O świętym Franciszku, bracie wilku i siostrze cykadzie

«poprzedni     następny»
2017-03-20 22:21:07
news - O świętym Franciszku, bracie wilku i siostrze cykadzie

Uwięziony zajączek, rozgadane jaskółki, rudzik łakomczuszek i brat wilk to tylko niektórzy bohaterowie opowiastek, zaczerpniętych z żywota świętego Franciszka, świętego, który każde najmniejsze stworzenie otaczał miłością i troską. Wzruszające, uczące wrażliwości historie, zawarte w książce Brat wilk i siostrzyczka cykada, czyta się jak bajki. Ksiązkę poleca Wydawnictwo Promic, a w naszym serwisie możecie przeczytać jej premierowe fragmenty: 

 

Zające to bardzo płochliwe zwierzęta. Ledwo usłyszą najmniejszy szelest, a już czmychają, by nikt ich nie złapał. Dla tego właśnie Pan Bóg dał im takie długie uszy, by z daleka słyszały każdy, nawet najdrobniejszy hałas, a także zwinne skoki, by mogły uciec przed zagrożeniem.

 

Pewna mama zajęczyca miała prześlicznego synka-zajączka. Uczyła go wszystkiego, co konieczne, by mógł żyć długo i szczęśliwie. Uczyła go również odróżniać złowieszcze hałasy od zupełnie niegroźnych odgłosów. Zajączek siedział na tylnych łapkach i pilnie słuchał lekcji ma my.

 

Z czasem nasz zajączek wyrósł i w poszukiwaniu smakowitych kąsków biegał już po lesie sam, bez mamy.

Pewnego dnia zobaczył sidła z nadzwyczajnie pyszną przynętą.

– Co za smakołyk! – pomyślał zajączek, zupełnie zapominając o przestrogach mamy.

Zrobił krok do przodu, zaledwie jeden kroczek, i pułapka nagle się za trzasnęła.

 

Wydarzyło się to tak szybko, że biedny zajączek nie zdążył się nawet zorientować, że wpadł w sidła. Szarpał się, ale pułapka nie chciała się otworzyć. Zajączek coraz boleśniej kaleczył sobie uwięzioną łapkę. Zaczął więc wołać, ile sił w małych płucach:

– Mamo, mamo! Chodź szybko i uwolnij mnie, bo nie mogę już biegać. Coś mnie trzyma za łapkę!

 

Ale mama zajęczyca była daleko. Przestrzegła zajączka przed wszelkimi niebezpieczeństwami i pełna zaufania do synka pozwa lała mu hasać samemu po lesie.

 

Wołania zajączka usłyszał myśliwy, który zastawił pułapkę. Przyszedł, wyplątał zajączka z sideł, związał mu łapy sznurkiem, przewiesił go sobie przez ramię i ruszył w drogę powrotną do domu.

 

Idąc przez las, spotkał dwóch braci, którzy szli do świętego Franciszka. Jeden brat rzekł do drugiego:

– Popatrz, to myśliwy. Poprośmy go, żeby oddał nam zajączka, to będziemy mieli prezent dla świętego Franciszka.

 

Bracia podeszli do myśliwego i poprosili:

– Z pewnością znasz Franciszka. Dobrze byłoby, gdyby mógł zjeść trochę mięsa. Czy zechciałbyś ofiarować nam zająca, którego niesiesz na ramieniu?

 

Myśliwy, który również bardzo kochał świętego Franciszka, chętnie oddał zająca braciom. Bracia zaś zanieśli spętane stworzenie Franciszkowi, który akurat modlił się w grocie.

 

Położyli zajączka Świętemu na kolanach i powiedzieli:

– Ojcze święty, przynieśliśmy ci zajączka. Jeśli chcesz, oprawimy go zaraz i przygotujemy dla ciebie pieczeń.

 

Ale na taką propozycję święty Franciszek odparł zatrwożony:

– Bracia moi, mam nadzieję, że to nie wy schwytaliście to biedne stworzenie Boże. Czy nie widzicie, jak cały drży? Ma spuchniętą łapkę. Czy nie słyszycie, jak rozpaczliwie woła mamę? Rozwiążcie natychmiast sznurek, którym jest skrępowany!

 

Dwaj bracia nie zrozumieli płaczu zajączka, ale posłuszni świętemu Franciszkowi uwolnili cierpiące zwierzątko. Byli przekonani, że szarak natychmiast zerwie się do skoku i czmychnie ile sił w nogach. Tymczasem zajączek nadal siedział na kolanach Franciszka, wtulony w fałdy jego tuniki, i wcale nie miał zamiaru uciekać. Święty głaskał go po główce, tłumacząc przy tym:

– Bracie mój, zajączku, powiedz, dlaczego dałeś się złapać? Uciekaj te raz, bo mama na pewno już cię szuka i bardzo się niepokoi.

Mówiąc to, Franciszek delikatnie wziął zajączka w dłonie i postawił na ziemi, ale zwierzątko znowu wskoczyło mu na kolana.

 

Bracia nie wierzyli własnym oczom. Stali zdumieni z otwartymi ustami, a w rękach nadal trzymali niepotrzebny już sznurek. Święty Franciszek głaskał zajączka i mówił:

– Bracie zajączku, rozkazuję ci, uciekaj!

I po raz drugi postawił stworzonko na ziemi.

Lecz ono znów wskoczyło na kolana Świętego. Wtedy Franciszek poprosił braci:

– Zanieście zajączka na skraj lasu.

 

Bracia chętnie spełnili prośbę. Gdy byli na miejscu, tym razem zajączek nieśpiesznie pobiegł do lasu, gdzie czekała już na niego zaniepokojona mama. Kulał tylko trochę, bo bolała go spuchnięta łapka.

 

Nim zniknął w gęstwinie, odwrócił się jeszcze do świętego Franciszka, a główką i uszami poruszył tak, jakby obiecywał, że już nigdy nie będzie nieposłuszny.

 

Opinia
Treści
martucha180 Linia koment Bracia mniejsi i Franciszek. Jestem na tak!
2017-03-20 22:34:21
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów