Ludzi pchały na Streckelsberg najgorsze instynkty, plugawa ciekawość, żądza zobaczenia, jak ogień pożera młode ciało, fascynacja śmiercią. Ale i zabobony. Ci sami ludzie, którym bojaźń boża kazała wrzeszczeć "wiedźma!" za wozem wiezionej na rozprawę Marie, wierzyli w uzdrawiającą moc przedmiotów, które należały do czarownicy. Ciemny motłoch rzucał się na każdy fragment materiału, którego ogień nie strawił, wyrywając go sobie nawzajem.
Ludzi pchały na Streckelsberg najgorsze instynkty, plugawa ciekawość, żądza zobaczenia, jak ogień pożera młode ciało, fascynacja śmiercią. Ale i zabobony. Ci sami ludzie, którym bojaźń boża kazała wrzeszczeć "wiedźma!" za wozem wiezionej na rozprawę Marie, wierzyli w uzdrawiającą moc przedmiotów, które należały do czarownicy. Ciemny motłoch rzucał się na każdy fragment materiału, którego ogień nie strawił, wyrywając go sobie nawzajem.
Książka: Bursztynowa