Kopciuszek o imieniu Matylda

Autor: Tysia
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0


Dzień mijał jak zwykle. Zerenyra czytała książki, Eneferyna pisała wiersze, a Matylda sprzątała szafki w kuchni. Marzanna zajmowała się przerabianiem swojej nowej sukienki. 
Przed południem poprosiła dziewczynki:
- Czy któraś z was mogłaby nanieść wody do cebra? – Zapytała wychylając się znad zwału materiału i nici.
- Ja nie mogę, bo źle się czuję. – Skłamała Eneferyna skupiona nad szukaniem rymu do słowa „powietrze”.
- Co ci jest? – Marzanna zmartwiła się, nie na żarty.
- Oj, gardło mnie bardzo boli. – Chrząknęła znacząco, aby uwiarygodnić swoją wersję. – Chyba mam anginę.
- W takim razie połóż się trochę, a ja przyniosę ci ciepłego mleka. – Rzekła kobieta załamując w duchu ręce nad lenistwem swojej córki.
- A ty Zerenyro? – Zapytała drugiej córki.
- Ja właśnie muszę wyjść. Umówiłam się z Konstancją na placu targowym. – odparła druga córka.
- Matyldo, a czy ty możesz nanieść wody?
- Matko, od dawna tylko mnie wysyłasz do studni. Wiesz, przecież, że dziś chciałam zająć się zaległą korespondencją. 
- Jednak bardzo prosiłabym żebyś poszła, bo ktoś musi wykonać tę pracę. – Powiedziała Marzanna. Matylda westchnęła ciężko, wzięła wiaderko i poszła do studni. Praca ta była ciężka, bo wodę czerpało się z ujścia odległego o półtora kilometra drogi od chatki.

 
Niewiele czasu upłynęło jak wyszła, gdy do chatki zapukał dziwny orszak. Na jego czele stał pięknie ubrany młodzieniec. Zapukał do izby, a gdy Marzanna otworzyła uśmiechnął się szeroko. 
- Witam wspaniałą gospodynię, czy mogę zabrać chwilę cennego czasu uroczej pani. – Przemówił głosem słodkim niczym skowronek o poranku. Marzanna zarumieniła się jak podlotek i oczarowana bez wahania zaprosiła go do środka.
- Przysyła mnie hrabia. Otóż kazał on odnaleźć pannę, która wczoraj przetańczyła z nim cały wieczór, ale niefortunnie nagle zniknęła.
- Jak zamierza pan ją odnaleźć?
- Na szczęście niewiasta zgubiła bucik, więc szukam dziewczyny, na którą będzie on dobry. – Po czym wyjął przecudny, diamentowy pantofelek. Marzanna o mały włos nie krzyknęła z wrażenia. To był taki sam bucik, jak ten, który wczoraj znalazły przy Matyldzie! Opanowała się resztką woli i zawołała tylko:
- Eneferyno, chodź tu dziecko! 
- Już jestem matko. – Odezwała się nadspodziewanie szybko. W istocie od samego przyjazdu szlachetnego orszaku przyglądała się całemu zdarzeniu. 
- Proszę, aby panie zechciały ubrać ten oto detal obuwniczy na swoje nadobne stópki. – Poprosił kwieciście młodzieniec, po czym wręczył im cudowny bucik.
- Może ja najpierw spróbuję. – Zaproponowała Marzanna. Eneferyna szybko pobiegła do bieliźniarki po drugi bucik. Gdy przyszła jej oczom przedstawiał się nad wyraz zabawny obrazek. Oto jej rodzona matka klęła siarczyście próbując wdusić na swoją dużą stopę małego bucika, a powabny młodzieniec stał w dość znacznym oddaleniu. Bał się? Najwyraźniej tak. Dopiero teraz dziewczyna dostrzegła na jego twarzy liczne sińce i rany skrzętnie ukryte pod grubą warstwą pudru. Domyśliła się, że wiele z wiejskich dziewek, na które bucik nie pasował odpłaciły na nim swoją złość i frustrację. Eneferyna postanowiła przerwać ten ciąg złych zdarzeń.
- Mamo, to jest bucik dla mnie, nie dla ciebie. Daj mi przymierzyć. – Poprosiła najgrzeczniej jak umiała. Marzanna o dziwo od razu ustąpiła. A Eneferyna wzięła bucika do ręki i rzekła:
- Ten bucik jest mój! Niestety od wczorajszej zabawy moje stopy nieco spuchły, ale mogę udowodnić, że jest mój.
- W jaki sposób panienko? – Zainteresował się młodzieniec.
- Och, to proste. Mam drugiego do pary. Musiałam go trochę przerobić, żeby nadal był na mnie dobry. – Rzekła pokazując bucika Matyldy. Istotnie był odrobinę rozbity, ale nadal był to taki sam bucik.
- Azaliż to pani? – Zapytał, a gdy skinęła twierdząco głową, pokłonił się przed nią nisko. – Zatem proszę ze mną jechać, bo hrabia już czeka, by pojąć panią za żonę.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
Tysia
Użytkownik - Tysia

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2026-01-10 11:42:02