Zwyczajnie - miłość (II) Niechcący ślub
opowiadania >



w drugą stronę, kiedy krzyknęłaś. Potem zobaczyłem go jak ucieka, więc za nim popędziłem.
- Ale to, że miał moją torebkę chyba widziałeś.
- Coś ewidentnie miał, ale czy to była torebka nie wiem. Widziałem tylko potem jak coś chlupnęło w jezioro. Przykro mi.
- Cudnie. – wypowiedziała Magda z irytacją – Więc moje zeznania i tak niewiele będą znaczyć, bo nie mam świadka, który potwierdziłby moje słowa. Tak? To po co traciliśmy tu tyle czasu?
- Złapali go, przekażą jakiejś rodzinie zastępczej. Może teraz im się uda coś z nim zrobić. Tak? Mówiłem ci, że nie chcę wzywać policji i tu przyjeżdżać, ale nie słuchałaś.
- Wyszłam na jakąś idiotkę przez ciebie. W ogóle idę stąd, bo mam dość tego miejsca. Dowidzenia. – ruszyła przed siebie ściskając w ręku torebkę, ale już na korytarzu zatrzymał ją policjant informując, że musi podpisać zeznania. Skręciła do pokoju gdzie była przesłuchiwana. Kartka z jej zeznaniem właśnie wychodziła z drukarki. Przebiegła ją wzrokiem, poprosiła o długopis i podpisała zastrzegając jednak.
- Podpisuję, bo nie mam zamiaru niczego się wypierać, ale jutro wyjeżdżam z kraju toteż na rozprawie na pewno mnie nie będzie. Możecie to wyrzucić do kosza. Żegnam. – wyszła szybkim krokiem, a Dawid poszedł za nią mówiąc po drodze
- Po pierwsze sama na własną prośbę się tutaj znalazłaś. Po drugie może i dobrze, bo chłopak trafi pod czyjąś opiekę, a po kolejne koleżanko, chyba jakieś podziękowanie mi się należy. Zauważyłaś, że gdyby nie ja straciłabyś swoją własność i pewnie teraz byłaby daleko razem z chłopakiem?
- No tak. Bohater z ciebie. Ciekawe jaki masz w tym interes. – idąc wyszła wprost w strugi ulewnego deszczu. Rozpadało się nie na żarty, ale, że i tak ubranie na niej jeszcze nie doschło poszła przed siebie niewiele na to zważając. Rozejrzała się. Kolorowe neony rozmywane przez strugi deszczu, gąszcz uliczek, przejeżdżające pojazdy. No teraz, to już zupełnie nie miała pojęcia dokąd się udać. Zobaczyła w oddali przejeżdżającą taksówkę. Pobiegła w jej stronę machając swą torebką. Taksówkarze musieli znać każdy hotel i ulicę w mieście. Teraz już nie miała awersji do powrotu do hotelu. Chciała wejść pod gorący prysznic, a potem pod kołdrę. Cała dygotała z zimna. Taksówka zbliżyła się przywożąc nadzieję wyzwolenia i przejechała tuż przed nią ochlapując od stóp do głowy wodą z kałuży. Magda stanęła zdenerwowana i zrezygnowana zaczynając po cichu liczyć dla wyciszenia się, a zaraz potem usłyszała znajomy głos.
- Nie wiem jak ty, ale ja chwilowo mam dosyć deszczu. Jakbyś przypadkiem przestała się na mnie gniewać to może znaleźlibyśmy jakieś suche miejsce, gdzie można się czegoś napić.
- To najgorszy dzień w moim życiu. – zawiadomiła Magda w odpowiedzi patrząc na niego spod brwi.
Dawid zmierzył ją wzrokiem i uśmiechnął się. Całe ubranie było do niej przyklejone, włosy mokre.
- No to co?. Schowasz swoje nieuzasadnione pretensje? Tutaj na każdej ulicy jest jakiś lokal, gdzie można się ogrzać, napić i potańczyć, a żaden taksówkarz nie weźmie cię w takim stanie na fotel samochodu. Musiałby oszaleć.
- Chyba nie bardzo potrafię tańczyć, ale napić, to się napiję. – kichnęła.
- I ty mówisz, że żyjesz muzyką? Jak czujesz muzykę musisz umieć tańczyć, tylko jeszcze o tym nie wiesz. Chodź. Pokażę ci. Jak ci się nie spodoba odprowadzę cię do hotelu. - podszedł do niej obejmując ją ramieniem jak kumpla.
- Jeśli na coś liczysz to nie ten adres. – chwyciła jego dłoń i odepchnęła ją – Seksu nie będzie.
- Chcę tylko ci potowarzyszyć dla zagłuszenia własnego sumienia. Czuję, że jeśli puszczę cię tak w miasto – wskazał dłonią jej przemoczone i przyklejone ubranie - to żywa do hotelu nie wrócisz. Poza tym mam ochotę trochę się odstresować. Potrafisz serwować emocje. Nic co by łamało dekalog. – uśmiechnął się – Idziemy?


