Recenzja czytelnika granice.pl

Kup Teraz

Jak gdybyś tańczyła

Diane Chamberlain

Ocena ( 7 osób )
4.9
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 12-01-2017
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-8097-034-2
Liczba stron: 504
Tytuł oryginału: Pretending to Dance
Język oryginału: angielski
Dodał/a książkę:
Dodał/a recenzję: Kinga Młynarska
Pisarstwo Diane Chamberlain przypomina nieco twórczość V. C. Andrews. Szczególnie podobne wydaje się upodobanie autorek do komplikowania życia bohaterom, umieszczenie rodziny i jej problemów w centrum powieści i dopiero z tego jądra wyprowadzanie tematów pobocznych, najczęściej poruszających ważne, ale też trudne sprawy społeczne.

 

I o ile starsza pisarka skupiała się na ukazaniu zawikłanych losów jednostki i niełatwych relacji z bliskimi, o tyle Chamberlain bardziej zależy na prowadzeniu czytelnika wzdłuż jakiegoś sekretu. Co krok autorka wtajemnicza odbiorcę w sekrety swych postaci, ale też pokazuje mu życie obok głównego bohatera. Tak naprawdę temat przewodni jej powieści jest równie istotny, co wszelkie wątki poboczne.
 
Jak gdybyś tańczyła, najnowsza pozycja w dorobku Chamberlain, to historia Molly. Poznajemy bohaterkę, gdy wraz z mężem starają się o adopcję. Kłopoty związane z tą sprawą budzą w Molly wspomnienia. Chamberlain zdecydowała się na dwutorową narrację – pierwszym torem prowadzone są współczesne problemy Molly, jej starania o dziecko i – przede wszystkim – zmaganie się kobiety z demonami przeszłości, sekretami, które kryje głęboko w duszy. Bohaterce stale towarzyszy lęk, że przeszłość nie da o sobie zapomnieć, że mąż i pracownicy agencji adopcyjnej odkryją wszystkie jej kłamstwa. Ten strach przywołuje wspomnienia dzieciństwa – to druga nić narracyjna.
 
Jak to zwykle bywa, to właśnie opowieść o minionych czasach jest wątkiem ciekawszym, to w przeszłości kryje się rozwiązanie zagadki. Jako dziecko Molly miała wszystko, a nawet jeszcze więcej – kochającego ojca i jego żonę, Norę, która wychowywała dziewczynkę z miłością, choć bez przesadnej czułości, jak również Amalię - biologiczną matkę, wolnego ptaka. Dla Molly taki układ wydawał się naturalny, choć już podczas dorastania dziecko zaczęło analizować te skomplikowane stosunki. Zrozumiała je w pełni dopiero jako dorosła kobieta.
 
Głównym tematem powieści Jak gdybyś tańczyła są relacje rodzinne, a przede wszystkim te na linii matka-dziecko. Chamberlain rozbudowała ten problem, ukazując stosunki córki z biologiczną mamą (Amalia) i adopcyjną (Nora). Oczywiście pisarka weszła bardzo głęboko w te struktury, pokazała też emocje kobiety, która musi wziąć odpowiedzialność za cudze dziecko i znaleźć w sobie uczucie do niego. Pokazała też uczucia osoby, która doświadcza macierzyńskiej miłości, ale nie potrafi sprostać stawianym przed nią obowiązkom.
 
Chamberlain pisze też o małżeństwie, okresie inicjacyjnym, dojrzewaniu emocjonalnym, pasjach, ale wyraźnie spośród tematów w tle wybija się motyw choroby. Najukochańszy człowiek w życiu Molly - ojciec, jakiego ze świecą szukać, wspaniały mąż i naukowiec (psycholog) to człowiek niebywale sprawny intelektualnie i emocjonalnie, ale niepełnosprawny fizycznie – cierpi na stwardnienie rozsiane. Choroba postępuje w zastraszającym tempie. My poznajemy Grahama, gdy - przykuty do wózka - zachował władzę jedynie w obrębie głowy, a więc mówi, patrzy, słucha, przeżuwa. W toku fabuły powoli traci i te możliwości, co nieuchronnie prowadzi go w stronę śmierci. Chamberlain nie tylko zwróciła uwagę na tę potworną chorobę, na niełatwe życie chorego, ale pokazała, jak wiele muszą znieść jego najbliżsi.

 

Dużym walorem powieści jest naturalność. Pisarka bez zbędnego patosu i emfazy opowiada ludzkie historie. Jest przy tym tak swobodna, że wierzymy jej bohaterom, a - co więcej - i my coś do nich czujemy. Jednych lubimy, innym współczujemy, na kolejnych się złościmy... To niezwykła umiejętność angażowania czytelnika w świat powieściowy do tego stopnia, że granice między prawdą a fikcją przestają mieć znaczenie. Cechą charakterystyczną pisarstwa Chamberlain jest również potęgowanie pytań, m.in. na temat śmierci, choroby, kłamstwa itp. Znamienne - i cenne - jest wreszcie pozostawienie czytelnika bez odpowiedzi, z wewnętrznym przymusem odnalezienia ich w sobie.
szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
atanazja20 plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-06-09, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,
Niestety książka mnie rozczarowała, zabrakło jej tego czegoś co znalazłam w książce "chcę cię usłyszeć '. Główna bohaterka ma zaledwie 14 lat i musi zmagać się z chorobą ojca, w między czasie dowiaduje się , ze jej mama nie jest jej biologiczną matką. Dziewczyna odkrywa rodzinne sekrety i żal do rodziny ma przez całe życie. Jej ojciec jej psychologiem/ terapeutą ale dziewczyna o sprawach intymnych dowiaduje się z książki - troche to dziwne mając ojca psychologa !!!! Nie została przygotowana ona również na śmierć i pożegnanie z nim.
Po raz kolejny bym po nią nie sięgała .
zksiazkawreku plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-03-09, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2017,Mam,
http://z-ksiazka-w-reku.blogspot.com/
_______________________________________________________________________
Diane Chamberlain jest jedną z moich ulubionych autorek, a każdą jej książkę czytam z zapartym tchem. Autorka przyciąga mnie trudnymi tematami, czasami wręcz kontrowersyjnymi, ale także pięknym i lekkim językiem. Czy ,,Jak gdybyś tańczyła" - najnowsza powieść autorki, spełniła moje oczekiwania?

Główną bohaterką książki jest Molly. Ma ciekawą pracę, kochającego męża i przeszłość, którą skrupulatnie strzeże. Małżeństwo z racji tego, że nie może mieć swoich dzieci, planuje je adoptować (na zasadzie adopcji otwartej). Molly jednak ma pewne obawy. Boi się, że nie pokocha dziecka, że będzie złą matką. Zdaje sobie sprawę również z tego, że nie może budować rodziny na kłamstwie. Kiedy Molly była dzieckiem w tragicznych okolicznościach straciła ojca, i do chwili obecnej nie może wybaczyć bliskim tego, jakimi kłamstwami ją karmili. Zerwała wszelkie kontakty z rodziną i udawała sierotę. Teraz jednak musi wyznać mężowi prawdę, że gdzieś tam mieszka jej rodzina. Co więcej, Molly ma dwie matki - adopcyjną i biologiczną. Kobieta boi się teraz, że wyznanie prawdy zrujnuje jej małżeństwo i marzenia o byciu matką.
Jak każda książka tej autorki tak również i ta porusza trudny temat, zmuszający do refleksji. Diane Chamberlain przedstawia nam w książce pojęcie otwartej adopcji, czyli takiej, w której dziecko utrzymuje kontakt ze swoimi biologicznymi rodzicami. Nie jest to łatwy temat, zdecydowanie zmusza do refleksji. Oprócz otwartej adopcji autorka obrazuje nam również wątek miłości młodzieńczej i szalonej, miłości ojca i córki, a także aspekt ciężkiej choroby, jaką jest stwardnienie rozsiane. Ta zaś towarzyszyła ojcu Molly. Chamberlain przedstawia nam etapy tej choroby oraz walkę z nią.

W książce można wyróżnić dwie płaszczyzny - przeszłość i teraźniejszość. W przeszłości towarzyszy nam Molly jako dziecko. Poznajemy jej miłość do chłopaka, bezgraniczną miłość do ojca oraz relacje z obiema matkami. Natomiast w teraźniejszości mamy już do czynienia z dorosłą Molly, mężatką, która chce mieć dziecko.

Po raz kolejny jestem pod wrażeniem lekkości pióra autorki. Uwielbiam jej książki nie tylko za oryginalne tematy poruszane w książce, ale także za język - przyjemny i lekki. Jej książki czyta się niezwykle szybko, zatracając się w nich w 100%. Pomimo wielu zalet, jakie posiada ,,Jak gdybyś tańczyła" uważam, że nie jest to najlepsza książka tej autorki. Chamberlain tym razem nie zaskoczyła mnie zakończeniem oraz oryginalnością fabuły - a szkoda. Książka nie wzruszyła mnie tak, jak inne książki tej autorki, nie wstrząsnęła mną, po prostu mnie nie porwała. Nadal moim numerem jeden pozostaje ,,W słusznej sprawie" i to właśnie tę książkę polecam, jeśli chcecie zacząć swoją przygodę z twórczością Chamberlain.

Podsumowując, ,,Jak gdybyś tańczyła" to bardzo dobra powieść obyczajowa, która emanuje ciepłem, miłością i nadzieją. To książka o miłości rodzicielskiej, kłamstwach i o życiu z ciężką chorobą. Polecam!
livingbooksx plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-02-07, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
Główna bohaterka Molly to kobieta, która w swoim dzieciństwie przeszła przez wiele problemów. Miała dwie matki - biologiczną oraz adopcyjną, miała kontakt z obiema, jednakże nigdy tak naprawdę nie dowiedziała się, dlaczego jej rodzinna sytuacja wygląda właśnie tak, a nie inaczej. Co kierowało jej biologiczną mamą w momencie, w którym była w stanie oddać swoją córkę innej kobiecie? Na domiar złego, Molly miała niepełnosprawnego ojca, który jeździł na wózku inwalidzkim i nie poruszał żadną częścią ciała, jedynie głową. Był człowiekiem niezwykle zdolnym, dlatego też młoda Molly stale pomagała mu w pisaniu jego psychologicznych powieści, poradników, służyła pomocą w różnych trasach autorskich oraz dbała, aby ojciec po prostu był szczęśliwy. Nie zawsze było to proste, jednak za wszelką cenę starała się, aby ludzie wokół niej byli zadowoleni z życia i z tego, co mają, pomimo że sama kryła w sobie wiele tajemnic. Wszystkie wspomnienia, problemy, tajemnice a także krzywdy, jakie zaznała w młodym wieku wracają do Molly w momencie, w którym to ona pragnie zostać matką. Czy wydarzenia z przeszłości mogą negatywnie wpłynąć na przyszłość?

Powieść "Jak gdybyś tańczyła" podzielona jest na dwa człony - Molly jako młoda, dojrzewająca dziewczyna, poznająca prawdę o świecie i przede wszystkim o sobie samej - oraz Molly jako dorosła kobieta, mężatka, borykająca się ze swoimi tajemnicami z przeszłości oraz z decyzją o adoptowaniu dziecka. Zabieg ten został niezwykle interesująco zastosowany, ponieważ rozdziały z różnych etapów życia głównej bohaterki przeplatają się i czytelnik ma możliwość poznać dwa segmenty w jednym czasie. Początkowo wydarzenia te nie mają ze sobą zbyt wielkiego powiązania, wydarzenia z przeszłości nie wydają się ściśle związane z przyszłością, jednakże dopiero na sam koniec przekonujemy się, że wiele rzeczy, które początkowo były niezauważalne, miały potem ogromne znaczenie w losach Molly.

Autorka jest mi znana z jej poprzedniej powieści "W cieniu" , której tajemnice bardzo mnie urzekły i wciągnęły na długie godziny. Miałam nadzieję, że z tą książką będzie tak samo, a autorka zabierze mnie w świat, w którym tajemnice mają wielkie znaczenie. Nie myliłam się, a "Jak gdybyś tańczyła" okazała się równie wspaniałą, zaskakującą i porywającą opowieścią. Istotne sa tu więzy rodzinne, sekrety, które wychodzą na światło dzienne w nieodpowiednich momentach a także troska, którą młoda bohaterka stara się otulić swojego zrezygnowanego, niepełnosprawnego ojca. Czy kłamstwo jest lepsze od najgorszej prawdy? Każdy z przedstawionych bohaterów ma w powieści swoje unikalne zadanie, niektórzy wprowadzają zamęt, inni złą atmosferę, niektórzy natomiast łagodzą zło i walczą o sprawiedliwość oraz dobro. Całość jest niezwykle zrównoważona, a tajemnice mające miejsce na kartach tej powieści okazują się bardzo, ale to bardzo znaczące.

"Jak gdybyś tańczyła" to powieść pełna miłości, walki o szczęście, troski o bliskich, a także tajemnic i intryg, które odgrywają istotną rolę w przyszłym życiu Molly. Książkę czytało mi się przyjemnie, chwilami nie potrafiłam się od niej oderwać, a przedstawiona historia często pojawiała się w moich myślach. Diane Chamberlain po raz kolejny pokazała, że potrafi stworzyć powieść, która ma wiele barw i każdy czytelnik znajdzie w niej coś osobliwego i znaczącego. Jestem pozytywnie zaskoczona i wiem, że w przyszłości muszę sięgnąć po poprzednie dzieła autorki.
MonikaP plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-02-03, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2017,
Jak zwykle u Diane Chamberlain mamy rodzinne sekrety, niewyjaśnione historie sprzed lat. To wzruszająca i ciepła opowieść o miłości, chorobie, macierzyństwie.
Amarisa plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-01-17, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2017,Mam,
Powieść ,,Jak gdybyś tańczyła" była moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki i liczę na to, że nie ostatnim. Diane Chamberlain zapisuje się w mej pamięci jako pisarka potrafiąca niebywale wnikliwie pisać o naszym życiu, o głębokiej aczkolwiek trudnej miłości, o bólu istnienia i tęsknocie po stracie najbliższych nam osób. Powieść ta, z uwagi na poruszony w niej bolesny temat, nie jest ani łatwa, ani przyjemna w odbiorze. Jednakże z całą pewnością warta jest waszej uwagi. Dlatego też, z czystym sumieniem, ją wam polecam.

Pełna recenzja na moim blogu: http://magicznyswiatksiazki.pl/jak-gdybys-tanczyla-diane-chamberlain/
RudaRecenzuje plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-01-15, Na półkach: Przeczytałem,

Swoje życie Molly zbudowała na sekretach, których broni niczym lwica. Ciężar przeszłości nie pozwala jej jednak czerpać z codzienności pełnymi garściami, a tajemnice aż się proszą, by ujrzeć światło dzienne. Czy kobieta zdecyduje się wyjawić je ukochanemu mężczyźnie? Czy w końcu rozliczy się z przeszłością?


Przez długi czas myślałam, że najlepszą autorką powieści dla kobiet jest Jodi Picoult i nie istnieje pisarka mogąca stanowić dla niej konkurencję. Musiałam zmienić zdanie, kiedy poznałam książki autorstwa Chamberlain, nie ustępującej tej pierwszej na krok. Emocjonalne, wzruszające, traktujące o ważnych tematach, pięknie pokazujące świat kobiet. Najlepsze.


Nie od razu poczułam klimat znany mi z powieści Chamberlain. Choć liczba stron niepostrzeżenie malała, miałam wrażenie, że czytanie idzie mi dosyć opornie. Ważne tematy nie sprawiły, że od razu doceniłam powieść, a lektury nie ubarwiali mi także sympatyczni bohaterzy. Niespodziewanie jednak zalała mnie fala wzruszeń, tematyka przygniotła swoją powagą, a książkowe postacie stały mi się bliskie.


Autorka znana jest z tego, że nie obawia się problemów trudnych, spraw smutnych, tematów tabu. Akcja każdej jej powieści zbudowana została w oparciu o takie kwestie. Tym razem nie mogło być inaczej. Na pierwszy plan wysuwa się temat adopcji. Podoba mi się, że Chamberlain potraktowała ten problem wielotorowo, pokazując z jednej strony jak ciężko jest rodzicom, a z drugiej jak trudno jest dziecku. Co więcej, w powieści pojawia się hasło adopcji otwartej- pozwalającej biologicznemu rodzicowi na udział w życiu dziecka. Nie kojarzę, żebym z kwestią tą spotkała się w innej powieści, a jest ona bez wątpienia intrygująca i dająca do myślenia.


Żeby było jeszcze trudniej i jeszcze ciekawiej między wierszami pisarka ukryła drugi wyjątkowo wartościowy moim zdaniem temat. Nieco subtelniej skupiła się na kwestiach życia i śmierci, próbując uchwycić odpowiedzi na pytania, z jakimi część z nas musiała się zmierzyć lub stanie przed tą koniecznością w przyszłości. W tej powieści życie i śmierć spotykają się w niepokojącym tańcu i tylko od nas zależy, jak go ocenimy.


Chamberlain ma niezwykły talent do budowania powieści emocjonalnie skomplikowanych. Obok jej książek nie można przejść obojętnie, akcja nas porusza, sprawia, że w głowie kłębią nam się pytania, a do oczu napływają łzy. Choć na początku nie potrafiłam odnaleźć się w książkowym klimacie, z upływem kolejnych stron zaczęły we mnie narastać emocje, z którymi niełatwo było mi się uporać. Niektóre sceny ściskały mnie za gardło, sprawiając, że z trudem powstrzymywałam łzy, choć nie należę do osób, które przesadnie się roztkliwiają podczas lektury.


Bohaterzy to istoty z krwi i kości, walczące o lepsze jutro i dobro własnej rodziny. Nie każdy przypadnie czytelnikowi do gustu, bo nie wszyscy są dobrzy i prostolinijni. O niektórych jednak nie łatwo będzie nam zapomnieć. Fragmenty dotyczące ojca Molly przywodziły mi na myśl mojego własnego tatę i to właśnie ta postać zrobiła na mnie największe wrażenie.


Ta powieść nie byłaby jednak tak dobra, gdyby nie styl autorki. Lekka narracja sprawia, że książkę czyta się szybko, a upływ kartek wciąż nas zaskakuje. Pilnie i niecierpliwie śledzimy każde jej słowo, by dowiedzieć się, co wydarzyło się w życiu bohaterki, kiedy była młoda. A tworzenie atmosfery rodzinnych sekretów i napięć to jedna z cech charakterystycznych powieści Chamberlain. Nikt tak jak ona nie potrafi spokojnie odkrywać kart, kiedy w czytelniku buzują emocje i napięcie. 


 

dayna15 plusminus Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,Mam,
Egzemplarz przedpremierowy opatrzony moim nazwiskiem już trafił w moje łapki :D
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
joannaz Linia koment
Przeczytane:2017-02-19, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,72 książki w 2017,Mam,
majkanew Linia koment
Przeczytane:2017-01-30, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,26 książek 2017,
leonia Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Eli1605 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
iwona-w Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Książka, dzięki której pokochasz książki. Nawet, jeśli nie lubisz czytać
Pax
Nieja i ja
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów