OPIS CZYTELNIKA:
Kup Teraz

Rzeka ludzi osobnych

Ocena ( 7 osób )
5.4
Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2016-07-20
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-7779-362-6
Liczba stron: 300
Dodał/a książkę:czytam
Dodał/a opinię:Dizzy
Recenzja - Rzeka ludzi osobnych


Najnowsza powieść Katarzyny Enerlich to fantastyczna opowieść o Mazurach, o odludnych miejscach i ich historii, o ludziach, którzy budowali do dziś istniejące wioski. Bohaterami książki są ludzie współcześni i postacie historyczne, choć znane tylko lokalnie. Autorka lubi historię, lubi cofać się w czasie i badać przeszłość. W tej książce zrobiła to świetnie.

Katarzyna, aktorka teatralna z Białegostoku wyjeżdża na mazurskie odludzie, żeby zapomnieć o mężczyźnie, którego kocha. Wynajmuje starą chatę nad rzeką Krutynią we wsi Wojnowo w Puszczy Piskiej. Odnajduje tu samotność, którą jej zalecił terapeuta, bo w sąsiednim domu mieszka tylko dziwna starsza pani. Inni ludzie mieszkają w pewnym oddaleniu. Samotność jest jednak trudna dla dziewczyny z miasta, więc szuka okazji do rozmów. Od spotkanych ludzi dowiaduje się wielu ciekawych rzeczy na temat okolicy i jej mieszkańców.

Opowieść o Katarzynie i jej sąsiadce, Auguście to tylko część książki, dziejąca się współcześnie. Z przeszłością łączą je pamiętniki mateczki Antoniny Kondratiewny z istniejącego tu niegdyś klasztoru i Sidora, zmarłego ukochanego Augusty. Katarzyna jest tu nowa, ale Augusta żyje tu od zawsze i dużo wie o tych stronach. Autorka cofa się w czasie i opowiada o założeniu osady przez staroobrzędowców, których jedną z ostatnich przedstawicielek jest staruszka. Opowiada też o kolejnych pokoleniach mieszkańców Wojnowa i okolic, szczególnie o dziewczynach z rodziny Malewanów, malowanych pannach. Były to kobiety silne, samodzielne, panny z pokolenia na pokolenie rodzące rude nieślubne córki, począwszy od Anny, która te „rude geny” przywiozła z dalekiej podróży pod postacią zaawansowanej ciąży. Augusta jest ostatnią z rodu. Augusta Malewan, malowana panna, podoba mi się chyba najbardziej z całej historii, to piękna choć niezbyt sympatyczna postać.

Opowieści o przeszłości oparte są na faktach. Cytowane pamiętniki mateczki Antoniny są autentyczne, przytaczane z drobnymi zmianami. To bardzo ciekawa historia pięknego miejsca i niezwykłych ludzi. Ich obyczaje, wiara w to, że tytoń i herbata są wynalazkami szatana, ich pruderyjność i ukochanie ziemi, to świetny temat na książkę i naprawdę dobrze się to czyta. Nie jest to jednak sielanka, kobiety są wydawane wbrew swej woli za mąż, chore i bezpłodne wyrzucane z domów, niektórzy czekają na Antychrysta, nadchodzą wojny, ludzie są wywożeni, mordowani, pobożne mniszki gwałcone, a budynki płoną. To miejsce ma też swoje mroczne tajemnice, demony, legendy. Ale dziś dookoła jest spokojnie, cicho, choć jesiennie i ponuro.

Książka jest wciągająca. To niesamowite, że niektóre z tych rzeczy wydarzyły się naprawdę. Miłości, zdrady, postępowanie wbrew tradycji i radzenie sobie z trudną rzeczywistością wojny. Trudno oderwać się od losów bohaterów. Szczególnie wciąga odkrywanie tajemnic Augusty, jej przeszłości o której ona nie chce nawet myśleć, nie chce by ktoś odkrył jej tragedię i miłość. Te fragmenty czyta się trochę jak kryminał. To bardzo ciekawa i piękna książka. Polecam.

Recenzja
AdelaMi Linia koment
Przeczytane:2016-08-24, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,

Motyw ucieczki na wieś, nieudanej miłości, poszukiwania nowego życia w sielskiej atmosferze miejscowości oddalonej od miejskiego zgiełku, jest w polskiej literaturze niezwykle częsty. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że historia z drewnianym domkiem w tle już się nieco zużyła. Niejedna miejscowa panna odnalazła miłość i szczęście na prowincji, gdzie ludzie są mili, a zachody słońca - bajeczne.

 

Katarzyna Enerlich wyciągnęła ten wyeksploatowany temat na światło dzienne i przywróciła mu jakość, jaką znamy z

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
Ivy plusminus Linia koment
Przeczytane:2017-04-14, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2017 ,Przeczytałam,
Po tej pozycji zupełnie nie wiedziałam czego mam się spodziewać , trafiła do mnie niespodziewanie i trochę się wyczekała na książkowej półce . Nie znam też autorki , nie czytałam wcześniej nic co wyszło z pod jej '' pióra '' . W końcu się za nią zabrałam . Początku nie powstydził by się rasowy kryminał . Mamy oto ciepłą listopadową noc i księżyc w pełni . Jest rok 1965 , dwoje ludzi , mężczyzna i kobieta zakopują czyjeś zwłoki . Oho , pomyślałam , ciekawie się zapowiada , pomościłam się na swoim czytelniczym miejscu i czytam dalej . A tu nagle przeskok do czasów zupełnie współczesnych . Poznajemy Katarzynę , kobietę niespełna czterdziestoletnią , która za namową swojego terapeuty postanawia zaszyć się w jakiejś głuszy , by leczyć duszę . Wynajmuje więc na pół roku , przez internet starą wiejską chatę gdzieś w gąszczach pięknych Mazur . Na początku jest jej ciężko , Katarzyna jest klasycznym mieszczuchem , aktorką żyjącą do tej pory w towarzystwie wszelkich wygód cywilizacji . A w wiejskiej chatce , cóż , trzeba chociażby rozpalić w piecu . Czego przecież Katarzyna zupełnie nie potrafi . W dodatku za najbliższą sąsiadkę ma Augustę , osiemdziesięcioletnią staruszkę , która nie wykazuje chęci zaprzyjaźnienia się . Ale jak to w życiu bywa , nic nie dzieje się przypadkiem i bez przyczyny . Katarzyna pomału uczy się życia w wiejskiej chacie , palenia w piecu , gotowania potraw ze swojskich płodów . Smaku prawdziwego mleka i pomidorków . Książka jest piękna , opowiada o tym że nieważne jakiej jesteś narodowości , jakim językiem władasz , jeśli jesteś człowiekiem , pozostaniesz nim , nawet w sytuacjach ekstremalnych . Czego dowodzi pamiętnik Sidora pełen wojennych wspomnień . Autorka udowadnia w swojej książce , że różnowiercy , jeśli tylko szanują wzajemną inność i dają jej prawo do istnienia po sąsiedzku , mogą obok siebie żyć i nawet się przyjaźnić . Książka opowiada też o pięknej kobiecej przyjaźni , która za nic ma różnicę wieku . Koniec jest trochę przylukrowany , ale nadal możliwy . Niewątpliwym atutem książki są też piękne czarno białe zdjęcia staroobrzędowców którzy kiedyś zamieszkiwali tamte tereny . Znalazłam Wojnowo na mapie , kto wie , może w tym roku właśnie tam wybiorę się na urlop , by na własne oczy zobaczyć klasztor w którym dwadzieścia mniszek oblało się naftą i podpaliło , nie mogąc znieść hańby jaką zgotowali im pruscy żołnierze dopuszczając się zbiorowego gwałtu na siostrzyczkach . Ciekawie jest , kiedy miejsca z powieści są autentyczne i można się pokusić o odwiedzenie ich . Jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej o Katarzynie , jaka to choroba duszy przygnała ją do miejsca gdzie diabeł mówi dobranoc . Jakie były losy Augusty i czego tak się bała widząc '' obcą '' zamieszkującą w domu Sidora . Polecam książkę serdecznie . Na mnie zrobiła wrażenie przede wszystkim swoją dosadnością i '' prawdziwością '' samych faktów .
basia02033 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-11-13, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 ksiażki 2016,Przeczytane w 2016,
Nie ma co tu dużo pisać , bo nawet nie ma jak tego opisać w kilku zdaniach. Książki pani Kasi przenoszą nas w inny świat. Człowiek przeżywa to jakby był jednym z bohaterów. Dlatego polecam każdemu kto chciałby bliżej poznać nasze kochane Mazury :) i historie związane z nimi.
KsiazkowoLC plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-08-18, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,2016,Mam,Recenzenckie/Autorskie,Wyzwanie 2016,
Około dwa miesiące temu nakładem Wydawnictwa MG na rynku wydawniczym ukazała się kolejna powieść Katarzyny Enerlich. Nosi ona tytuł ,,Rzeka ludzi osobnych" i jest nieco odmienna od cyklu ,,Prowincja pełna...", do której przez ostatnie lata przyzwyczaiła nas autorka.