Zgodziła się i ruszyli przed siebie. Nie szli daleko. Pulsujący rytm, i muzykę słychać było już na ulicy. Weszli. Migające światła, mnóstwo par na parkiecie, śmiech i gwar zagłuszany dźwiękami z głośników. Nie była pewna. Na początku miała ochotę wycofać się i uciec, ale on przyciągnął ją do siebie. Zaprowadził do baru. Była zmarznięta, więc zamówiła jakiegoś mocniejszego drinka na rozgrzanie. Faktycznie rozpalił natychmiast poczynając od przełyku. Zaraz potem Dawid pociągnął ją na parkiet. Torebkę zawiesiła sobie na szyi, aby mieć ją pod ścisłą opieką. On pokazał parę prostych kroków, poruszył jej biodrami, ramionami, uśmiechnął się i postanowiła poddać się, zapomnieć. Potrzebowała się zapomnieć. Za jakiś czas znów zamówiła alkohol, a potem wirowała w jego ramionach. Zdjęła żakiet, bluzeczkę rozpięła pod szyją po sam dekolt i oddała się jego dłoniom. Ruch, muzyka, bliskość ciał, zapachów, ocieranie się najpierw przypadkowe, a potem coraz bardziej intencjonalne. Zmysły z każdą chwilą działały mocniej. Kiedy tańczyli wolny taniec całym ciałem opierała się o niego, a krew szaleńczymi przypływami rozpierała ścianki skóry, wędrował dłońmi po jej placach, a jej kolana miękły, zbliżył wargi do jej warg i poddała się zaplatając ramionami jego głowę i kark, ulegając obezwładniającej pieszczocie pocałunku. Nie myślała już wcale. To on ją od siebie odsunął patrząc na nią z góry.
- Jesteś pijana.- zawiadomił - Lepiej odprowadzę cię do hotelu. Gdzie się zatrzymałaś?
……..



Kiedy Magda obudziła się rano w obcym miejscu w nagich ramionach Dawida z ogromnym bólem głowy nie wiedziała dokładnie co się stało. Nie pamiętała. Jego równy oddech, ciepło ciała. Jeszcze spał. Spojrzała na siebie. Była całkowicie naga. Nie trzeba było być Ajnsztajnem, żeby się domyślić co zaszło. Usiadła na łóżku i objęła głowę. Jakieś strzępki wspomnień przebiegły myśli. Bar, wino, pościg za złodziejem, deszcz, dyskoteka, hałaśliwa muzyka, alkohol, pocałunek. Bawiła się, śmiała w jego ramionach. Potem on zabronił jej pić, wyszli, skakała po kałużach, dokuczała mu… Spojrzała na śpiącego mężczyznę i teraz w jej głowie pojawiły się momenty kiedy ją całował, dotykał, a ona jego - w takiej szaleńczej namiętności jak jeszcze nigdy nikogo. Zdzierała z niego ubranie, a on początkowo się bronił, a potem przestał i było… nie wyobrażała sobie nawet, że może tak

- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów