Wiele wymiarów jasełek

Autor: lifeonmars
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

 

PATRYCJA
Nie przypuszczałam, że dzień premiery będzie dla mnie tak wyczerpujący. Byłam jednocześnie bardzo podekscytowana, zestresowana i… tęskniłam. Od wczoraj nie widziałam Łukasza, nie odebrał telefonu, nie pojawił się ani rano w wydawnictwie, ani teraz w szkole, gdzie mieliśmy dać pierwszy występ. Biegałam po sali, udając, że nie kosztuje mnie to tyle, ile w rzeczywistości kosztowało. Wiedziałam, że to odchoruję.
– Patka, damy radę. – Radek uspokajająco położył rękę na moim ramieniu. Jednak to on znał mnie najlepiej, pomyślałam i zabolała mnie ta myśl. To nie o niego mi chodzi. Uśmiechnęłam się do niego w niemym podziękowaniu i rozejrzałam się po sali gimnastycznej.
Jeszcze raz sprawdziłam stan dekoracji, kostiumów i samych aktorów. Wszystko było w perfekcyjnie świątecznym nastroju. Poza mną.
Gdy do odsłonięcia kurtyny zostały ostatnie minuty, przestałam czekać na Łukasza. Zebrałam moich współpracowników w kółko, by wygłosić ostatnią mowę motywacyjną.
– Jestem z was dumna – zaczęłam.
– A my z ciebie, Patka! Z was, chociaż Łukasza tu nie ma – krzyknął Sebastian, a ja poczułam łzy pod powiekami.
– Dokonaliśmy tego razem, jako drużyna. Nikt z nas sam by tego nie zrobił. Choćby zabrakło jednego z nas, cały projekt zakończyłby się klapą. – Ela wygłosiła przemówienie za mnie, za co byłam jej niezmiernie wdzięczna.
Niepewnie ruszyłam w stronę widowni, by zająć miejsce w pierwszym rzędzie, tuż obok dyrektora Konieczki i jego rodziny. W tej sekundzie drzwi otworzyły się z hukiem i wbiegł zziajany Łukasz z rozwianymi włosami, wypiekami na twarzy i wielką paczką pod pachą.
– Według moich notatek to dzisiaj jest to przedstawienie. I robicie je bez gwiazdy? – rzucił, po czym wspiął się na przyniesioną z kantorka drabinę i powiesił gwiazdę.
Nową gwiazdę. Naszą gwiazdę.
– Znowu się poryczysz? – zapytał, gdy do niego podeszłam.
– To bardzo niewykluczone – powiedziałam w jego otwarte usta.
Wreszcie mnie pocałował, nie zwracając najmniejszej uwagi na to, że patrzy na nas całe wydawnictwo.
– Ekhm, przepraszam, ale musicie już iść, kurtyna się podnosi! – krzyknęła przerażona Anita, a Filip i Sebastian wypchnęli nas za kulisy.
Niechętnie odkleiliśmy się od siebie i roześmiani pobiegliśmy zająć nasze miejsca. Konieczko spojrzał na nas podejrzliwie, ale nic nie powiedział. A po chwili wraz z całą widownią zaśmiewał się z naszego dzieła.

Nie wiedzieliśmy jeszcze, czy nasz spektakl wpłynie na sprzedaż „Wielu wymiarów jasełek”, ale ja już wiedziałam, że to najlepszy pro

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
lifeonmars
Użytkownik - lifeonmars

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2026-01-24 00:04:43