Anilia
opowiadania >



piachem. Zobaczyła, jak z głuchym hukiem zwala się kilkanaście kroków przed nią. Naciągnęła na cięciwę strzałę i ostrożnie zbliżyła się do nieruchomego cielska. Doprawdy, dziwne to było stworzenie. Łysa, ludzka głowa uderzyła o kamień i teraz z jej ust i nosa wyciekała krew, której zapach wcale się wampirzycy nie podobał. Łapy, tors i ogon nasuwały na myśl lwa, natomiast skrzydła były czarne i postrzępione jak u kruka. Dotknęła piór. Będą się nadawały do jej strzał. Obejrzała ranę, którą zadała stworzeniu – przebiła najwyraźniej najważniejszy splot nerwowy tej części ciała. Uśmiechnęła się do siebie. Była coraz lepsza.


Dziękuję.


Obróciła się szybko, celując z łuku wprost w twarz mężczyzny, który bezszelestnie się do niej zakradł. Był to nie-człowiek o oczach dzikich, jak u zwierzęcia i mięśniach tak wyraźnych pod podartymi ubraniami, jak w podręczniku anatomii.


Odejdź – syknęła Anilia.


Dlaczego? – spytał z bezbrzeżnym zdziwieniem.


Nie zamierzała mu odpowiadać. Zamiast tego wyżej podniosła łuk.


Uratowałaś mi życie – powiedział, jakby to miało ją uspokoić.


Nie – warknęła. – Zabiłam potwora. Jego skóra i pióra mogą się przydać.


Nie-człowiek kiwnął głową i spuścił wzrok. – Mogę przynajmniej zabrać jego pazur? Tylko jeden?


Przez chwilę zastanawiała się nad tym. Coś w tym mężczyźnie ją niepokoiło, ale jego postawa wydawała się zrezygnowana i bezbronna. Mogła mu oddać jeden pazur tej bestii, nie będzie na tym specjalnie stratna. Odsunęła się na bok i opuściła łuk, ale nie zdjęła strzały z cięciwy. Nie-człowiek uśmiechnął się z wdzięcznością i sięgnął za pas, by wydobyć z pochwy wojskowy nóż. Klęknął przy przedniej łapie stwora.


Mój klan wymaga od młodych wojowników, by ich pierwszą zdobyczą było stworzenie z mocnymi pazurami – zaczął mówić, mimo że Anilia nie wykazywała żadnych oznak zainteresowania. – Z takiego pazura robimy grot inicjacyjnej dzidy. Pierwsza dorosła broń wilkołaka.


Anilia wystrzeliła, jednak wilkołak, kierowany swoim zwierzęcym zmysłem, uchylił się tak, że strzała tylko musnęła jego zmierzwione, czarne włosy i trafiła w łapę potwora. Ten nagle zaryczał i podniósł zakrwawioną głowę. Zanim wampirzyca sięgnęła po drugą strzałę, poderwał się na nogi i chlasnął pazurzastą łapą miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą klęczał mężczyzna. Ten rzucił się z nożem do jego gardła, ale zanim zdołał zatopić ostrze w ciele potwora, w jego własne plecy zanurzyła się strzała. Jęknął i obrócił się w stronę wampirzycy, patrząc na nią błagalnie, gdy wycelowała w niego ponownie. Wystrzeliła w tej samej chwili, w której monstrum powaliło go łapą na ziemię, efektem czego pocisk trafił w lwią pierś. Gdy kolejny wrzask bólu potwora rozdarł noc, wilkołak zawtórował mu równie boleśnie – Dlaczego chcesz mnie zabić?!


Jedno czarne skrzydło rozłożyło się groźnie, gdy monstrum skoczyło z rykiem w stronę wampirzycy. Anilia odrzuciła łuk, drugą ręką wyciągając miecz i wystawiając go na wprost przeciwnika. Bestia machnęła łapą, zbijając miecz, ale Anilia obróciła się dookoła własnej osi i z wampirzą siłą cięła przez jej gardło, tym razem powalając stwora na dobre.


Przeskoczyła ponad martwym cielskiem na leżącego na ziemi mężczyznę i już miała zatopić miecz w jego piersi, gdy poczuła, że ręce odmawiają jej posłuszeństwa. Zastygła ponad zwiniętym w kłębek nie-człowiekiem, któremu z pleców wystawała jej strzała a z rozległych ran na skórze ciekła krew o nieco ludzkim zapachu. Przypominał jej teraz pobitego szczeniaka, a nie morderczego, nienawidzącego wampirów drapieżnika. Opuściła miecz i kucnęła obok niego. Drżał.


Nie jesteś wilkołakiem – stwierdziła.


Zerknął na nią wrogo i z powrotem zamknął oczy. – Krzyżujemy się z ludźmi. Mój dziadek był wilkołakiem.


Anilia uśmiechnęła się podle. Takie postępowanie doprowadzi wilkołaki do wyginięcia. Będą coraz mniej przypominać wilki i będą coraz słabsze – tak jak ten tutaj.


Ile ty masz lat? – spytała z ciekawością.


Osiemnaście.


A więc jednak szczeniak! Nagle straciła zupełnie ochotę na zabijanie tego dziecka. Pochyliła się nad nim i wyciągnęła z jego pleców strzałę. Syknął cicho. Podarła swoje luźne spodnie, by obwiązać jego rany. W końcu wyłamała martwemu potworowi jeden pazur i podarowała go chłopakowi.


Idź pośród skał, ochronią cię przed wrogimi spojrzeniami – powiedziała, stawiając go na nogi. – Wróć do swoich i paruj się z ludźmi.


Patrzył na nią, wyraźnie niczego nie rozumiejąc. Przyciskał pazur do piersi.


Dlaczego najpierw mi pomagasz, potem próbujesz zabić, a potem znów pomagasz? – spytał.


Żebyś mógł powiedzieć swoim, że wampiry nie są takie złe – uśmiechnęła się najlepiej jak potrafiła, ale i tak wyszło sztucznie. Nie umiała się uprzejmie uśmiechać.


Jego oczy nagle powiększyły swój rozmiar kilkakrotnie. Cofnął się o krok i

- [1] [2] [3] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów