Anioł Stróż

Autor: Tysia
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

zieniu jakichś ostrych występów, którymi mógłby przeciąć krępujące go więzy. Gdy znalazł kawałek urwanego, zardzewiałego zawiasu, aż podskoczył z radości. Szybko też przyłożył do tego znaleziska splecione dłonie. Nie było to łatwe zadanie, zwłaszcza, że związany był z tyłu. Jednak po czasie poczuł rozluźnienie sznura. Po kilku chwilach uwolnił wreszcie swoje zdrętwiałe dłonie. Nogi już sam rozwiązał bez pomocy zawiasu. Wreszcie mógł usiąść w wygodnej pozycji i odetchnąć z ulgą. „Co teraz robić? Uciekać, czy czekać?” – Zastanawiał się przez chwilę. Jednak nigdy nie lubił zwlekać z działaniem, więc postanowił czym prędzej się uwolnić. Zatem kontynuował badanie ciemnego pomieszczenia. Po częściowo wzrokowym, a częściowo manualnym sprawdzeniu całego lochu wiedział już jaki ma kształt, gdzie znajdują się drzwi, a gdzie okienka. Wszystkie były dokładnie zabite, albo zamknięte. Gordon postanowił delikatnie je wyważyć. Najpierw mocnym kopnięciem odłupał z drzwi chlewu urwany zawias. Z tym narzędziem zbliżył się do okna i delikatnie je podważył. Początkowo jego zabiegi nie dawały żadnego rezultatu. Później usłyszał wreszcie długo oczekiwane skrzypnięcie. Odetchnął z ulgą. I wtedy oślepił go blask płynący z rozwieranych drzwi. To nie okno się otwierało, ale ktoś właśnie wchodził do jego lochu! Zamarł z przerażenia. Szybko podbiegł do wchodzącego osobnika i rzucił się na niego z zawiasem w dłoni. Zrobił to tak błyskawicznie, że zaatakowany nawet nie zdążył wydać najmniejszego dźwięku, gdy skonał ze skręconym karkiem. Gordon nawet ani chwili nie zwlekał. Czym prędzej wybiegł z piwnicy i wpadł do chaty podstępnego wieśniaka. Szybko zabrał swój wór, który na szczęście leżał w widocznym miejscu i niczym błyskawica wypadł z pomieszczenia. Najwidoczniej nikt nie brał pod uwagę, że tak szybko się uwolni, bo więcej strażników nie dostrzegł, ba nawet cichych obserwatorów nie napotkał na swej drodze. Dopiero, gdy wydobył się już z wioski i był daleko od niej zrozumiał, że jego ucieczka przypadła na czas kolacji, zapewne nienaruszalnej świętości dla każdego wieśniaka.
Słońce chyliło się już ku zachodowi, gdy ruszył dalej. Postanowił odejść znacznie dalej, aby przypadkiem jacyś szukający go wieśniacy nie natrafili na jego ślad. Dla pewności część trasy pokonał brzegiem rzeki. Wiedział, że wieśniacy mają psy i choć nie sądził, aby umieli wyuczyć ich do tropienia wolał nie ryzykować życia dla swej ignorancji.
Tą noc spędził na konarze wysokiego dębu. Dla bezpieczeństwa przywiązał się do niego liną i tak spał spokojny i szczęśliwy. Żył, mógł uratować księżniczkę, a ponadto miał niewidzialnego sprzymierzeńca. Dziwny miał sen, pełen królików i śmiechu. Nad ranem poczuł ochotę na dziczyznę. Postanowił nie zbaczać z kursu, ale po drodze zapolować na smacznego zwierza. Był już w drodze, gdy nagle usłyszał cichy, acz stanowczy głos, lekki niczym podmuch wiatru:
- Padnij!
Gordon bez zastanowienia położył się, bo wiedział, że to jest ten sam głos, który wciąż przed czymś go ostrzegał. Chwilę później w miejscu gdzie przed momentem była jego głowa przeszła strzała. Osiłek aż otrząsnął się z przerażenia. Rozglądnął się wokół siebie. Zobaczył w niewielkiej odległości cienki sznureczek przywiązany do łuku przymocowanego na drzewie. Najwyraźniej idąc poruszył jakąś założoną pułapkę. Wspiął się na gałąź i zdjął broń. Nabrał głęboko powietrza i ruszył dalej. I wtedy zobaczył zająca. To był najwspanialszy okaz jaki kiedykolwiek widział. Nie był zbyt imponujących rozmiarów, ale blask jego lśniącego futra i dostojna postawa budziły respekt. Gordon wiedział, że smakować też musi wyjątkowo. Napiął łuk i wymierzył w niczego nieświadomą zwierzynę. A potem cicho wypuścił ją prosto do celu. Zając zdążył tylko obrócić się w jego stronę.
Usłyszał rozdzierające:
- Nie!!! – Niczym szelest wiatru, a potem ciszę. Zdziwił się odrobinę, że jego tajemniczy sprzymierzeniec jest aż tak wielkim przyjacielem zwierząt. Jednak na posłucha

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
Tysia
Użytkownik - Tysia

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2026-01-10 11:42:02