Przed Różą pyszniły się skocznie, o tej porze roku świecące pustkami. Kwiatkowska nigdy nie mogła się nadziwić, co też ci skoczkowie mają w głowie, żeby się pchać na taka wysokość i jeszcze z niej zlatywać na łeb, na szyję. Nieraz dosłownie. Jej od samego patrzenia - i to jedynie na telewizor, w którym leciała właśnie transmisja skoków narciarskich - robiło się niedobrze.
Przed Różą pyszniły się skocznie, o tej porze roku świecące pustkami. Kwiatkowska nigdy nie mogła się nadziwić, co też ci skoczkowie mają w głowie, żeby się pchać na taka wysokość i jeszcze z niej zlatywać na łeb, na szyję. Nieraz dosłownie. Jej od samego patrzenia - i to jedynie na telewizor, w którym leciała właśnie transmisja skoków narciarskich - robiło się niedobrze.
Książka: Zakończeniem jest Zakopane