Zimowy Chłód
opowiadania >



w pobliżu. Wszedł do kuchni i tam też nic nie znalazł, więc koniec końców odpalił kuchenkę gazową i z płomienia przypalił zielsko w fifce. Zaskwierczało, a on głęboko wciągnął dym, po kilkunastu sekundach wypuszczając i dławiąc się kaszlem.
- Mocna rzecz... - Raz jeszcze odkaszlnął, gdy wszystko w szklanej rurce zostało wypalone, usunął popiół do popielniczki oraz wyciągnął telefon komórkowy. Przez moment szukał w spisie kontaktów właściwego numeru. Znalazł, po kilku sygnałach ktoś odebrał w tlę słychać było odgłosy innych ludzi i głośną muzykę.
- Eej Radek, słuchaj przyjedź szybko do Grubego, nie pożałujesz!
- Coo?! A masz temat?
- Stary tematu tutaj jest tyle ile śniegu, nie przejaramy tego w dwudziestu! - Znów skłamał, na stole było może z 4,5 grama, nie więcej.
- To co tam jeszcze robisz? - Pytał zagłuszany przez imprezę głos.
- Co? Nie słyszę cię dobrze, nie mogę do was jechać, ale przyjedź tutaj sam... 
- Albo weź Młodego i dobijcie jak najszybciej! Kurwa mówię wam, nie pożałujecie! A Młody będzie podjarany jakby samego papieża zobaczył!
- Kurwa, te twoje numery! Ale huj... Zaryzykuje.
- Czy ja cie kiedyś wykiwałem albo okłamałem? - Zapytał, a za odpowiedź dostał cichy sygnał rozłączonej rozmowy.
- Debil... - Skwitował.

 „No rozbieraj się natychmiast!”. Gruba baba pogania mnie, nie jest już taka straszna, ale ciągle się boję! On tu jest, to na pewno on! Tam pod biurkiem wypływa z podłogi krew, widzę w niej chłopczyka, jego przerażoną twarz, patrzy na mnie, błaga mnie o pomoc. Nie mogę, przepraszam...
„Szybciej!”
„Co?!” - Już nie ma krwi, oddycham z ulgą, spokojniej to tylko dziwny obraz. Ta ręka, ale czemu?
„Aaał!” - Uderzyła mnie z otwartej dłoni w twarz, piecze! Czuję jak się czerwienie, jak gorąco rozlewa się po całej twarzy, to... To jest wstyd? Nie reaguje na moje protesty, szarpie i rozrywa koszulkę, ma takie czarne pazury, coraz większe i większe, zdziera ze mnie staniczek! 
„Rozbieraj się do końca albo!” - I uniosła rękę, przez chwilę przyglądam się tłustej dłoni już nie ma brudnych pazurów, tylko śmierdzący tłuszcz z niej spływa, gęsty i obślizgły upada na ziemię. Spoglądam tam, roztapia podłogę... Muszę zrobić co mi każe, pocieram lewy czerwony policzek od uderzenia i posłusznie zdejmuje buty, potem spodnie, i skarpetki, stoję i patrze w ciemne jamy wysmażone od toksycznego tłuszczu.
 „Na co czekasz! Majtki też!” - Pogania, nie chcę, ja nie chcę! Ignoruję moje słowa, pcha mnie na obrotowe krzesło, rozszerza wargi osłaniając żółte paskudne zęby, larwy robali wychodzą z jej ust, schodzą po brodzie i spadają na mnie, na moje kolana. Sięga do mych białych majteczek i siłą ściąga je ze mnie. Jestem taka bezbronna! Zabiera wszystkie ubrania, i znów staje się zwykła. Mniej się boję, może to już koniec?
 „Poczekaj tu i nic nie rób.” - Powiedziała to tak delikatnie, tak łagodnie, serce spowalnia, bije normalnie, oddycham głęboko. Będzie dobrze, i larwy gdzieś zniknęły, muszę tylko znaleźć bezpieczne miejsce. Tak schowam się! W tamtym ciemnym kącie, nie ma tam światła, nikt mnie tam nie zauważy! Czemu tu tak zimno, tak lodowato, trzęsę się, i patrze na swoje nagie ciało, czemu tak mnie poniżasz, co ci zrobiłam demonie?!
 Coś słyszę, ktoś tu wszedł, tak to ona! Ale ktoś jeszcze, to chyba nie... Nie to nie ojciec, on inaczej pachnie. Ale ten człowiek też nie jest dobry, mimo że się uśmiecha, ma eleganckie ubranie, marynarkę, białą koszulę i tak samo czarne spodnie jak garnitur. Lśniące buty, widzę w nich swoją twarz. Czy ja jestem ładna? Położył coś na stole, co to jest? O nie! Głowa! Wycieka z niej krew, jedna z kropel spada na but, moje odbicie rozmazało się.
„To ona?”
„Tak, tak, już ją pokazuje” - Wobec tego mężczyzny zachowywała spokój i potulność, mówiła delikatnym głosem, uśmiechała się, starała się robić jak najlepsze wrażenie. Dlaczego dla mnie jesteś taka okrutna! Niee, to nie tak, dla mnie jesteś sobą, jesteś potworem. Dla niego się ukrywasz pod łagodnością dobrej kobiety... 
 Szarpie i wyciąga mnie na środek pokoju, rozkazuje stać w miejscu, i opuścić ręce wzdłuż ciała. Robię to, stoję zawstydzona, z opuszczoną głową, znów te larwy, wychodzą spod jej nóg, może tam mają gniazdo?
„Chciałbym zostać z nią sam” - Oznajmił mężczyzna ściągając marynarkę i wieszając ją na oparciu krzesła. Jego koszula jest taka biała, aż bije od niej blask, ale to tylko przebranie..
„Tak, oczywiście, jeśli pan chcę kawy, herbaty, cokolwiek to ja...”
„Zawołam panią... „ - Opuściła pokój, raz jeszcze przed wyjściem patrzy na mnie z pogardą, po czym przerzuciła wzrok na neseser na jego widok uśmiechnęła się. Więc to jednak nie głowa? To tylko czarny neseser, co w nim jest? Chyba że...ale.. to niemożliwe! W nim jest moje życie!


