Cztery ściany i one-mój świat.

Autor: anuna
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

Szeroki lub wąski. Kolorowy i czarno- biały. Pełen ludzi albo pusty. Mój świat. Świat najbliższy. Zmienia się  zależności od pory roku, nastroju i wielu innych, czasem niezależnych nawet ode mnie, czynników. Otwieram oczy...Nie. zamykam jeszcze raz. Na dłużej, by więcej dostrzec po ich otworzeniu. Mój pokój- żółto zielony. Wesoły, kolorowy. Ale to tylko ściany, tylko dodatki, tylko obicia mebli. Nieład w półkach, w szafie, w każdej szufladzie. Ukryty w bałaganie wewnętrzny chaos. Na regałach książki. Ale ze względu na mój ogromny dla nich szacunek- stoją ułożone idealnie. Ich treści- wszystkie wiersze, opowiadania, wyrażają mnie. Są mną, są dla mnie, ja jestem dla nich.  Moje łóżko- ostoja, azyl, centrum dowodzenia, marzeń, myśli, zbiornik na łzy,wysłuchiwacz lamentów,śmiechów.                                                                                                              Stolik, który podtrzymuje całe istnienie- telefon budzący mnie rano, kubek z życiodajną herbatą, gazety, książki, ważne myśli zapisane na kartkach. Lampa- rozjaśnia mrok kolejnych dni, ciemne, wczesne poranki, późne , smutne wieczory. Osusza łzy, gładzi swoim sztucznym światłem moją twarz.Chodnik pod łóżkiem- miękki przyjaciel, który z rana izoluje mnie od surowej i wyrachowanej rzeczywistości-zimnej podłogi.

To świat najbliższy, zamknięty w czterech ścianach. On dotyka mnie bezpośrednio. Patrzy na mnie w każdej sytuacji. Na ten świat nie mogę się obrazić, nie mogę z nim walczyć,nie mogę go ignorować i izolować się od niego. Jest częścią mnie, a może...to ja jestem jego częścią. Takim światem są jeszcze dwie osoby- Iza i Mama. Obie wraz ze mną tworzą komplet, wypełniają luki mojego istnienia. Są całą rzeczywistością lub inaczej...bez nich mój świat by nie istniał.

Kiedy dowiedziałam się, że On nie przyjedzie, a raczej- kiedy się tego domysliłam, byłam załamana. Stanęłam jakby obok siebie. Przecież miałam pewność, że ktoś wreszcie zaczął traktować mnie poważnie. W dniu moich urodzin przestał się do mnie odzywać. Poczułam się , jakby mnie ktoś przez długi czas żuł, a potem po prostu wypluł na najbrudniejszy chodnik świata. I odszedł. Nie, jeszcze przydepnął to, co zostawił na bruku. O tak.Tak się właśnie czułam. Słyszę telefon.Wiem, że to ona nie patrząc nawet  na wyświetlacz. Odbieram i słyszę:" Jadę, nie płacz. Zaraz jestem". Koniec rozmowy, rozłączyła się. Po chwili weszła do pokoju. Nie patrzyłam na nią. Ona po prostu położyła się obok mnie. Leżałyśmy tak w ciszy, zapatrzone w sufit. A potem płakałysmy. Tusz do rzęs spływał nam po policzkach i wyglądało to tak, jakby wychodził, wypływał z nas cały brud tego świata, całe zło, cała ludzka krzywda, wszelki grzech.

1
Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
anuna
Użytkownik - anuna

O sobie samym: " W kochanka oczach, w jego duszy czytaj, co to jest miłość"
Ostatnio widziany: 2021-09-01 21:44:50