Okładka książki - Lśnij, morze Edenu

Lśnij, morze Edenu

Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2017-05-09
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788380621626
Liczba stron: 816
Tytuł oryginału: Brilla, mar del Eden
Dodał/a książkę: elibri

Ocena: 4.5 (2 głosów)

Literacka eksplozja, a Andrés Ibáńez to najlepszy pisarz swojego pokolenia w Hiszpanii.

 

Wielowątkowa, zręcznie napisana powieść, nagrodzona Premio Nacional de la Critica, swoisty miks Dzikich detektywów Bolano, Władcy much Goldinga, Burzy Szekspira i... serialu Zagubieni.

 

Powieść otrzymała Premio Nacional de la Crítica.

 

Lecący z Los Angeles do Singapuru samolot pasażerski rozbija się pośrodku Pacyfiku, a dziewięćdziesięcioro pozostałych przy życiu rozbitków trafia na z pozoru bezludną rajską wyspę, gdzie na pozbawionych kontaktu ze światem zewnętrznym nieszczęśników czyhają najprzeróżniejsze tajemnicze niebezpieczeństwa. Wśród ocalałych są przedstawiciele różnych narodów, zawodów i stanów. Narratorem opowieści jest hiszpański kompozytor Juan Barbarín, zamieszkały w Stanach Zjednoczonych miłośnik muzyki romantycznej i kobiet. Autor w mistrzowski sposób snuje opowieść o świecie pogrążonym w kryzysie i proponuje nową ścieżkę, która rodzi się z muzyki i milczenia.

 

Po prostu geniusz. Miguel Dalmau, La Vanguardia

Kup książkę

przesuń

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Opinie

Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2017-06-19, Ocena: 4, Przeczytałem,
"Muzyka ma wymiar ludzki i wymiar pozaludzki... Odzwierciedla w całej jego złożoności i człowieka, i kosmos, i związek między nimi. Odzwierciedla, to, co rozumiemy w istocie ludzkiej, i to, czego nie rozumiemy. Całość rzeczywistości. Całość duszy i całość świata. Oraz połączenie istniejące między duszą człowieka a duszą świata." Świetnie relaksowałam się przez kilka dni przy tej książce, nie dość, że mega dawka wciągającego zaczytania, to jeszcze fascynująca zabawa w odkrywanie analogii do znanych powieści i produkcji telewizyjnych. Niby wszystko już było, w zasadzie nic nowego nie pojawia się na łamach stron, a jednak z wielką przyjemnością zagłębiamy się w powieść. Sprawia to niezwykły styl autora, potrafiący wkręcić czytelnika w akcję, podłożyć sporo suspensu pod przebieg zdarzeń, nadać atmosferze pożądanej niepewności, ale też w luźnej formie nakłonić do snucia przypuszczeń zakończenia tej mocno rozbudowanej i plastycznie uszczegółowionej historii. Lekkość pióra, gładkość opisywania rzeczywistości, wkraczanie w aspekty poruszane już przez innych autorów czy odnajdywane w scenariuszach filmowych, lecz według własnego zamysłu, indywidualnej formy, w niepowtarzalnym klimacie. Mamy wrażenie, że cokolwiek zafascynowało pisarza podczas obserwacji, znalazło miejsce na łamach powieści, mnogość pytań dotyczących różnych tematów z dziedzin humanistycznych i stanu rozwoju społecznego, zostają uwzględnione w fantastycznych przygodach spotykających licznych bohaterów. Można do t ...
(Pokaż całą opinie)
Link do opinii
Avatar użytkownika - Erna
Erna
Przeczytane:2017-06-04, Ocena: 5, Przeczytałem,
Zazwyczaj lubimy otaczać się ludźmi podobnymi do nas samych. Wymieniamy doświadczenia, na identycznych polach, dzielimy opiniami, razem spędzamy wiele chwil. Jednak do czego by doszło, gdybyśmy musieli znosić towarzystwo ludzi zupełnie odmiennych? Czy można się w ten sposób nawet zaprzyjaźnić? To miał być zwyczajny lot, jakich odbyły się już tysiące. Z Los Angeles do Singapuru. Niestety, dochodzi do rozbicia. Na dosłownym środku Pacyfiku. Dziewięćdziesiąt pasażerów przeżywa katastrofę, wszyscy trafiają na bezludną wyspę. W rajskim otoczeniu czyha mnóstwo niebezpieczeństw, nie do końca zrozumiałych. Ta sytuacja sprawia, że grupa musi przewartościować dotychczasowe egzystencje, Normalnie trudno byłoby zebrać w jednym miejscu tak bardzo różnych istnień. Między innymi chirurga, aktorkę, oszusta, milionera. A całość oglądamy oczami mężczyzny o nazwisku Juan Barbarín — kompozytora, miłośnika romantycznej muzyki i kobiet. Jak dojść do porozumienia? I czy na wyspie rzeczywiście nikt nie mieszka? Pewien czas temu wspominałam o elementach charakterystycznych dla literatury szwedzkiej. Równie wyjątkowa jest hiszpańska, która podbiła me serce ledwo przed rokiem. Od tamtej pory staram się odkrywać interesujących pisarzy pochodzących z tego kraju, porównywać ich warsztaty, poznawać nowe historie. Tym sposobem trafiłam na Andrésa Ibáñeza. Przyznam, że sam opis książki średnio mnie zaciekawił. Miałam dość stereotypowe spojrzenie — ot, kolejna powieść bazująca i czerpią ...
(Pokaż całą opinie)
Link do opinii
Reklamy