Jedną z bohaterek powieści jest 40-letnia Katarzyna. Kobieta za namową swojego terapeuty, w celu ułożenia na nowo po różnorakich przejściach swojego życia decyduje się wyjechać na pewien czas z Białegostoku i tymczasowo osiąść w najstarszej chacie jednej z mazurskich wsi noszącej nazwę Wojnowo.
Kobieta początkowo nie jest zachwycona tym, co zastaje na miejscu, gdyż spodziewała się uroczej chatki w odludnej okolicy, a okazało się, iż warunki są tutaj dosyć spartańskie. Początkowo ma ochotę wrócić do swojego miasta jednak jest to niemożliwe, gdyż wynajęła swoje mieszkanie lokatorom. W związku z tym Katarzyna nie mając właściwie innego wyjścia zaczyna powoli oswajać się ze swoim nowym sąsiedztwem.

Najbliżej niej zamieszkuje uważana w okolicy za dziwaczkę 80-letnia Augusta. Kobieta jest jedną z najstarszych mieszkanek Wojnowa i wywodzi się z tzw. Staroobrzędowców, czyli potomków rosyjskich uchodźców religijnych, którzy opuścili Rosję po przeprowadzonej w XVII wieku korekcie ksiąg liturgicznych i reformie rytuałów kościelnych.
Katarzyna pomimo sporej dozy niepewności i mieszanych uczuć postanawia zapoznać się ze swoją sąsiadką, która jak się okazuje jest bardzo skryta i nieufna.

Powieść ta łączy w sobie wątek współczesny z XIX-wiecznym. W związku z powyższym mamy możliwość zapoznać się z historią regionu, którym dzieje się akcja książki.

Autorka w sposób niezwykle sugestywny nakreśliła dwie skrajnie różne od siebie postacie kobiece, dzięki którym możemy odbierać zawartą w powieści treść z dwóch zupełnie odmiennych perspektyw.

Augusta jest tą, która powraca do swoich wspomnień o trudach dawnego życia, nie tylko własnego, ale także swoich przodków, o utraconej miłości oraz o chwilach radości i szczęścia, które również pomimo wszystko miały przecież miejsce.
Katarzyna natomiast jako osoba z zewnątrz chłonie zupełnie nieznaną jej przeszłość tej części kraju, która choć krwawa i bolesna była także niezwykle barwna poprzez tradycje i rytuały, o których opowiada jej Augusta.
Dzięki znajomości ze staruszką 40-latka z biegiem czasu zaczyna postrzegać swoje własne życie i dotychczasowe problemy ze zupełnie innej perspektywy.

Oprócz wyżej wymienionych bohaterek poznajemy również inne interesujące postacie jak chociażby pochodzącego z Prus, a osiadłego w Wojnowie Peterisa i sporo innych.
Dodatkowym szczegółem zasługującym na podkreślenie jest fakt, iż tytuł każdego kolejnego rozdziału rozpoczyna słowo rzeka, które z kolei łączy się z imieniem bohatera, o jakim opowiada. Ten literacki zabieg w subtelny sposób podkreśla, że życie człowieka ma w sobie coś z rzeki, gdyż ciągle płynie i jest zmienne podobnie jak rzeczne wody.

Katarzyna Enerlich w sposób charakterystyczny dla swojej twórczości wplata w tworzoną przez siebie opowieść sporą dawkę wiedzy historycznej, co nadaje całości niepowtarzalny klimat i uświadamia czytelnikowi, iż nie ma teraźniejszości bez przeszłości, a uniwersalne wartości takie jak np. życzliwość, miłość czy przyjaźń na zawsze pozostaną tym, co w ludzkim życiu stanowi największą wartość i jest w gruncie rzeczy niezmienne dla wszystkich pokoleń - tych przed nami, obecnych oraz tych, które nadejdą po nas.

Jeśli więc macie ochotę na historyczną wędrówkę przepełnioną emocjami utkanymi z ludzkich przeżyć, radości i smutków, w której to, co minęło nierozerwalnie splata się z tym, co jest teraz zajrzyjcie na karty powieści ,,Rzeka ludzi osobnych". Wraz z jej bohaterami zajrzyjcie do świata nakreślonego subtelnym, a zarazem wyrazistym piórem niezwykle lubianej pochodzącej z Mrągowa pisarki.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2016/09/rzeko-ktora-niesiesz-mnie-powiedz-ile.html
Dizzy plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-08-24, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,


Najnowsza powieść Katarzyny Enerlich to fantastyczna opowieść o Mazurach, o odludnych miejscach i ich historii, o ludziach, którzy budowali do dziś istniejące wioski. Bohaterami książki są ludzie współcześni i postacie historyczne, choć znane tylko lokalnie. Autorka lubi historię, lubi cofać się w czasie i badać przeszłość. W tej książce zrobiła to świetnie.

Katarzyna, aktorka teatralna z Białegostoku wyjeżdża na mazurskie odludzie, żeby zapomnieć o mężczyźnie, którego kocha. Wynajmuje starą chatę nad rzeką Krutynią we wsi Wojnowo w Puszczy Piskiej. Odnajduje tu samotność, którą jej zalecił terapeuta, bo w sąsiednim domu mieszka tylko dziwna starsza pani. Inni ludzie mieszkają w pewnym oddaleniu. Samotność jest jednak trudna dla dziewczyny z miasta, więc szuka okazji do rozmów. Od spotkanych ludzi dowiaduje się wielu ciekawych rzeczy na temat okolicy i jej mieszkańców.

Opowieść o Katarzynie i jej sąsiadce, Auguście to tylko część książki, dziejąca się współcześnie. Z przeszłością łączą je pamiętniki mateczki Antoniny Kondratiewny z istniejącego tu niegdyś klasztoru i Sidora, zmarłego ukochanego Augusty. Katarzyna jest tu nowa, ale Augusta żyje tu od zawsze i dużo wie o tych stronach. Autorka cofa się w czasie i opowiada o założeniu osady przez staroobrzędowców, których jedną z ostatnich przedstawicielek jest staruszka. Opowiada też o kolejnych pokoleniach mieszkańców Wojnowa i okolic, szczególnie o dziewczynach z rodziny Malewanów, malowanych pannach. Były to kobiety silne, samodzielne, panny z pokolenia na pokolenie rodzące rude nieślubne córki, począwszy od Anny, która te „rude geny” przywiozła z dalekiej podróży pod postacią zaawansowanej ciąży. Augusta jest ostatnią z rodu. Augusta Malewan, malowana panna, podoba mi się chyba najbardziej z całej historii, to piękna choć niezbyt sympatyczna postać.

Opowieści o przeszłości oparte są na faktach. Cytowane pamiętniki mateczki Antoniny są autentyczne, przytaczane z drobnymi zmianami. To bardzo ciekawa historia pięknego miejsca i niezwykłych ludzi. Ich obyczaje, wiara w to, że tytoń i herbata są wynalazkami szatana, ich pruderyjność i ukochanie ziemi, to świetny temat na książkę i naprawdę dobrze się to czyta. Nie jest to jednak sielanka, kobiety są wydawane wbrew swej woli za mąż, chore i bezpłodne wyrzucane z domów, niektórzy czekają na Antychrysta, nadchodzą wojny, ludzie są wywożeni, mordowani, pobożne mniszki gwałcone, a budynki płoną. To miejsce ma też swoje mroczne tajemnice, demony, legendy. Ale dziś dookoła jest spokojnie, cicho, choć jesiennie i ponuro.

Książka jest wciągająca. To niesamowite, że niektóre z tych rzeczy wydarzyły się naprawdę. Miłości, zdrady, postępowanie wbrew tradycji i radzenie sobie z trudną rzeczywistością wojny. Trudno oderwać się od losów bohaterów. Szczególnie wciąga odkrywanie tajemnic Augusty, jej przeszłości o której ona nie chce nawet myśleć, nie chce by ktoś odkrył jej tragedię i miłość. Te fragmenty czyta się trochę jak kryminał. To bardzo ciekawa i piękna książka. Polecam.

martucha180 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-17, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki w 2016 r.,
Pod jednym niebem różni ludzie mieszkają i wierzą w różnych bogów, a tak naprawdę pewnie jeden jest, bo o to samo w każdej religii chodzi - o miłość do ludzi i oddanie ziemi, o respektowanie praw natury i skromne życie. (s. 82)
Rzeka Krutynia malowniczo wije się po terenach dawnych Prus Wschodnich. Momentami bardzo spokojna i malownicza, a za zakrętem nieobliczalna i rwąca, jak i historia tych ziem. I tak jak ludzkie życie płynie zmiennym nurtem. A jest przy tym pełna historii, tajemnic, krajobrazów. To nad Krutynią rozgrywa się akcja powieści Katarzyny Enerlich ,,Rzeka ludzi osobnych".
Granice tutejszych odludzi wyznaczała rzeka i połączone z nią jezioro - jedyni świadkowie tamtych czasów, bo najstarsze drzewa już obumarły, stare domy zamieniły się w pył, a omszałe kamienie przeniesiono w inne miejsca. Została tylko wciąż ta sama woda i wystarczyłoby pozwolić jej mówić, by poznać wszystkie tajemnice tej ziemi. (s. 14)
Zacznę od historii staroobrzędowców, zwanych też starowiercami, filiponami, biegunami, bezpopowcami, fiedosiejewcami. Otóż starowiercy byli prześladowani, ciągle w biegu, szukając miejsca dla siebie na świecie. Nie chcieli poddać się carowi. Król Prus, Fryderyk Wilhelm II pozwolił im osiedlić się na ziemiach pruskich w Puszczy Jańsborskiej (dziś Puszcza Piska). Widział w nich bowiem ludzi robotnych, niepijących, stroniących od tytoniu i herbaty, ludzi, którzy miłowali porządek, a w codziennym życiu kierowali się wiarą. To tu jako pierwszy przybył w 1830 roku Onufry Jakowlew Smirnow. Jednym z pierwszych osadników był Fiodor Isajew Malewan - fachowiec od budowy dróg. To on jest protoplastą rodu Malewanów - rodu kobiet rudowłosych, samotnych, silnych i niezależnych z bajstrukami (nieślubne dziecko), kobiet z żyłką do interesów, kochających ziemię i jej plony oraz klasztor mniszek i je same.
Ostatnią z rodu Malewanów jest osiemdziesięcioletnia Augusta, mieszkająca w Wojnowie nad Krutynią. To do domku jej sąsiada, Sidora Kurta, wprowadza się młoda kobieta. Jest nią Katarzyna, aktorka z Białegostoku, która wynajęła chatę na pół roku, by uporządkować swe życie po śmierci męża i rozstaniu z kochankiem, by wyleczyć się z alkoholizmu. Pragnie nauczyć się żyć od nowa. I tak jest, gdyż Kasia zaczyna od podstaw - od nauki rozpalania w piecu z pomocą... Internetu!
Wiedziała bowiem, że musi nauczyć się tu żyć, choćby tylko na pół roku. (s. 114)
Na początku obie kobiety z niepokojem i ciekawością przyglądają się sobie. Stopniowo zbliżają się do siebie: uczą się siebie, poznają swoje historie, odkrywają swoje i cudze tajemnice. Katarzyna zwana przez Augustę Katką z czasem poznaje prawdziwe codzienne życie staroobrzędowców - ich religię, zwyczaje, zasady. Z czasem korzysta z wiejsko-zdrowotnej atrakcji, jaką jest bania (sauna). Uczy się piec chleb, bliny, skańce i pyszki, a czytelnicy wraz z nią, gdyż autorka w powieści podaje przepisy. Katka poznaje uroki prostego życia, zaczyna je doceniać:
Proste życie jest możliwe również w czasach, kiedy ludzie sobie owo życie skomplikowali, choć myśleli, że je ułatwiają. Proste życie na szczęście zawsze znajduje drogę do ludzi, którzy je pokochają i docenią. (s. 294)
Wszystko byłoby pięknie, gdyby Augusta się nie dowiedziała, że jej młoda sąsiadka nie ma pracy. Starowinka naskoczyła na nią, gdyż kobiety z jej rodu całe życie poświęciły ciężkiej pracy, zapominając przy tym o własnym szczęściu:
Jak można żyć bez pracy? Nie można. Człowiek żyje po to, żeby pracować, pomagać innym i służyć swojej ziemi. Albo wsi. Albo miastu. Czemukolwiek. (s. 106-7)
I udziela Katce rady, którą każdy z nas powinien wziąć sobie do serca, zwłaszcza, że żyjemy w 'ciekawych czasach', w których trzeba mieć kilka zawodów w ręku:
Nie jesteś przecież związana ze swoim zawodem do końca życia. Zawsze możesz go zmienić. Nie warto trzymać się jednej głównej drogi, czasem o wiele ciekawsze są odchodzące od niej ścieżki. (s. 218)
Wkrótce Katarzyna podejmuje się nowej pracy. Ma napisać przewodnik po klasztorze w Wojnowie, ale oprócz suchych faktów, ma zawierać prawdziwe relacje i historie ludzi, by przyciągnąć turystów do klasztoru. Kobieta zbiera materiały. Poznawanie dawnych mieszkańców tych ziem przychodzi jej z niemałym trudem. Starowierców jest coraz mniej, są nieufni, zamykali jej drzwi przed nosem, odsyłali z niczym. Ludzie znad Krutyni są bowiem... osobni, zaś odludzia są tu codziennością.
Kiedy zmieniasz swoje życie, zmieniają się również ludzie, których chcesz do niego dopuścić. (s. 288)
Obie kreacje kobiece przykuwają uwagę czytelnika. Z mężczyzn mnie osobiście zafascynował Peteris, mazurski Prus. To on zna pruskość tej ziemi, której cały czas pozostaje wierny, nawet gdy z rzadka mówi językiem pruskim (szkoda, że tak mało pruskich wypowiedzi). To jego dziadek wpoił mu:
Ni zabuj, Peter, tygo, muśwa nie Poloki ni Niymcy. (...) Myśwa łod starych Prusów. Nie zabuj tygo. (s. 119)
Lecz tak naprawdę główną bohaterką tej klimatycznej powieści jest Krutynia. To nad nią osiedlali się katolicy, ewangelicy, staroobrzędowcy, prawosławni, żydzi. To ona wije się po mazurskiej ziemi, łącząc i dzieląc. To ona jest początkiem i końcem. To ona zna historie życia każdego mieszkańca, który choć na chwilę znalazł się nad jej brzegiem. To ona jest milczącym świadkiem historii, tych indywidualnych, jak i historii Polski i świata. To ona opowiada, ona jest narratorką. Każdy rozdział zaczyna się od słowa ,,Rzeka", a w nim snuta jest kolejna opowieść, często dramatyczna. Niektóre tytuły się powielają, bo życie Augusty i Katarzyny płynie dalej jak rzeka. Opowieści o współczesnych bohaterach przeplatają się z opowieściami o dawnych mieszkańcach. Nadrzeczne wydarzenia niejako są opowiadane z perspektywy rzeki.
Wszystko na świecie przemija i tylko owo przemijanie jest czymś stałym. (s. 250)
Bohaterami opowieści są prawdziwi ludzie (Tomasz Ludwikowski, Kasia Krasowska Puszczynska, P?teris Klam?ns-Lazarevič), prawdziwe miejsca (klasztor w Wojnowie), ale również te fikcyjne. Czasem trudno odróżnić, gdzie kończy się prawda i zaczyna fikcja literacka. W swej najnowszej powieści Katarzyna Enerlich oddaje hołd mazurskiej ziemi, dawnym Prusom Wschodnim i ich mieszkańcom. Nie zapomina o tak ważnych postaciach dla tej ziemi, jakimi byli Ernst Wiechert i Melchior Wańkowicz, chociaż przede wszystkim skupia się na starowiercach i ich życiu. To oni dzięki tej powieści zostają ocaleni od zapomnienia. To ich czarno-białe zdjęcia zdobią karty tej powieści i czynią z niej literaturę faktu. To ich wpisy do pamiętników przybliżają czytelnikowi świat staroobrzędowców, czy to mateczki Antoniny Kondratiewnej z 1914 r., czy to lekarza Sidora Kurta z końca II wojny światowej.
Wszystko w życiu jest potrzebne i zostawia w nas ślady, niczym koła na wodzie po rzuconym kamieniu. (s. 222)
W powieści dużo Dla niektórych czytelników ciekawostką okażą się kamienie pioruny, kasztany odpromienniki czy legenda o królowej zaskrońców Jegle. I te przepisy kulinarne!
Klimat tej książki jest niepowtarzalny. Z jednej strony przyroda odgrywa bardzo ważną rolę, zwłaszcza płynąca Krutynia, przyglądająca się mieszkańcom. Z drugiej strony prawie zapomniany świat starowierców - ich surowe zasady i ciężkie życie, za to w poszanowaniu do matki natury i czystości. To właśnie filiponi w sobotę robili generalne porządki w domu i obejściu, a od nich ten zwyczaj zapożyczyli inni. Klimat buduje również historia tych ziem i wielokulturowość, a także pojawienie się obcej we wsi. A na dokładkę język - piękna polszczyzna opisująca przeszłość mazurskiej ziemi, oddająca emocje ludzi i ich nastroje, tajemniczość i codzienność; do tego język stylizowany w zależności od bohatera i czasu wydarzeń. I dużo życiowej mądrości...
W Wojnowie jest miejsce i na staroobrzędowców, i na pruskie, i na polskie dusze, i tak już tu będzie zawsze - bo to dzięki spłataniu wiary i ludzkich serc wieś przetrwała różne burze i złe chwile i pozostanie na swoim miejscu jeszcze długi czas. Niepamięć o niej zamieni się w pamięć. (s. 295)
I tak właśnie jest. ,,Rzeka ludzi osobnych" ocala staroobrzędowców od zapomnienia, póki jeszcze żyją. Jest to misternie utkana powieść z różnych ludzkich opowieści, z wplecioną historią wsi, Polski i świata, gdzie współczesność przeplata się z przeszłością , a nicią spajającą całość jest malownicza mazurska rzeka Krutynia.
Kiedyś ludzie skubali pierze. Dziś skubią klawiaturę. Każdy czas znajdzie swoją drogę. (s. 186)


jeke5 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-07-18, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,
Czterdziestoletnia Katarzyna wraz z zimnym listopadowym wiatrem przyjeżdża do wsi Wojnowo na Mazurach. Zamieszkuje w najstarszej chacie Sidora Kurta, którą wynajmuje na pół roku. Ucieka z miejskiego mieszkania w Białymstoku, gdzie nie ma już Szymona i Roberta, bierze bezpłatny urlop w teatrze, a wyjazd w odludne miejsce doradził jej terapeuta.


,,Nie znała tej ziemi, na którą trafiła. Nie podejrzewała nawet, że miejsce na skraju puszczy, przez którą tutaj przybyła, to serce odchodzącego w zapomnienie świata, który kiedyś zaczynał się i kończył właśnie tutaj." Granice miejscowych odludzi wyznacza rzeka Krutynia i jezioro Duś.


Najbliższy dom w sąsiedztwie zamieszkuje jedna z najstarszych mieszkanek wsi, osiemdziesięcioletnia Augusta, potomkini Fiodora Issajewa Malewana, który był jednym z założycieli wioski Wojnowo w 1831 roku. Augusta należy do pokolenia silnych i niezależnych kobiet wywodzących się od wyzwolonej, jak na tamte czasy, córki Fiodora, Anny. Gdyby nie to, że została wydana za mąż wbrew swojej woli, pewnie nie powzięłaby po nocy poślubnej szalonej decyzji o ucieczce i życiu na własny rachunek. Kolejne kobiety w rodzie oprócz dziedziczonych rudych włosów odznaczają się też pracowitością, zaradnością, siłą wewnętrzną, zdecydowaniem. Pokazują, że są samowystarczalne i potrafią radzić sobie bez męża.

