reklama

Wszytko co tracę

Autor: jacekbrzozowski
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

 

  Wiadomo było, że błękitnooka Ann i pozostałe Nieśmiertelne przez swój sposób życia były inne, w jakiś sposób osobne. Nieprzystające do reszty, może nawet dziwne. A mnie w głębi ducha zawsze ciągnęło do świrusek. Nierównych emocjonalnie, skrywających pod powierzchnią normalności ciemne moce szaleństwa i samotności.

  Po raz pierwszy ujrzałem ją wczesną wiosną, rozpoczynając nową pracę. Stała przed budynkiem, czekając na windę. Wysiadłem ze swojego poduszkowca punktualnie o siódmej. Ann miała na sobie dwuczęściowy kostium: szarą spódniczkę i jasnobłękitną marynarkę z wcięciem w talii. Strój świetnie przylegał do figury. Choć fryzjer wykonał perfekcyjną robotę, stosunkowo krótkie włosy fruwały na wietrze w uroczym nieładzie, opalizując blaskiem miedzi.

  Nie zrobiła na mnie wrażenia kobiety oszałamiająco pięknej, lecz niezaprzeczalnie posiadającej mnóstwo elegancji. Nosiła śladowy makijaż. Poza wisiorkiem nie miała ozdób. Po prostu schludna prostota, pasująca do stylistyki biurowca Instytutu. Lubiłem ten typ.

  Drobiazgowa dbałość o wygląd dopełniała nieoczywistej urody Ann. Z nikim jej nie widywano, więc staraniami tymi kierować musiał jakiś nieodgadniony motyw. Trudno było zresztą wyobrazić sobie jej związek. Ktoś, kto by się na to zdecydował, odliczałby jedynie czas do cierpienia, nadciągającego ze stuprocentową pewnością.

  Budynek Instytutu wzniesiono jako jeden z niewielu w tradycyjnej formule, czyli wystającego kilka pięter ponad ziemię. Ann założyła ręce i marszcząc brwi lustrowała coś w oddali. Na mój widok jakby się ocknęła i wyciągnęła rękę:

  - Cześć – rzuciła bezpośrednio. Patrzyła z niezmienną uwagą. Od razu wiedziała kim jestem. - Skoro mamy często razem pracować, przejdźmy na ty. Tak będzie prościej.

  - Dobrze – odparłem z lekkim zmieszaniem.

  - Jestem Ann – uśmiechnęła się po krótkiej pauzie, odsłaniając rząd białych zębów. Trzeba przyznać, że sposób w jaki to robiła szeroko rozświetlał okolicę.

  - Bruno.

  Uścisnęła mi dłoń silnie, niemal męsko. Mierzyła około 170 centymetrów, a przy tym nosiła szpilki. To sprawiało, że poczułem się odrobinę niższy i onieśmielony. Gdy wreszcie nadjechała winda, weszła do niej wyprostowana, z jakimś rodzajem wewnętrznej dumy.

  Tuż przed zamknięciem drzwi dołączył do nas jeden z pracujących tu naukowców. Posłała mu identyczny uśmiech. Zdjęła marynarkę i wystudiowanym ruchem przewiesiła przez rękę. Pod spodem nosiła białą bawełnianą koszulkę odsłaniającą ramiona. Aromat skóry przyjemnie owionął mi nozdrza. Kobiety z mojej dzielnicy nie miały prawdziwych perfum. Plantacje delikatnych roślin z których je wyrabiano rosły jedynie w łagodnym klimacie okolic koła podbiegunowego. To sprawiało, że były niebotycznie drogie.

  Ann stanęła bardzo blisko. Poczułem, jak dotyka mojego ramienia piersią. Byłem zmieszany, ale ona jakby nie zdawała sobie z tego sprawy. Spojrzałem w bok. Przez fałdkę koszuli, pomiędzy guzikami, dostrzegłem koronki białego stanika.

  Po chwili winda wjechała na najwyższą, szóstą kondygnację. Wychodząc, rudowłosa lekko musnęła moją dłoń. Odruchowo ją cofnąłem, tak jakby elektryzujący dotyk obcej kobiety stanowił mój grzech.

 

 

  Nieraz rozmyślałem, jak do tego wszystkiego doszło. Brak preparatów medycznych nie był jedynym problemem tego upadającego świata. Cywilizacja przesytu trwała nieprzerwanie cały poprzedni wiek, beztrosko utrwalana na milionach kolorowych filmów. Jednak w 2037 roku natura zaczęła pokazywać pazury. Zimą temperatura w północnej Europie ani razu nie spadła poniżej dziesięciu stopni. W grudniu zaczęły kwitnąć drzewa. Plagi robactwa które wkrótce nastąpiły bezmyślnie zwalczano olbrzymią ilością chemikaliów. To tylko przyspieszyło proces wybijania kolejnych gatunków. Latem Dunaj i Sekwana przypominały Nil w kolejnym z suszowych cykli. Plonów po raz pierwszy nie wystarczyło, by zapełnić opustoszałe sklepy. Upadły największe sieci dyskontów, zaś czarny rynek zakwitł. Radzili sobie jedynie kombinatorzy i mafia.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
jacekbrzozowski
Użytkownik - jacekbrzozowski

O sobie samym: https://www.facebook.com/ODNALEZIONEOPOWIADANIEMURAKAMIEGO/?fref=pb&__tn__=%2Cd-a-R&eid=ARBYi40xA6Q0Zo0m-jW1BnWUWNTBCh7_cvKxg5ebbuKlQGbWtYbh0P8g875ljaqg8NbFAvy5V4C0x2g4&hc_location=profile_browser
Ostatnio widziany: 2020-11-26 20:56:14