"Druga noga" Tadeusza Różewicza

«poprzedni     następny»
2016-01-26 10:47:46
news - "Druga noga" Tadeusza Różewicza

Pisarską biografię Różewicza otwierają młodzieńcze wiersze religijne publikowane w miesięczniku Związku Sodalicji Mariańskich Uczniów Szkół Średnich w Polsce „Pod Znakiem Marji”, zamyka zaś prośba o chrześcijański pochówek, stwierdzenie przynależności do Kościoła katolickiego oraz ekumeniczne wezwanie do zgody między „rozdzielonymi wyznaniami” i do przezwyciężania różnic dzielących „kultury i narody”. Między tymi biegunami rozciąga się wielowątkowa twórczość poetycka, prozatorska i dramaturgiczna Różewicza, który przez wiele lat przedstawiany był przez badaczy literatury jako apostata, ateista lub – w najlepszym razie – agnostyk. Do takiego postrzegania autora Głosu Anonima przyczyniły się jego własne dzieła, ze słynnymi wierszami Lament i Ocalony na czele, oraz specyficzny kształt powojennego życia społeczno-kulturalnego, którego komunistyczni inżynierowie wyjątkowo ochoczo akcentowali wątki w kulturze i sztuce współbrzmiące z bliską im ideologią.

 

W książce Poeta (bez)religijny. O twórczości Tadeusza Różewicza Przemysław Dakowicz próbuje dowieść, że jeden z naczelnych kręgów problemowych tego pisarstwa wyznaczają wciąż ponawiane pytania o możliwość wiary i kształt religijności w świecie po katastrofie. Warto za sprawą tej książki spojrzeć na nowo na twórczość Tadeusza Różewicza. Warto sięgnąć po publikację Przemysława Dakowicza, warto wziąć udział w specjalnym konkursie, który jej właśnie jest poświęcony. Warto również przeczytać premierowy fragment publikacji: 

 

Podczas utrwalonej w filmie Lambrosa Ziotasa pogawędki z Eugeniuszem Getem-Stankiewiczem Tadeusz Różewicz stwierdza: „No, wie pan, jesteśmy… artyści, metafizykami z natury chyba… A przynajmniej na jedną nogę, no… Jedna noga to realistyczna, druga – metafizyczna. Niektórzy mają trzecią nogę, mistyczną… jeszcze, skrzydła”. 

 

Autor "Wyjścia" lubi wieloznaczności, jest mistrzem w myleniu tropów, dlatego wypowiedzi podobne do cytowanej trudno interpretować. Czy Różewicz mówi poważnie? Czy jedna z jego poetyckich „nóg” rzeczywiście jest „nogą metafizyczną”? Kiedy zadaję sobie to pytanie, widzę wyraźnie, że od chwili, kiedy lektura Różewiczowskiej poezji stała się dla mnie jednym z najważniejszych doświadczeń czytelniczych, staram się dostrzec i opisać właśnie ową „drugą nogę”. Ale poeta wciąż odwraca się bokiem, uparcie prezentując „nogę realistyczną”. „Metafizyczna” ukrywa się za nią, czasem mignie przed oczami palec lub pięta, czasem na moment ukaże się łydka, by zaraz zniknąć, jakby jej nigdy nie było. Drugiej nogi trzeba się domyślać, wpatrując się w pierwszą, by z mapy muskułów, ścięgien i żył „wyczytać” negatyw tej, która pozostaje w cieniu. 

 

Różewicz nie lubi się odkrywać, niechętnie udostępnia publiczności dokumenty związane z jego własnym życiem prywatnym. W tece redakcyjnej „Kresów” przez kilka lat zalegała korespondencja z Pawłem Mayewskim, poeta miał bowiem wątpliwości, czy powinna ukazać się w druku. Tym większym rarytasem musi się wydać ogromny tom listów autora "Niepokoju" oraz Zofii i Jerzego Nowosielskich (wzbogacony dwiema rozmowami – z Krystyną Czerni i z Nowosielskim, przemówieniem wygłoszonym przez Różewicza we wrocławskiej ASP i zbiorem wierszy napisanych dla znakomitego malarza i jego żony), opublikowany przez Wydawnictwo Literackie.

 

Czytałem tę książkę z nadzieją, że znajdę w niej Różewicza „prawdziwego”, szczerego, zdolnego do wypowiedzenia prawd zasadniczych, bez wdziewania janusowej maski – listy do Nowosielskich, obejmujące lata 1963–2002, nie były wszak pisane z myślą o ich publikacji. Czy po ich lekturze rozumiem poetę lepiej? I tak, i nie. Tak, bo jednak zostałem dopuszczony do pewnej bliskości, wtajemniczony w niektóre wątpliwości i rozterki ich autora. Nie, bo to, co między wielkim poetą i wielkim malarzem najistotniejsze, pozostało rysującym się w oddali horyzontem – zasadnicze rozmowy odbyły się „poza kadrem”, w mieszkaniach przy Narzymskiego, Glinianej i Januszowickiej, w Krakowie i Wrocławiu. W listach rozlegają się tylko ich echa. Czytanie Różewicza po raz kolejny okazało się tropieniem śladów, łowieniem odgłosów dochodzących zza ściany, wsłuchiwaniem się w zanikające echo. Mimo wszystko da się z nich wyodrębnić, wyrozumieć kilka ważnych fraz, zdań fundamentalnych, sformułowań, które mogą się okazać pomocne w interpretowaniu poezji autora "Twarzy trzeciej".

 

informacja nadesłana

Opinia
Treści
dayna15 Linia koment ciekawe
2016-01-26 10:56:45
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów