Love in the saddle 14

Autor: InezStanley
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 1

ROZDZIAŁ 13

Czarne chmury

„ Lumiere : Ah, love is most definitely in the air.

Cogsworth: And it  begins. Uh. Lumiere, with trust. With munual respect. As I have always said all relationships must be  firmly based or that. Ore must build or a firm foundation of trust and respect in order to flourish and flow. Rourish and grow always attentive to the reeds of other and honestly. Utter honestly is the key…”

Cytat z Pięknej i Bestii

 

INES

Obudziłam się w piękny poniedziałkowy poranek, o godzinie 4:00 i przekręciłam się w drugą stronę.  Ponieważ tak zwykle zaczynam pracę w ośrodku. A dzisiaj akurat było jej dość sporo.  Porozciągałam się pod kołdrą i wstałam z łóżka. Ubrałam się w strój roboczy i zeszłam na dół zjeść śniadanie.

W Jadalni zastałam moją mamę i wujka siedzących przy stole, którzy właśnie zabierali się za jedzenie.

- Cześć kochani.- przywitałam się i zasiadłam naprzeciwko ich.

- Hej kruszynko, dobrze spałaś.

Skinęłam głową. Sięgnęłam po pudełko płatków owsianych . Nasypałam sobie trochę do miski i zalałam je mlekiem. A mama nalała mi do kubka kawy. Wujek nakreślił mi jak dzisiaj , będziemy pracować. On miał się zająć wraz z Nathanem treningiem na strzelnicy, a ja i Xavier , skokami przez przeszkody i dressage’em. * Opowiedział mi również ,że kilku naszych podopiecznych jest w szpitalu pod obserwacją. Ponieważ trzech próbowało popełnić samobójstwo , podcinając sobie żyły. Na szczęście nieudolnie, ale musieli zostać w szpitalu. Kolejnych trzech też próbowało tego samego co ich koledzy , tylko że nałykali się leków i musieli mieć zrobione płukanie żołądka, również zostali na miejscu. Mieli ich wypuścić dopiero za jakieś dwa tygodnie.

 W naszym ośrodku od lat zdarzało się, że któryś z naszych podopiecznych , próbował odebrać sobie życie i to czasem w bardzo ekstremalnych warunkach i niespodziewanych momentach. Także musieliśmy być przygotowani w każdej chwili. Choćby nie wiem jak bardzo byśmy się starali. My , lekarze współpracujący z nami , psychologowie oraz wolontariusze, to i tak nie zawsze udawało się nam ich od tego uwieść. Dużym wsparciem dla naszych dzielnych i pokaleczonych żołnierzy , są ich żony, dziewczyny i partnerki. One też muszą być dość silne dla swoich mężczyzn. W ośrodku nie tylko prowadziliśmy zajęcia ze strzelania z broni palnej, czy łucznictwa konnego i innych zajęć związanych z końmi. Szkoliliśmy też psy, by mogły pomagać naszym dzielnym weteranom wrócić do normalności. Nasi podopieczni mieli też zajęcia artystyczne, takie jak : wypalanie w drewnie, malowanie, gotowanie. Były też zabiegi rehabilitacyjne i masaże. Także zapewnialiśmy im pełen pakiet usług.

Szybko uwinęłam się z śniadaniem i ruszyłam prosto do stajni. Tam czekał już na mnie Xavier.

Konie były gotowe do pierwszych zajęć dzisiejszego dnia. Mieliśmy pod opieką około dziewięćdziesięciu podopiecznych. Szybko podzieliliśmy się na dwie grupy. Dosiadłam Cienia i ruszyłam lekkim kłusem na plac treningowy , gdzie zastały ułożone przeszkody. Zaczęliśmy najpierw od szybkiej rozgrzewki, a następnie rozpoczęliśmy właściwe zajęcia. Po dwóch godzinach, owocnej pracy zrobiliśmy 15 minut przerwy, by kolejna grupa mogła się przygotować.  Wykorzystałam ten czas na wysłanie wiadomości do mojego chłopaka. Sięgnęłam więc po telefon i zaczęłam pisać do niego wiadomość:

„ Cześć Ptaszyno J Wyspałeś się. Tęsknię za Tobą cholernie. Dobrze, że mam takiego fantastycznego faceta jak ty. Miłego dnia Ci życzę  xxx Kocham cię.  Nessie „

Po chwili ją wysłałam i szybko  go schowałam, by znów zajęłam się obowiązkami , aż do pory lunchu. Miałam nadzieję, że moja wiadomość sprawi mu przyjemność.  Po szybkim lunchu, przyszedł czas na kolejne zajęcia tym razem z ujeżdżania.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
InezStanley
Użytkownik - InezStanley

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2018-09-06 21:16:54