Nie ponaglaj czasu
opowiadania >



nienajlepiej wyglądał, był bardzo blady, przygarbiony i znacznie szczuplejszy niż przed dwoma tygodniami. Uśmiechnął się do niego wymuszonym uśmiechem i wskazał gestem dłoni fotel.


- Nie będę cię dłużej trzymał w niepewności, Sebastianie. Jak widzisz, jestem cieniem człowieka, któregoś poznał przed pięcioma laty. Dlatego postanowiłem, że zrobię cię moim następcą. Sebastian zerwał się z miejsca. – Nie zrywaj się, jak poparzony wrzątkiem – wnet przywołał go do porządku i po chwili mówił dalej: - Tak Sebastianie. Stwierdziłem, że zapracowałeś na moje zaufanie i jesteś godzien, żeby oddać ci to, co kiedyś sam stworzyłem. Podobnie, jak ty zaczynałem od zera i nawet się nie obejrzałem, kiedy stałem się szanowanym biznesmenem. Jednak śmiało mogę powiedzieć, że gdyby była taka możliwość, oddałbym wszystko, zaczynając znowuż od początku za szlachetne zdrowie.


Sebastian pokręcił głową.


- Jestem w szoku, brakuje mi słów, by cokolwiek powiedzieć.


- Najlepiej będzie, kiedy nic nie powiesz. Ty jeden zasługujesz, żeby dzieło moich rąk nie poszło na marne.


- Ale jak mi wiadomo, pan ma dzieci – wykrztusił nie dając za wygrane.


- Oczywiście, że mam. Ale mój syn jest chirurgiem, a córka stomatologiem. Więc możesz mi powiedzieć, na co im się zda warsztat samochodowy?


- To znaczy, że ja mam objąć cały warsztat? A co dalej?


- Nic, absolutnie nic. Cały warsztat samochodowy, dobrze wyposażony we wszelkie narzędzia pozostawię tobie. Zapłacisz tylko za ziemię, która jest własnością mojej żony. Moja żona pójdzie na ugodę, będziesz mógł spłacić ratalnie. Chciałem jeszcze dodać, że zakład przejmujesz z pracownikami, jeśli ci któryś nie pasuję, możesz go zwolnić.


- W takim razie, kto się tym wszystkim zajmie?


- Znasz Justynę?


- Kiedyś mi się przewinęło to imię.


- Justyna jest córką mojego serdecznego przyjaciela i jednocześnie moją chrześniaczką. Pracuje, jako radca prawny, ale jest też moją prawniczką i ona się wszystkim zajmie. Jeżeli by się zdarzyło, że masz problemy, zwróć się do niej, a ona ci zawsze pomoże.


Właśnie takim sposobem, Sebastian stał się nowym właścicielem warsztatu samochodowego. Większość pracowników, zaakceptowało nowego szefa, jednak znaleźli się tacy, którzy szemrali po kątach.


Minęło dalsze trzy lata, a Sebastian ukończył dwadzieścia osiem lat. Już od dawna nie naprawia samochodów, ale niczym też nie przypominał, młodego i beztrosko śmiejącego mężczyzny. W tej chwili, jest poważnym właścicielem dwóch warsztatów samochodowych, które są czynne przez całą dobę, a w najbliższych dniach ma nastąpić uroczyste otwarcie ’’Salonu Samochodowego Peugeot’’. Jak zwykle, jest zabiegany narzekając, że doba jest dla niego za krótka.


Spojrzał na zegarek i skrzywił się kwaśno. Pomimo że jest dość późno, ale chociaż na małą chwilę musi wstąpić do babci, żeby dowiedzieć się, co u niej ciekawego. Prawdę mówiąc, babcia zawsze potrafi go czymś zaskoczyć. Jednak nie przewidział, że dzisiaj przejdzie samą siebie. Wbiegł na trzecie piętro, przeskakując na raz po trzy stopnie i głośno zapukał w drzwi. Prawie natychmiast w progu stanęła uradowana kobieta.


- Z nieba mi spadłeś, skarbie. Właśnie o tobie myślałam? Sądzę, że wypijesz szybką kawę?


Kiwnął głową i rozejrzał się po mieszkaniu.


- Dlaczego tyle kwiatów, czy otwierasz oranżerię? – spytał siadając w fotelu.


- Od wczoraj jestem emerytką i stąd tyle kwiatów.


- Nie wyglądasz babciu na emerytkę, masz tyle werwy w sobie, że tylko ci pozazdrościć.


- Wiem. Dlatego nie mam zamiaru siedzieć z założonymi rękoma, tylko zabrać się do pracy: Zastanawiam się nad działalnością gospodarczą.


- Dobra myśl – przytaknął: – Mogłabyś sprzedawać na straganie różne majtki, męskie, damskie i dziecięce.


- Nie kochany – pokręciła głową. – Nie mam zamiaru sprzedawać, żadnych gatek. Biorę w dzierżawę myjnię samochodową, po prostu będę myła samochody.


Sebastian o mało nie zachłysnął się własną śliną.


- Nie podołasz babciu, to nie jest praca dla starszej kobiety. Jeśli chcesz koniecznie pracować, poszukaj sobie coś lżejszego. Możesz sprzedawać ciasteczka, widziałem wywieszkę, że przyjmą emerytkę.


- Już się nic nie da zrobić, bo jest spisana umowa – rozłożyła szeroko ręce.


- Jeśli wolno spytać, gdzie ma być ten twój biznes?


- Niedaleko, zaraz za twoim zakładem.


- Mam rozumieć, że przejęłaś myjnie po Kowalu…?


- Dobrze rozumiesz, bo tak właśnie się nazywa – przerwała.


- Przecież to ruina. Teraz są bardziej nowoczesne myjnie, do lamusa nikt nie przyjdzie, a jeżeli nie ma klienteli, właściciel bankrutuje.


- Poradzę sobie, już z gorszych problemów wychodziłam - machnęła dłonią.


- Ależ babciu…


- Nic nie mów – przerwała – po prostu nie życzę sobie, żebyś się wtrącał do mojego biznesu, bo ja do twojego też się nie wtrącam – powiedziała stanowczo i klapnęła na drugi fotel.


Przełknął ślinę, jednak już nic nie powiedział. Znając swoją babcię, wiedział, że jest uparta i zawsze musi postawić na swoim. Ale nawet przez myśl mu nie przeszło, że namówił ją do tego przedsięwzięcia jego ojciec.


Babcia Brygida już po miesiącu miała dość myjni. Nie było takich dochodów, jakie sobie obiecała i nie musiała nawet liczyć, żeby nie wiedzieć, że wyszła na minusie. Jednak w żaden sposób, nie powinien się o tym dowiedzieć jej wnuk. Krótko mówiąc, miałby się z pyszna, że racja była po jego stronie. Nie mogła też zrozumieć samej siebie. Przecież mycie samochodu nie należy, do żadnej filozofii i ona to potrafi w takim razie coś robi niedokładnie. Ale co? A może reklama jest niezauważalna? W końcu postanowiła porozmawiać z dozorcą, który sprząta klatkę schodową, może on jej coś doradzi. Tym bardziej, że znają się od bardzo dawna i uważają się za przyjaciół. Jeszcze tego samego dnia, gdy wracała do domu, jej przyjaciel spacerował ze swoim psem.


- Cześć Stachu, akurat o tobie myślałam! – krzyknęła radośnie.


- Co się stało, że tak bardzo ucieszył cię mój widok?


- Nie uwierzysz, ale bardzo potrzebuje twojej pomocy.


-W takim razie odprowadzę psa i za chwilę będę u ciebie. Możesz między czasie, zrobić coś do napicia.


Gdy weszła do mieszkania, zaraz okręciła się około kuchni i kiedy przyszła jej pomocna dłoń, kawa stała już na stole. Opowiedziała mu z najdrobniejszymi szczegółami, na jaki wpadła szalony pomysł. Stachu najpierw chwycił się za głowę, ale kiedy ochłonął, zastanawiał się czy w ogóle ma w to uwierzyć.


- Wygląda na to, że nie dajesz wiary w myjnie?


- Sam nie wiem. Ale jeśli jest prawdą,

- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
barbara211 Linia koment
Dodany:2011-09-21 19:57:48, Ocena: 6.0
Fajne opowiadanie. Stanowiło dla mnie fajną i przyjemną lekturę. Swoje drobniutkie uwagi przekazałam w mailu. Serdeczne ukłony - Barbara

Ocenił/a na: 6
sabina2323 Linia koment
Dodany:2011-10-27 21:02:20, Ocena: 6.0
Naprawdę pomyśl nad napisaniem książki - jesteś w tym bardzo dobra! I bym kupiła pierwsza! Pozdrawiam! acha i nie słodze!

Ocenił/a na: 6
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów