Okładka książki - Muzyka Marie. Tom 1

Muzyka Marie. Tom 1

Wydawnictwo: HANAMI
Data wydania: 2009-03-20
Kategoria: Komiksy
ISBN: 9788360740200
Liczba stron: 282
Tytuł oryginału:
Język oryginału:
Tłumaczenie:
Ilustracje:
Dodał/a recenzje: Cyprian Miciński

Ocena: 0 (0 głosów)

Kraina Pirito to świat składający się z archipelagu wysp. Mieszkańcy każdej z nich specjalizują się w innego rodzaju zajęciu i rzemiośle: na jednej uprawiają owoce, na innej zajmują się wyrobem ubrań, na kolejnej zaś żyją sami konstruktorzy i inżynierzy. Wyspiarze prowadzą pomiędzy sobą handel wymienny, dzięki czemu nie brakuje im niczego; żyją w zgodzie i symbiozie. W krainie Piroto nie ma przemocy. Jak to jest możliwe? Święte księgi kraju Piroto podają, że Bóg, nie mogąc znieść już ciągłych wojen pomiędzy ludźmi, spowodował kolejny potop (czy przypadkiem po pierwszym nie obiecał, że będzie on ostatnim?) i dodatkowo, aby poskromić agresywność niepokornego homo sapiens, stworzył Marie – swego rodzaju byt, który wydaje z siebie niesłyszalną muzykę „oczyszczającą ludzkie serca” i powodującą, że wszyscy są wspaniali, wyrozumiali i słodko cudowni...

 

Stworzona przez Furuyamę kraina przypomina klasyczne XIX wieczne utopie. Szczęśliwe wyspy, które nie potrzebują świata zewnętrznego; na których w harmonii i zgodzie, dzieląc się wszelkimi dobrami, ludzie żyją bezkonfliktowo. Niestety, momentami, dążąc do skonstruowania idealnej rzeczywistości, autorowi nie udaje się uniknąć absurdów takich jak np. wielka turbina znajdująca się pod wyspą, która dzięki prądom morskim dostarcza energii dla całej społeczności. Niedorzeczności tego typu jest w komiksie więcej, ponieważ Usamaru Furuya nie wahał się wprowadzać rozwiązań w stylu deus ex machina, gdy tylko stworzony przez niego świat okazywał się niespójny lub nielogiczny.

 

„Muzyka Marie” jest, jak zaznaczyli wydawcy, komiksem tylko dla dorosłych... Natomiast historia przedstawiona w nim jest tak infantylna, że zażenowała nawet moją czternastoletnią siostrę... Główni bohaterowie to para słodkich i czystych jak łza (dzięki muzyce Marie) nastolatków: Pipi i Kai. Pipi od dzieciństwa podkochuje się w małomównym Kaju, on jednak z powodu swojego szczególnego naznaczenia przez Marię jako jedyny słyszy jej śpiew i wydaje się, że nic poza pieśnią oraz jej twórczynią, do której wraz z dorastaniem zaczyna odczuwać, obok miłości, także pożądanie, go nie interesuje. Nie sposób nie wspomnieć w tym momencie o planszy, na której pokazane jest, jak Kai masturbuje się myśląc o Marie.

 

Autor chciał i jednocześnie nie chciał pokazać tej sceny. W wyniku niekonsekwencji zatrzymał się w połowie drogi, co doprowadziło do tego, że całość wyszła po prostu komicznie: Kai podczas masturbacji trzyma w ręce... powietrze... Oczywiście Pipi i Kai nie są na tej wyspie rzemieślników i konstruktorów sami. Towarzyszy im całe grono śmiesznych i mdło-słodkich nastolatków, którzy nigdy nawet nie splamili się żadną grzeszną ani samolubną myślą. Wszyscy są pomocni i życzliwi; zachowują się jak członkowie jakiejś sekty, bądź jak dobrze już spaleni rasta-bracia.

 

Emocjonalność Pipi i jej rozterki przypominają historyjki obrazkowe z Bravo Girls i, niestety, rysunki swoim poziomem doskonale korespondują z treścią. Wzmacniają tylko infantylność głównych bohaterów, których spojrzenia i gesty są na poziomie pięcioletnich dzieci. Nie potrafią oni skrywać emocji i przesadnie je manifestują w mimice i ruchach (a przypominam, że główna bohaterka zbliża się do swoich osiemnastych urodzin). I nie jest to kwestia stylu mangi tylko po prostu jej poziomu. Z przyjemnością poleciłbym ten komiks małym dziewczynkom, ale tematyka dorastania i budzenia się pierwszych żądzy w młodych ludziach, to nie najlepszy temat dla dzieci. Więc wypadałoby polecić go młodzieży, ale wątpię czy w ogóle by ich on zainteresował – akcja prawie żadna, naiwni i sztuczni bohaterowie... To wystarczy, by zniechęcić nawet najbardziej życzliwych fanów japońskiej mangi.

 

CYPRIAN MICIŃSKI

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - Lucyper
Lucyper
Przeczytane:,

Kraina Pirito to świat składający się z archipelagu wysp. Mieszkańcy każdej z nich specjalizują się w innego rodzaju zajęciu i rzemiośle: na jednej uprawiają owoce, na innej zajmują się wyrobem ubrań, na kolejnej zaś żyją sami konstruktorzy i inżynierzy. Wyspiarze prowadzą pomiędzy sobą handel wymienny, dzięki czemu nie brakuje im niczego; żyją w zgodzie i symbiozie. W krainie Piroto nie ma przemocy. Jak to jest możliwe? Święte księgi kraju Piroto podają, że Bóg, nie mogąc znieść już ciągłych wojen pomiędzy ludźmi, spowodował kolejny potop (czy przypadkiem po pierwszym nie obiecał, że będzie on ostatnim?) i dodatkowo, aby poskromić agresywność niepokornego homo sapiens, stworzył Marie – swego rodzaju byt, który wydaje z siebie niesłyszalną muzykę „oczyszczającą ludzkie serca” i powodującą, że wszyscy są wspaniali, wyrozumiali i słodko cudowni...

 

Stworzona przez Furuyamę kraina przypomina klasyczne XIX wieczne utopie. Szczęśliwe wyspy, które nie potrzebują świata zewnętrznego; na których w harmonii i zgodzie, dzieląc się wszelkimi dobrami, ludzie żyją bezkonfliktowo. Niestety, momentami, dążąc do skonstruowania idealnej rzeczywistości, autorowi nie udaje się uniknąć absurdów takich jak np. wielka turbina znajdująca się pod wyspą, która dzięki prądom morskim dostarcza energii dla całej społeczności. Niedorzeczności tego typu jest w komiksie więcej, ponieważ Usamaru Furuya nie wahał się wprowadzać rozwiązań w stylu deus ex machina, gdy tylko stworzony przez niego świat okazywał się niespójny lub nielogiczny.

 

„Muzyka Marie” jest, jak zaznaczyli wydawcy, komiksem tylko dla dorosłych... Natomiast historia przedstawiona w nim jest tak infantylna, że zażenowała nawet moją czternastoletnią siostrę... Główni bohaterowie to para słodkich i czystych jak łza (dzięki muzyce Marie) nastolatków: Pipi i Kai. Pipi od dzieciństwa podkochuje się w małomównym Kaju, on jednak z powodu swojego szczególnego naznaczenia przez Marię jako jedyny słyszy jej śpiew i wydaje się, że nic poza pieśnią oraz jej twórczynią, do której wraz z dorastaniem zaczyna odczuwać, obok miłości, także pożądanie, go nie interesuje. Nie sposób nie wspomnieć w tym momencie o planszy, na której pokazane jest, jak Kai masturbuje się myśląc o Marie.

 

Autor chciał i jednocześnie nie chciał pokazać tej sceny. W wyniku niekonsekwencji zatrzymał się w połowie drogi, co doprowadziło do tego, że całość wyszła po prostu komicznie: Kai podczas masturbacji trzyma w ręce... powietrze... Oczywiście Pipi i Kai nie są na tej wyspie rzemieślników i konstruktorów sami. Towarzyszy im całe grono śmiesznych i mdło-słodkich nastolatków, którzy nigdy nawet nie splamili się żadną grzeszną ani samolubną myślą. Wszyscy są pomocni i życzliwi; zachowują się jak członkowie jakiejś sekty, bądź jak dobrze już spaleni rasta-bracia.

 

Emocjonalność Pipi i jej rozterki przypominają historyjki obrazkowe z Bravo Girls i, niestety, rysunki swoim poziomem doskonale korespondują z treścią. Wzmacniają tylko infantylność głównych bohaterów, których spojrzenia i gesty są na poziomie pięcioletnich dzieci. Nie potrafią oni skrywać emocji i przesadnie je manifestują w mimice i ruchach (a przypominam, że główna bohaterka zbliża się do swoich osiemnastych urodzin). I nie jest to kwestia stylu mangi tylko po prostu jej poziomu. Z przyjemnością poleciłbym ten komiks małym dziewczynkom, ale tematyka dorastania i budzenia się pierwszych żądzy w młodych ludziach, to nie najlepszy temat dla dzieci. Więc wypadałoby polecić go młodzieży, ale wątpię czy w ogóle by ich on zainteresował – akcja prawie żadna, naiwni i sztuczni bohaterowie... To wystarczy, by zniechęcić nawet najbardziej życzliwych fanów japońskiej mangi.

 

CYPRIAN MICIŃSKI

Link do recenzji
bardzo chętnie przeczytam
Inne książki autora
Top 5 książek
Złodziejka książek
Markus Zusak
Okładka książki - Złodziejka książek
Ostatnia królowa
Gortner C.W.
Okładka książki - Ostatnia królowa
Dziewczyny z Syberii
Anna Herbich
Okładka książki - Dziewczyny z Syberii
Reklamy