Bocianie gniazdo

Autor: rena-56-56



„BOCIANIE  GNIAZDO”                                                       

 

- Gdzie jest mój maluszek ? -  Ewa stała przed dziwacznym pojazdem, który już tydzień temu nazwała bocianim gniazdem i wzrokiem szukała zawiniątka z numerem 19. Z licznych przegródek piętrowego wózka szybko znikały małe tobołki dostarczane mamom do karmienia.

- Pani Zyto, gdzie jest moje dziecko ?! – zaniepokojona Ewa lekko podniosła głos.

- Jak to gdzie ? Tu leży nr 19, nie ? – ze spuszczonym wzrokiem odpowiedziała salowa Zyta.

-Pani żartuje ?! Czy ja swojego dziecka nie poznam ?! To nie jest Łukasz ! Co tu się dzieje ?!

Na długim korytarzu porodówki stała wpadająca w panikę młoda mama i zdenerwowana salowa Zyta. Wszystkie drzwi  szpitalnych pokoi stały otworem, mamy karmiły swoje pociechy ale z coraz większym zaciekawieniem obserwowały sytuację. W bocianim gnieździe spokojnie leżało jedynie zawiniątko z nr 19, ale nie był to Łukasz. Ewa krzyczy:

-Gdzie jest siostra oddziałowa! Co się stało z moim dzieckiem ! To jakaś koszmarna pomyłka! – Ciszej pani Ewo. Ja nic nie wiem. Kazali to rozwożę. O ! Widzi pani – siostra oddziałowa się pokazała. Jedziemy !

Zyta pchnęła wózek i obie, Ewa biegiem - skierowały się na koniec korytarza, do sali noworodków, skąd wychyliła się głowa oddziałowej. Siostra Agata już od drzwi podniesionym głosem zwróciła się do Ewy:

-Ciszej pani Ewo ! Spokojnie, zaraz wszystko wyjaśnię. To nieporozumienie. Proszę, niech pani siada – usadowiła Ewę przy obszernym stole a sama zaczęła odpakowywać dziecięcy tobołek, delikatnie,  bo niemowlak spał .

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy