Okładka książki - Czytam sobie. Historia pewnego statku

Czytam sobie. Historia pewnego statku

Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2014-02-17
Kategoria: Dla dzieci
ISBN: 9788323771197
Liczba stron: 48
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Karolina Mucha

Ocena: 2.5 (2 głosów)

Podobno najtrudniej jest zacząć. Każda droga stanowi jedynie konsekwencję pierwszego kroku. Dlatego trudno przecenić początek.

 

Wiedzą o tym twórcy popularnej ostatnio serii Czytam sobie. Przygotowując publikacje przeznaczone specjalnie dla dzieci wkraczających w wiek szkolny, dokładają wszelkich starań, by zafascynować je czytaniem. Wydają więc małe, bogato ilustrowane książeczki, z tekstem złożonym wyłącznie z podstawowych głosek (bez ą, ę, ć, ź, ś, dz, rz itd.), uzupełniając je zabawnymi naklejkami oraz Dyplomem sukcesu. Posługują się też bardzo dużą czcionką oraz krótkimi, prostymi zdaniami, doskonale współgrającymi z licznymi obrazkami, których wykonanie powierzają znanym polskim ilustratorom. Pytaniami ukrytymi pod skrzydełkami okładki zachęcają do uważnej lektury. Wszystko po to, by pięcio-, sześcio- i siedmiolatkom pokazać, jak satysfakcjonujące może być samodzielne czytanie.

 

I jak wiele można się dzięki niemu dowiedzieć! Zwłaszcza, że w ramach serii zaczęły ukazywać się książeczki oparte na autentycznych historiach (łatwo je rozpoznać po zamieszczonej na okładce adnotacji – Fakty). Ci, którzy w nauce czytania dotarli już na drugi z trzech poziomów, czyli składają nie tylko słowa, ale i zdania, mogą dzięki temu poznać Historię pewnego statku.

 

Napisana przez Zofię Stanecką (autorkę m.in. serii o Basi), a zilustrowana przez Joannę Rusinek historia opowiada o zwodowanym w 1912 roku najbardziej znanym na świecie transatlantyku, który miał pomóc ponad dwóm tysiącom pasażerów dotrzeć do Nowego Jorku. Czytelnicy towarzyszą Titanicowi w uroczystym, nagłośnionym przez prasę opuszczeniu portu, a następnie w jego rejsie, podczas którego kapitan, kuk, majtek Bertram, widokowy Reginald Robinson i wszyscy pozostali członkowie załogi wykonują swoje obowiązki, by pasażerowie – tacy jak zwiedzająca kolejne pokłady mała Ewa i jej rodzice – mogli cieszyć się podróżą. Niestety, sumienna praca nie wystarcza, by zapewnić bezpieczeństwo wielkiemu parowcowi, który po zderzeniu z górą lodową zaczyna nabierać wody. Liczba szalup ratunkowych okazuje się zbyt mała, więc nie wszyscy zostaną uratowani. Mała Ewa traci tatę, a majtek Bertram – kolegę Billa. Historia [„Titanica”] pokazała, jak istotne jest to, by statki miały pewny ratunek na wypadek katastrofy – podsumowuje autorka.

 

Chociaż jednak książka przedstawia smutne, wręcz dramatyczne wydarzenie, niekoniecznie mocno oddziałuje na wrażliwość czytelników. Pozbawiony upiększeń tekst, z ograniczonymi do minimum przymiotnikami czy przysłówkami, czyta się dość topornie. Nic zatem dziwnego, że ten dość suchy przekaz nie sprzyja wielkiemu zaangażowaniu emocjonalnemu. Zresztą chyba nie taki był cel jego twórców. Historia pewnego statku ma przede wszystkim stanowić trening umiejętności sylabizowania i składania zdań, wzbogacając przy tym słownictwo małych czytelników (a Zofia Stanecka nie szczędzi im trudnych słów, takich jak: trap, kuk, transatlantyk, albatros, kajuta) oraz ich wiedzę. To zaś stanowi znakomity wstęp do odważnego wkroczenia w świat literatury!

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2017-02-12, Ocena: 3, Przeczytałem, 52 książki w 2017 r.,
To pozycja z serii ,,Fakty". Akcja przenosi czytelnika do 1912 roku, na początku do Anglii. Tam skonstruowano ogromny transatlantyk ,,Titanic", który właśnie udaje się w rejs do Ameryki, do Nowego Jorku. ,,Ten statek to rewelacja! - woła reporter. - A nawet rewolucja!". (s. 8) Narrator opowiada o bogatym wyposażeniu statku, o różnych poziomach, pokładach i co na nich się znajduje, kto na statku pracuje i za co odpowiada. Widać zachwyt tym nowoczesnym statkiem. Bohaterką, jedną z pasażerek jest mała Ewa (postać autentyczna) oraz dwóch majtków. W opowieści przewija się wiele specjalistycznych słów z zakresu marynarki (trap, majtek, kajuta, burta, rufa), a tylko dwa z nich są wyjaśnione w tekście. Bez pomocy rodzica po prostu się nie obejdzie. Dziecko nie będzie wiedziało, o czym czyta. Do pewnego momentu opowieść jest miła i przyjemna, lecz generalnie moim zdaniem ta autentyczna historia jest za trudna w odbiorze dla małego dziecka. Zwłaszcza gdy dochodzi do momentu uderzenia statku w górę lodową. Siła natury pokazała, co potrafi. Statek powoli tonie, giną ludzie. Śmierć pasażerów i załogi, starta rodziny i przyjaciół, szczególnie gdy to miało miejsce naprawdę ponad sto lat temu, to zbyt drastyczny przekaz w swej wymowie (treść i ilustracje). Małe dzieci nie powinny czytać o takich katastrofach, a potem ich przeżywać. Opowiadanie napisane jest dłuższymi zdaniami, zawierają elementy dialogu. Tekst jest rozmieszczony w różnych miejscach strony. Bardzo duża czcionka ułatwia czytanie, a zamieszczone po bokach stron ramki służą do ćwiczenia sylabowania. Kolorowe ilustracje uzupełniają prawdziwą historię. Pytania sprawdzające zrozumieniu historyjki znajdują się na początku książeczki, a na końcu 6 naklejek i ,,Dyplom sukcesu".
Link do opinii
Avatar użytkownika - ejotek
ejotek
Przeczytane:2016-08-10, Ocena: 2, Przeczytałem, 52 książki 2016, Mam,
Tym razem książeczka z serii "Czytam sobie" odwołuje się do prawdziwych zdarzeń - rejsu i zatonięcia Titanica. Autorka przybliża małemu czytelnikowi historię wielkiego transatlantyku, który skonstruowano w Irlandii w 1911 roku. Ewa Hart wraz z rodzicami jest pasażerką tego ogromnego statku, który ma ich zawieźć do Ameryki, gdzie czeka ich lepsza przyszłość. Podczas rejsu dziewczynka rysuje scenę powitania w kraju za oceanem a także opowiada o tym, co znajduje się na kolejnych pokładach, czym zajmują się kolejne osoby. Jednak Ewa nie wie, że spotkanie z pewną górą lodową całkowicie odmieni losy pasażerów... Dorośli doskonale znają historię Titanica, jednak dziecko wsłuchujące się w opowieść nie zna jej zakończenia. Moja córa była zaskoczona końcówką i zadawała mnóstwo pytań. Jednak z jej punktu widzenia książeczka jest zbyt nudna dla 5,5 -letniego odbiorcy. Za dużo w niej faktów, dat, trudnych nazw i niezrozumiałych pojęć. Nawet imiona bohaterów - poza Ewą - są niezbyt przyjazne dla szybkiego przyswojenia dla dziecka. Myślę, że dziecko na przykład siedmioletnie lepiej odbierze tę opowieść. Albo chociaż takie które interesuje się statkami... może to bardziej lektura dla chłopca... Jedno jest pewne patrząc na kolejne spotkania mojej córy z książeczkami tej serii - są one nierówne i każdy musi znaleźć odpowiednie historie dla swojego dziecka.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Nidaba
Nidaba
Przeczytane:2014-05-24, Przeczytałem,

Podobno najtrudniej jest zacząć. Każda droga stanowi jedynie konsekwencją pierwszego kroku. Dlatego trudno przecenić początek.

Wiedzą o tym twórcy popularnej ostatnio serii Czytam sobie. Przygotowując publikacje przeznaczone specjalnie dla dzieci wkraczających w wiek szkolny, dokładają wszelkich starań, by zafascynować je czytaniem. Wydają więc małe, bogato ilustrowane książeczki, z tekstem złożonym wyłącznie z podstawowych głosek (bez ą, ę, ć, ź, ś, dz, rz itd.), uzupełniając je zabawnymi naklejkami oraz Dyplomem sukcesu. Posługują się też bardzo dużą czcionką oraz krótkimi, prostymi zdaniami, doskonale współgrającymi z licznymi obrazkami, których wykonanie powierzają znanym polskim ilustratorom. Pytaniami ukrytymi pod skrzydełkami okładki zachęcają do uważnej lektury. Wszystko po to, by pięcio, sześcio- i siedmiolatkom pokazać, jak satysfakcjonujące może być samodzielne czytanie.

I jak wiele można się dzięki niemu dowiedzieć! Zwłaszcza, że w ramach serii zaczęły ukazywać się książeczki oparte na autentycznych historiach (łatwo je rozpoznać po zamieszczonej na okładce adnotacji – Fakty). Ci, którzy w nauce czytania dotarli już na drugi z trzech poziomów, czyli składają nie tylko słowa, ale i zdania, mogą dzięki temu poznać Historię pewnego statku.

Napisana przez Zofię Stanecką (autorkę m.in. serii o Basi), a zilustrowana przez Joannę Rusinek historia opowiada o zwodowanym w 1912 roku najbardziej znanym na świecie transatlantyku, który miał pomóc ponad dwóm tysiącom pasażerów dotrzeć do Nowego Jorku. Czytelnicy towarzyszą „Titanicowi” w uroczystym, nagłośnionym przez prasę opuszczeniu portu, a następnie w jego rejsie, podczas którego kapitan, kuk, majtek Bertram, widokowy Reginald Robinson i wszyscy pozostali członkowie załogi wykonują swoje obowiązki, by pasażerowie – tacy, jak zwiedzająca kolejne pokłady mała Ewa i jej rodzice – mogli cieszyć się podróżą. Niestety, sumienna praca nie wystarcza, by zapewnić bezpieczeństwo wielkiemu parowcowi, który po zderzeniu z górą lodową, zaczyna nabierać wody. Liczba szalup ratunkowych okazuje się zbyt mała, więc nie wszyscy zostaną uratowani. Mała Ewa traci tatę, a majtek Bertram – kolegę Billa. Historia [„Titanica”] pokazała, jak istotne jest to, by statki miały pewny ratunek na wypadek katastrofy – podsumowuje autorka.

Chociaż jednak książka przedstawia smutne, wręcz dramatyczne wydarzenie, niekoniecznie mocno oddziałuje na wrażliwość czytelników. Pozbawiony upiększeń tekst, z ograniczonymi do minimum przymiotnikami czy przysłówkami, czyta się dość topornie. Nic zatem dziwnego, że ten dość suchy przekaz nie sprzyja wielkiemu zaangażowaniu emocjonalnemu. Zresztą chyba nie taki był cel jego twórców. Historia pewnego statku ma przede wszystkim stanowić trening umiejętności sylabizowania i składania zdań, wzbogacając przy tym słownictwo małych czytelników (a Zofia Stanecka nie szczędzi im trudnych słów, takich jak: trap, kuk, transatlantyk, albatros, kajuta) oraz ich wiedzę. To zaś stanowi znakomity wstęp do odważnego wkroczenia w świat literatury!

 

Inne książki autora
Basia i zwierzaki
Zofia Stanecka0
Okładka ksiązki - Basia i zwierzaki

Basia, Janek i Franek kochają zwierzaki! Czy wyobrażacie sobie jakby to było mieć w domu dinozaura, tygrysa, misia koalę albo rodzinę podobnych do Kajetana...

Basia i basen
Zofia Stanecka0
Okładka ksiązki - Basia i basen

Tata zabiera Basię i Janka do parku wodnego. Czy Basia nauczy się pływać? Czy odważy się zjechać z największej zjeżdżalni? I czy uda jej się  umknąć...

Reklamy