Historie kobiet z rodziny Malewanów są niezwykłe, ale też i smutne. Wszystkie są zakochane w mazurskiej ziemi, pomagają mniszkom w klasztorze nad jeziorem Duś, wierzą w przeznaczenie, zawsze znajdują sposób, jak nie dać się życiu, przełamują granice i pragną miłości. Jedna z nich zrewolucjonizuje ogrodnictwo i sadownictwo, kolejna będzie jeździć konno, inna przetrwa trudny powojenny czas, a kolejna napisze książkę...

Katarzyna, która przybyła do współczesnego Wojnowa z zewnątrz próbuje wyleczyć się z miłości do Roberta. Oswaja nowe miejsce, wiele rzeczy robi po raz pierwszy w życiu i stara się poradzić sobie sama na odludziu. Miejski kołowrót stopniowo staje się odległy, a ona coraz bardziej wciąga się w odkrywanie przejmujących historii związanych z Wojnowem, klasztorem, staroobrzędowcami i tajemnic, które nigdy nie miały ujrzeć światła dnia.

Do tej pory nic nie wiedziałam na temat życia staroobrzędowców, ale dzięki powieści Katarzyny Enerlich, w której prawda historyczna przeplata się z fikcją literacką, poznałam ich obyczaje, rytuały, historie i życie codzienne na przestrzeni kilku pokoleń.
W czerwcu 1831 roku Onufry Jakowlew Smirnow przybył z dalekiej Rosji do Puszczy Jańsborskiej, nazywanej obecnie Piską i kupił ziemię, zbudował banię oraz dom, a za nim ruszył jego lud prosty i pracowity. Powstała wieś Onufryjewo. Tak na Mazurach pojawili się staroobrzędowcy, nazywani też filiponami lub starowiercami. Aby przeżyć wykorzystywali to co ich otaczało-lasy, jeziora, pola. Wyznawali swoją wiarę, podobną do prawosławia, żyli pracowicie i byli samowystarczalni. Odpowiadało im zamknięcie w puszczańskich wioskach, gdzie można się było skryć przed antychrystem. Sąsiedzi innowiercy czasem kpili sobie z nich. Wzdłuż Krutynii powstały kolejne wyznaniowe wsie, między innymi Wojnowo. We wsiach rozmawiano po rosyjsku, niemiecku i polsku, gdyż przybyła tam też polska ludność protestancka.

Autorka w niezwykle malowniczy sposób przybliżyła historię Wojnowa i nieistniejącego już prawie świata. Opowieści przeplatają się ze sobą, łączą i za ich pośrednictwem podróżujemy w dawny świat staroobrzędowców. Odkrywa tajemnice Mazur, dawne legendy np. o zaginionym jak Atlantyda mieście Kitież i uzdrawiającej mocy jeziora Swietłyj Jar. Niektóre wydarzenia są wstrząsające, jak np. te z 1831 roku, gdy żołnierze pruscy tropiący polskich powstańców zgwałcili dwadzieścia mniszek w klasztorze. Nie mogąc znieść takiej hańby wszystkie mniszki polały się naftą i żywcem spłonęły prosząc Boga o oczyszczenie. Za pośrednictwem pamiętnika Sidora Kurta i mateczki klasztoru można zobaczyć, jak z ich perspektywy wyglądała druga wojna światowa na terenie Mazur.

,,Rzeka ludzi osobnych"to przepiękna opowieść o silnych i niezależnych kobietach, które radzą sobie bez mężów, o poszukiwaniu miłości i bliskości, o trudnych wyborach między obowiązkiem a miłością, ale też o zamkniętych światach, tradycjach, wspomnieniach odchodzących w zapomnienie, a przecież tak cennych i wartych uwagi. Powieść Katarzyny Enerlich dostarczyła mi niezwykłych wzruszeń, pobudziła różne emocje i wciąż myślami powracam do tego świata zasnutego przez mgłę.
Z całego serca polecam książkę i mam nadzieję, że zachwycicie się nią tak samo jak ja:)
http://magiawkazdymdniu.blogspot.com/
Eli1605 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
elzbietakat Linia koment
Przeczytane:2017-01-11, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,elzbietakat,
gosia45 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
AdelaMi Linia koment
Przeczytane:2016-08-24, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
leonia Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Cień jabłoni
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów