ZAPALNICZKA
opowiadania >



Agaty.
- Dzięki, mam swoje. - pokręciła głową, na co Artur wzruszył ramionami i wyciągnął jednego z paczki.
- Cholera! - zaklął Artur - Masz zapalniczkę?
Agata wyciągnęła z kieszeni swoją maszynkę i podała Arturowi. - Możesz ją sobie wziąć. Ja mam drugą.
Artur wziął zapalniczkę i dokładnie się jej przyjrzał. Miała bardzo interesujący kształt: srebrnego koloru głowa jastrzębia z oczami z czerwonych szkiełek.
- Dzięki. Fajna jest. - odpalił papierosa i włożył zapalniczkę do kieszeni. Agata zaciągnęła się dymem i oparła się plecami o sczerniałą belkę. Artur popatrzył na nią i zapytał:
- A czy to, że tutaj przychodzisz, nie jest swego rodzaju masochizmem? Po co tutaj wracasz? Żeby wspominać swoją koleżankę? Albo może żeby rozmyślać nad tym, co można było zrobić, żeby nie stało się to, co się stało?
Agata spojrzała na niego i wybuchła śmiechem. Odeszła od belki i poszła w stronę resztek piwnicy. Artur poszedł za nią.
- Takie to było śmieszne? - zapytał - Co ja takiego powiedziałem? Z czego się śmiejesz?
Agata nie mogła opanować śmiechu. Popatrzyła na niego i znów napadł ją ten dziwny śmiech.
- Przepraszam, ale nie mogłam się opanować! - Agata wciągnęła głęboki oddech, żeby się trochę uspokoić - Wiesz, ty mnie bardzo intrygujesz! Kim ty jesteś, tajemniczy Arturze?
- Co masz na myśli? - Artur wyglądał na bardzo zaskoczonego - Jak to "kim jestem?", o co ci chodzi?
- Ty nie jesteś takim zwykłym chłopakiem, prawda? - zapytała, podchodząc do niego.
Agata patrzyła na niego swoim przenikliwym wzrokiem, w którym nie było już ani krzty rozbawienia. Jej wielokolorowe oczy zaglądały w głąb jego duszy, jego umysłu, a on nie wiedział, czego ona od niego żąda.
- Kim ty, do diabła, jesteś? - wyszeptała.
Arturowi wydawało się, że przez chwilę nawet las przestał szumieć. Ale jednocześnie zerwał się bardzo silny wiatr, który odrywał kawałki osmalonych belek i z ogromną siłą unosił je w powietrze.
- Ale ja naprawdę nie rozumiem, o co ci chodzi? - Artur wyglądał na lekko zdezorientowanego.
- Kim jest twój ojciec? - zapytała znienacka Agata.
- Mój ojciec? - zdziwił się Artur - Jest informatykiem, a czemu pytasz?
- A twoja matka? - zapytała nie udzieliwszy mu odpowiedzi na jego pytanie.
- Nie wiem. Nie znam mojej matki.
-Aha. To mogłoby wiele tłumaczyć. - Agata zmarszczyła czoło przy zastanawianiu się nad czymś.
- Ale o co ci chodzi?! - wykrzyknął lekko zdenerwowany już Artur - Co mogłoby tłumaczyć? !
- Po prostu coś tu jest nie tak. - odpowiedziała - To jest po prostu niemożliwe.
- Ale co jest niemożliwe, do cholery?! - Artur był coraz bardziej wkurzony.
Agata tymczasem, zamiast odpowiedzieć na jego pytania, chodziła dokoła starej piwnicy, mruczała coś sama do siebie i nie zwracała uwagi na śledzącego jej kroki Artura.
- No dobra! - Artur zastąpił jej drogę - Powiesz mi wreszcie, czy nie, o co ci chodzi?
- Chcesz naprawdę wiedzieć? - popatrzyła mu prosto w oczy - Mogę ci powiedzieć, że z całą pewnością nie jesteś zwykłym chłopakiem. A wiesz dlaczego?
- Powiedz mi. - poprosił zrezygnowany.
- Bo, widzisz, jesteś jedyną osobą z tej wsi, pierwszą od roku, która ze mną rozmawia. I to właśnie mnie lekko przeraża i zastanawia.
- Nie rozumiem. - Artur był znowu zaskoczony - Możesz mówić jaśniej?
- Dobra. Przepraszam, źle się wyraziłam. - Agata wzięła głębszy oddech - Posłuchaj, jesteś po prostu pierwszą osobą, która... mnie widzi!
- Co ty wygadujesz?! Czy ty się dobrze czujesz?!
- No, jak na trupa albo ducha to nie najgorzej, wiesz! - podeszła do tego, co kiedyś było domem. I nagle... przeszła przez resztki ściany!
Artur miał oczy jak pięciozłotówki.
- Jak ty... to... do cholery...??!
- Po prostu. To normalne. Jak mam ci to inaczej udowodnić? Teraz potrzebuję twojej pomocy. Mogę na ciebie liczyć?
Artur popatrzył na nią i sam nie wiedział już, co ma myśleć o tym wszystkim. ,,Już wiem! Ja po prostu śpię! No tak! Obudzę się i będzie po wszystkim!", pomyślał i od razu zrobiło mu się lżej na duszy.
- Nie, to nie jest sen! - powiedziała Agata - Tak, czasami czytam również w myślach.
- No dobra! - Artur poddał się - To kim ty jesteś w takim razie? Mówiłaś, że znałaś tę dziewczynę, która tu zginęła ...
- „Znałam”, to trochę za mało powiedziane. - Agata nie dała mu skończyć zdania - To ja nią jestem! To mojego ciała nigdy nie odnaleziono.
- Nie, to niemożliwe! - Artur był sceptycznie nastawiony do jej słów.
- Owszem. A teraz cię potrzebuję, bo sama nie mogę nikomu pokazać, gdzie jest moje ciało, bo oprócz ciebie nikt mnie nie widzi. Dlatego musisz przyprowadzić tu księdza.
- Co?! - zdziwił się Artur.
-
- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
niewnikaj Linia koment
Dodany:2016-03-19 17:06:06, Ocena: 5.0
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów