Anioł Stróż

Autor: Tysia
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

- Wstawaj! – Usłyszał nagle wraz z szelestem liści. Jednak nikogo nie dostrzegł. Jeszcze raz rozglądnął się dookoła. Nie przyniosło to pożądanych rezultatów. Zresztą, jak mogło być inaczej skoro półmrok spowijał już ziemię? Nie wiedział, co o tym sądzić. „Zapewne mi się zdawało” – Pomyślał i na powrót ułożył głowę na miękkim mchu. Musiał odpocząć, po całym dniu marszu. Teraz liczył się tylko sen, zwłaszcza, że od świtu musi znowu wyruszyć. W jego przypadku czas działał tylko na niekorzyść. Po chwili już spał. Pewnie obudziłby się dopiero wraz ze słońcem, gdyby nie zabrzmiał znowu ten sam głos:
- Nie śpij tutaj! – Znowu było to bardziej jak szelest wiatru w gęstych gałęziach dębu, niż prawdziwy głos. Jednak teraz Gordon nie próbował już nawet wmówić sobie, że to tylko złudzenia. Już wiedział, że ktoś do niego mówi. Oprócz tego, że intrygujący był osobnik, który próbował się z nim komunikować, to równie ciekawe były jego słowa. Gordon nie rozumiał dlaczego ktoś próbuje go odciągnąć od tego miejsca. Jednak, całkowicie irracjonalnie, postanowił go posłuchać. Czym prędzej zaczął zbierać swoje rzeczy. Niewiele tego było, ot stara menażka, kilka podpłomyków, gliniany garniec, wełniana tunika i srebrny miecz. Wszystko to zapakował w jutowy wór i rozglądnął się dookoła jeszcze raz. Otaczało go mnóstwo drzew i ich liści. Gordon znalazł to miejsce specjalnie w najgłębszym odcinku lasu. Był pewny, że tutaj może czuć się bezpiecznie. Jednak skoro znalazł go tajemniczy właściciel dziwnego głosu, nie była to tak dobra kryjówka, na jaką wyglądała. Pozostało mu tylko zabrać jeszcze pudełko suszonych liści lebiodki, które lubił palić przed snem. Właśnie miał po nie sięgać, gdy usłyszał jakiś szmer. Szybko obrócił się za siebie. Niemal zderzył się z ogromną zieloną paszczą rozdziawioną w jego stronę. Skoczył do tyłu jak oparzony. Jednym szybkim ruchem wyszarpnął miecz z worka i bez chwili zwłoki zamachnął się nim w straszliwego potwora. Dziwne, że pomimo takiego oręża stwór nie cofnął się ani o łokieć. Gordon pełen przerażenia uderzył w niego z całej siły. I wtedy zielona gardziel ze straszliwymi zębiskami odpadła od równie zielonej łodygi. „A to ci dopiero wyrośnięta rosiczka” – Zagwizdał pod nosem i nie zważając już na swój pseudo-tytoń pognał czym prędzej dalej. 


Nie mógł pozostać w tym zdradzieckim miejscu, bo wiedział, że rośliny przeważnie mają więcej niż jedną łodygę, a bynajmniej nie marzył o spotkaniu kolejnych tak krwiożerczych gardzieli.
Pokonał dobre dwie mile, gdy wreszcie uznał, że może się zatrzymać. Otaczała go jasność miliona gwiazd i pełni księżyca. Trawa i pojedyncze drzewo wyglądały jak ciemne szkice węglem. Nie przeszkadzało mu to. Nie po tym, jak omal nie został zjedzony przez straszną roślinę. Nauczony doświadczeniem najpierw podszedł do drzewa, żeby sprawdzić jego gatunek. Rozpoznał zwykłą brzózkę, więc uspokojony rozłożył pod nią wełnianą tunikę i położył się na niej. Po kilku chwilach spał jak nieżywy. Był zbyt zmęczony by martwić się teraz choćby najdrobniejszym niebezpieczeństwem. Słońce było już wysoko gdy wreszcie się obudził. Kiedy tylko otworzył oczy i rozpoznał, że dzień zaczął się już w najlepsze czym prędzej zerwał się z posłania. W pośpiechu wyjął dwa podpłomyki, spakował worek i ruszył przegryzając w drodze prowizoryczne śniadanie. Nadal nie dała mu spokoju wczorajsza historia. Nie wiedział kto go ostrzegł, ale rozumiał, że jest mu winien przysługę, a właściwie życie. Szedł szybkim, raźnym krokiem. Oto czas mijał nieubłaganie, a on nadal nie dotarł do celu. Po południu doszedł do małej wioski. Ludzie odziani w zgrzebne sukmany zajmowali się pracami wokół swych podwórek. Dla Gordona, który długo nie widział już domu, był to iście sielski obrazek. Postanowił tutaj chwilę odpocząć i coś zjeść. Zawołał więc do najbliższego chłopa:
- Witam! I najmocniej przepraszam za najście!

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
Tysia
Użytkownik - Tysia

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2026-01-10 11:42:02