Zwyczajnie - miłość (II) Niechcący ślub
opowiadania >



Wiecie, że uśmiech jest atawistyczną pozostałością po przodkach, a swoje źródło ma w demonstracji siły, pewności siebie i odwagi. Szczerzenie kłów to dla większości zwierząt wyzwanie do walki. U człowieka… hmm… też jakieś wyrażenie zdrowia i pewności siebie, dobrego samopoczucia. A jakie biologiczne atawizmy zostały w nas jeśli chodzi o wybór partnera? Wspominałam o zwierzęcym instynkcie każącym wybierać partnera silnego, zdrowego, mogącego spłodzić zdrowe potomstwo (odnosi się głównie do pobudek wybierania tego, a nie innego mężczyzny przez kobietę). Najlepiej, żeby ten partner był sprawny, i żeby wykazał się umiejętnością przetrwania w różnych okolicznościach przyrody. Dochodzą feromony – informacja chemiczna docierająca do zwojów mózgowych poza naszą świadomością, a mówiąca o biologicznym dopasowaniu. Samiec (mężczyzna) weźmie pod uwagę budowę sylwetki: pokaźne piersi – podświadoma informacja, że samica (kobieta) jest w stanie wykarmić potomstwo, krągłe biodra – łatwo urodzi potomstwo, zdrowa skóra, paznokcie, zęby, włosy – jest zdrowa, donosi dziecko bez problemów, czerwone usta – sygnał gotowości do zbliżenia. Takie to zwierzęce, biologiczne. Wiem, ale przecież jesteśmy też biologiczni. Dopiero później wchodzą w grę względy kulturowe, społeczne, intelektualne. W obecnych czasach mające znaczenie zasadnicze. Jednak biologia też w nas jest. Odruchy czysto zwierzęce, instynkty – to też nadal działa. Co się dzieje w głowach młodych ludzi, kiedy zadziała chemia i w dodatku jest silna? Co się dzieje z zachowaniem? Zwykle zaczyna się gra, podświadome kokietowanie, uśmiechy, żarty, gesty, które w innej sytuacji nie miałyby miejsca, słowa, które tak jakby płyną z naszych ust same, bez kontroli.