 - Włazić skurwysyny! - Powiedział do domofonu, wpuszczając kolegów którzy dość szybko się zjawili. Gdy weszli do środka, wskazał im kanapę, mówiąc by się rozgościli. Przyniósł z kuchni trzy herbaty i nabijał do lufki kolejną porcje konopi.
- A gdzie Gruby? - Zapytał młodszy z chłopaków, miał dopiero 16 lat, dlatego też ciągle był nazywany „Młodym”.
- Niedługo będzie, macie ogień?
 Młody wyciągnął zapalniczkę i po kilku minutach pomieszczenie wypełniło się siwym duszącym dymem, a także kaszlem. Po kolejnej spalonej lufce, Radek nie wytrzymał i zapytał:
- Po co nas tu ściągnąłeś, tu jest nuda, towaru wcale nie ma dużo, i kurwa nic tu nie ma!
- Zaraz zobaczycie.
 Zaprowadził ich do sypialni Grubego, tam na łóżku leżała prawie całkiem naga drobna dziewczyna. Miała na sobie jedynie białe stringi. Zza zamkniętych oczu źrenice poruszały się dość szybko, co świadczyło o burzliwych snach. 

 „Nie bój się” - Powiedział mężczyzna, unosząc mój podbródek by spojrzeć na twarz. Nie jestem wysoka, sięgam mu do klatki piersiowej. Uśmiechnął się otarł łzy przyglądając się mojemu drobnemu ciałku. Nie mam pojęcia co może we mnie widzieć, dopiero zaczynam dorastać, zmieniać się w dziewczynę. A on wiercił mnie swymi oczymi, jego ręce lekko drżały gdy gładził delikatnie ramiona i niewielkie piersi. Dotykał palcami ud i nóg posuwając dłoń w stronę krocza.
Chciałam zaprotestować, lecz znów nie mogłam mówić, choćby jedna sylaba
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów