Stefan przy niej też się stawał innym człowiekiem. Zupełnie jakby miała pilota i nim sterowała. Chodź tu, zrób to, podaj tamto, a raz usłyszałam, jak powiedziała "Nie garb się". Naprawdę. Synowi na pogrzebie ojca. I to była kwintesencja tej kobiety.
Przez ostatni miesiąc pracy w agencji Gaja nauczyła się, że niczego nie można być pewnym. Właściwie wszyscy, których spotykała, uprawiali, nomen omen, grę pozorów.
Kiedy odjechali, poczuła się dziwnie. Cisza nie różniła się przecież w żaden sposób od tej, która tu panowała w ciągu dnia, kiedy Helena była w szkole. A jednak nagle, w przeciągu kilku minut, zyskała wymiar definitywny.
Stefan przy niej też się stawał innym człowiekiem. Zupełnie jakby miała pilota i nim sterowała. Chodź tu, zrób to, podaj tamto, a raz usłyszałam, jak powiedziała "Nie garb się". Naprawdę. Synowi na pogrzebie ojca. I to była kwintesencja tej kobiety.
Książka: Krew z krwi