Magda po wyjściu Dawida ponownie zapatrzyła się w swój kieliszek, ale tym razem po jej wargach przemykał uśmiech, a jej myśli były całkiem w innym miejscu niż wcześniej. Echem powtarzało się spotkanie z przystojnym nieznajomym . Oczywiście, że mogła inaczej się zachować, powiedzieć to, czy tamto, a podejście do stolika mężczyzn, kiedy wszyscy na nią spojrzeli było żenujące. Nie zdążyła jednak tego przeanalizować, gdy krzesełko przy jej stoliku szurnęło, a naprzeciw siebie po raz kolejny zobaczyła znajomą, śniadą twarz.
- Magda? – usłyszała pytanie – Co to za imię? Pierwszy raz takie słyszę. Z jakiego to kraju?
- Z Polski. Magdalena. Magda to zdrobnienie. Przyjechałam tu na chwilę, na konkurs… Nieważne… Co ty tu robisz? – spytała z lekkim rozbawieniem.
- Studiuję… Znaczy… - zorientował się, że nie o to pytała - Twoje imię mnie zaintrygowało. Musiałem się dowiedzieć. A więc Magdalena. Ładnie właściwie. A z tym konkursem to wszystko dobrze?
- Niedobrze, ale to nie twoja sprawa. Tak? – tym razem spoważniała
- Stąd te łzy?
- To nie twoja sprawa – wypowiedziała ze złością większą niż zaplanowała.
- Ok. Tylko wiesz. Jedna porażka jeszcze nic nie znaczy. Wiele porażek też da się przeskoczyć. Jeśli się tylko chce. Życie toczy się dalej i na pewno nie jedna szansa jeszcze przed tobą. Wiem coś o tym. – facet, który próbuje zrobić wrażenie na dziewczynie często stara się wykazać opiekuńczą postawą. (Zamiast tego często wychodzi jak pouczanie.)
- Nic nie wiesz i nie masz prawa głosić mi morałów.(kobieta nie chce być postrzegana jako ta słabsza, co by mogło oznaczać – gorsza, więc się buntuje)
- Chciałem tylko cię trochę pocieszyć, ale widzę, że nie masz życzenia ze mną rozmawiać. Przepraszam. Już nie przeszkadzam. – wstał, jakby zbierając się do odejścia. Ona nie chciała go tak spławić, więc trzeba było coś szybko zrobić.
- Ja rozumiem, doceniam, dziękuję, ale w tym momencie – spojrzała na niego i zawahała się – Ja dzisiaj zwyczajnie mam zły dzień. – Zaczęła się tłumaczyć - Najgorszy w życiu. Jeszcze takiego nie miałam. Może faktycznie nie radzę sobie z emocjami. Na pewno sobie z nimi nie radzę… I dlatego właśnie tutaj jestem, żeby sobie wszystko poukładać. (uchyliła niechcący, albo chcący furtkę przyzwolenia do kontaktu)
- Sama? To chyba nie jest najlepszy pomysł. Dobrze jest się wygadać. – usiadł ponownie i podpierając brodę na dłoni spojrzał na nią z wyczekiwaniem - Ja otwieram uszy, a ty mów.
- Nie znam cię… - tu zawahała się. Właściwie nie czuła żadnego dystansu. Jego mimika i ciepłe spojrzenie sprawiały, że miała wrażenie, że zna go od lat.
- Dawid – wyciągnął dłoń.
- Pamiętam – z dąsem na twarzy podała mu rękę – Magda – uścisk dłoni, ciepło skóry, niewinny dotyk, a jednak przełamanie jakiejś niewidzialnej granicy.
- To co z tym konkursem? - spytał, a ona po krótkim wahaniu wzruszyła ramionami.
- Zostałam zdyskwalifikowana. Nawet nie zagrałam. – ona uciekła wzrokiem gdzieś na stolik, bo nie łatwo było się do tego przyznać i patrzeć przy tym rozmówcy w oczy. On patrzył na nią uważnie, najwyraźniej oczekując ciągu dalszego. Zerknęła, dostrzegła, wyjaśniła - Życzliwa koleżanka podała mi przed występem tabletkę na uspokojenie, a ja po niej poczułam się jak pijana. Do fortepianu nie mogłam dojść. Nie wiem co to było, ale… takiej kompromitacji jeszcze nie przeżyłam.
- To konkurs fortepianowy był? To ty taka muzykalna jesteś? Fiu, fiu. Nie pogada.
- Odwal się – Magda sama zdumiała się słowami, które wyszły z jej ust. To co powiedział odebrała jak drwinę, a on spojrzał na nią z wyrzutem.
- Ja tu z pełnym podziwem dla ciebie, a ty odwal się. Nieładnie. Co za maniery?
- Nie kpij sobie. Dobrze?
- Ja kpię? Gdzież bym śmiał? Jestem pod prawdziwym wrażeniem. Tylko trochę nie rozumiem. Przecież można wytłumaczyć, że tamta dziewczyna podała ci tabletkę. Chyba ktoś to widział.
- Nie wiem, czy widział, czy nie widział. Głupie tłumaczenie po fakcie. Nikt w to nie uwierzy. Nie wiem jak mam wrócić do domu. Najchętniej zapadłabym się pod ziemię. Nie chcę o tym mówić.
- Ok. – zgodził się łaskawie i wciąż podpierając się na ręku zapatrzył się w jej twarz. Zapadła cisza.
- Muzyka to jest moje życie. – zaczęła znowu popchnięta niezręcznością milczenia – Mój ojciec jest kompozytorem. Chciałam, żeby był ze mnie dumny… Czy jest w tym coś złego?
- A dla twojego ojca własny prestiż jest ważniejszy od twojego szczęścia?

- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów