - Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa Bogu się mówi - TAK
ks. Jan Twardowski
Okładka - Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa Ziemia utracona
Matteo Spicuglia
Okładka - Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa Frunze w meczecie
Cezary Kościelniak
Okładka - Cztery i pół tygodnia. Historia naszego małego Juliusa Królowa Saby
Tosca Lee
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów