Zwyczajnie - miłość (II) Niechcący ślub
opowiadania >



być. Teraz pękała jej głowa. Objęła ją, a unosząc ręce coś przykuło jej wzrok. Spojrzała na dłoń. Miedziane kółeczko na palcu. Zaczęła w panice przeczesywać wspomnienia.
- Niemożliwe, niemożliwe, niemożliwe – bezwiednie wydobywał się z jej ust szept. Zaczęła się rozglądać za swoją odzieżą. Mały pokoik – Oprócz dwóch łóżek dwie szafy, regał z książkami i jakimiś szpargałami, stolik zastawiony wczorajszymi naczyniami, mały telewizor, dwa krzesła. Ubrania porozrzucane po pokoju. Podniosła się ściągając ze sobą narzutę. Nie chciała paradować po pokoju naga. Tym samym odkryła Dawida. Spojrzała na jego nagość i szybko przykryła z powrotem. Tego też nie chciała oglądać. Ruszyła po swoją odzież. Kiedy schyliła się po bieliznę poczuła jak łupnęło jej w głowie. Kiedy się podnosiła jęknęła znów unosząc ręce do skroni.
- A ty mówiłaś, że nie jesteś pijana – usłyszała znajomy głos.
- Milcz – wskazała go palcem mrużąc z bólu oczy. Wstał i podszedł do niej. Chciał pocałować ramię, ale odepchnęła go z impetem. Pokazała mu swoją dłoń patrząc na niego z dzikością.
- Co to jest? – spytała.
- To? – spytał pokazując jej swoją dłoń na której błyszczało takie samo kółeczko – To co myślisz. Przypomnij sobie. – poruszył brwiami patrząc na nią wyczekująco. Objęła głowę. Myślała intensywnie, ale ta pękała z bólu. Deszcz, jakaś kaplica, płonące kadzidełka, jakiś łysy facet. Chyba mnich buddyjski.
- Nie – wypowiedziała po chwili – To nie może być ważne. Na pewno to nie jest ważne. – próbowała zdjąć z palca obrączkę, ale ta, jakby się zaklinowała. Zaczęła płakać, opadła na kolana, a on klęknął naprzeciw niej, sięgnął po jej dłoń. Wyrwała ją, a on spojrzał karcąco i sięgnął znowu.
- Daj. Pomogę ci. – nakazał i po chwili wahania uległa. Uniósł jej dłoń do ust, poślinił jej palec i zsunął kółeczko zamykając je w swojej dłoni. Spojrzał na nią z żalem, czy też prośbą w oczach.
- Co chcesz? – spytał.
- A jak myślisz? Chcę unieważnić ten… to… - nie chciała tego nazwać po imieniu. Przecież to nie był żaden ślub – Jak najszybciej chcę to unieważnić.
- Skąd wiesz? Przecież mnie nie znasz.
- Właśnie o to chodzi, że cię nie znam, a ty mnie. I mam narzeczonego - skrzywiła się znów obejmując głowę. Ból odbierał jasność myślenia.
- No to chyba już nie masz. Zdaje się, że właśnie zerwaliście. No nie?


- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów