reklama

Sznurowadła

Autor: pierep94
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

Padał deszcz. Wokoło było zimno, smutno szaro. Kałuże błota pluskały pod butami.

A ja...

Szłam przez zmoknięte miasto i podziwiałam płaczące niebo.

Nie poznawałam się.

Zwykle - opanowana, spokojna, zimna.

Niektórzy powiedzieliby - cyniczna.

Ale dawałam się oswoić.

Aż nagle pojawił się on.

Zjawił się zniąd. Nie widziałam go nigdy wcześniej, choć od lat mieszkaliśmy w tym samym mieście.

Nie zwróciłam na niego szczególnej uwagi.

Znów rozwiązał mi się but. Schyliłam się i wylądowałam kolanem w kałuży. Długo mocowałam się z przeklętą sznurówką - musiałam rozwiązać węzeł, który zacisnął się teraz bardzo mocno, bo wcześniej nie zwróciłam na niego uwagi.

To był dla mnie szok.

Zakochałam się.

Jestem niepozorną dziewczyną...

Nigdy żaden chłopak nie zwrócił na mnie uwagi.

On też mnie olewał.

Zaczęłam go niemal na siłę lokować w moim planie zajęć.

Większość moich pasji dziwnym trafem zaczęło wiązać się z nim.

Tak jak wszystkie węzły i pętelki wiążą mi buta do nogi.

Potem... Okazało się, że jest zakochany.

Poddałam się. Odsunęłam się na dalszy plan.

Bolało. Koszmarnie bolało.

Znów rozwiązały mi się sznurowadła. Musiałam się z nimi mocować, bo nie wszystkie węzły puściły.

Próbowałam pocieszać się gdzie indziej.

Kilka drobnych przygód, ale częściej raczej oglądanie się za nim.

Raz, jedyny raz zdawało mi się, że jestem szczęśliwa.

I byłam szczęśliwa, ale tylko przez kilka dni.

Chociaż? Czy to było szczęście?

Byłam zdesperowana. Za wszelką cenę chciałam mieć przy sobie kogoś, kto byłby tylko mój. Kogoś, kto by mnie przytulił.

A "Szczęście"? Wybrałam go tylko dlatego, że na początku przypominał mi to, co zdaje się utraciłam.

Rzeczywistość okazała się twarda - był całkiem inny.

Rozwiązany but. Ze złością wymieniam sznurowadła na inne, ale to już nie to samo. Wolałam tamte.

Potem... Znów go spotkałam. Przez przypadek.

Cały wulkan uczuć, początkowo wygasły, zaczął znów budzić się do życia.

Wybuchł.

Boję się, że mały błąd spowoduje, że się potknę.

Potknęłam się. Źle zawiązałam sznurówkę.

Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.

Że on też coś do mnie czuje...

Że nie weźmie mnie za idiotkę, której kompletnie odbija...

Że jeśli przeczyta to opowiadanie, to zrozumie, że chcę mocno zacisnąć sznurowadła, tak, by już więcej się nie rozwiązały.

Że nie weźmie tego rozpaczliwego wołania jako objawu choroby psychicznej, ale jako oznakę wrażliwej, romantycznej duszy...

Że wybaczy mi, że przekazuję mu tak ważną informację w taki sposób, bo boję się spojrzeć mu w oczy.

Że jeśli on nic do mnie nie czuje, to mimo wszystko zostaniemy przyjaciółmi.

Ale nadzieja, która żyje we mnie prawie od roku i do tej pory, chociaż smagana była wiatrem i deszczem i mimo to nie zgasła, mówi: POKOCHA MNIE, POKOCHA MNIE!

 

1
Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
pierep94
Użytkownik - pierep94

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2014-10-10 12:26:04