Proklata Trijca

Autor: Horsztynski
Czy podoba³ Ci siê to opowiadanie? 0

s³ów dotkn±³ j± d³oni±. O dziwo, brama by³a otwarta i uchyli³a siê pod wp³ywem lekkiego dotyku. - To pewnie pu³apka - szepn±³. - Wpadnijmy wiêc w pu³apkê - odpowiedzia³ mu pan Micha³. Z ostrzami w górze wbiegli na dziedziniec i... nic siê nie sta³o. Nie by³o ¿adnych przeciwników, ludzkich czy nieludzkich, ¿adnej armii czy samotnego stra¿nika. Tylko ciemno¶æ i cisza. Widz±c, ¿e droga wolna, przekroczyli bramê klasztoru. Choæ Trójca siê przekona³a, ¿e Ukryty Monastyr nie jest tylko legend±, to jednak niektóre plotki okaza³y siê bujd±. Nie by³o tu ¿adnych bogactw, komnat wype³nionych z³otem i szlachetnymi kamieniami. Sam klasztor równie¿ nie by³ klasztorem, ale zwyk³± ma³± twierdz±. Przeszukawszy wszystkie pomieszczenia, skierowali swe kroki ku najwiêkszej komnacie. Jak na tak du¿± salê, mie¶ci³ siê w niej tylko jeden mebel. By³ to sarkofag zrobiony na kszta³t cz³owieka. Na dodatek te kszta³ty by³y bardzo kobiece. - My¶lisz, ¿e to nasza kobieta? - spyta³ Hryhory, a pan Micha³ kiwn±³ g³ow±. - My¶lisz, ¿e ona w ogóle ¿yje? - spyta³ ponownie. Wtedy ze ¶rodka zabrzmia³o podwójne pukniêcie. - My¶lisz, ¿e to w ogóle cz³owiek? - Tu jest miejsce na klucz - odezwa³ siê Natan, zanim Kossecki zd±¿y³ pokazaæ Kozakowi jak bardzo irytuj± go jego pytania. - A gdzie jest wiêc klucz? Sala mia³a dobr± akustykê, wiêc us³yszeli nierówny tupot nóg i odg³os metalu szoruj±cego o kamieñ, zanim przeciwnik zd±¿y³ siê pokazaæ. Gdy ¶wiat³o pochodni w koñcu go ujawni³o, okaza³o siê, ¿e by³ to starzec, wygl±daj±cy na jakie¶ sto lat, a w rzeczywisto¶ci musia³ mieæ o kilkaset lat wiêcej. Mia³ na sobie zbrojê, tak± sam± jak kamienni stra¿nicy w tunelu, lecz ta by³a na niego za du¿a, a starcza rêka nie potrafi³a unie¶æ miecza, który ci±gn±³ za sob± po ziemi. Powiedzia³ co¶ do nich, lecz ¿aden z Trójcy nie zna³ greckiego. Potem ostrze Kosseckiego, bez najmniejszego problemu oddzieli³o g³owê starca od reszty cia³a. Klucz, który stra¿nik nosi³ na szyi upad³ z brzêkiem na kamienn± pod³ogê. Kiedy Kossecki podnosi³ klucz, usta starca jeszcze bezd¼wiêcznie siê porusza³y. Nie wiadomo czy im grozi³, czy siê modli³, czy ostrzega³ by nie otwierali tego, co powinno byæ zamkniête. Kiedy¶ na pewno by³o tu wielu mnichów-stra¿ników, którzy sprawiliby sporo k³opotów Trójcy, a mo¿e i nawet by ich pokonali. Choæ jaka¶ magia przez wieki opó¼nia³a ich starzenie, to nic na ¶wiecie nie jest wieczne, a ten, który grzeba³ swoich towarzyszy, nie zostanie teraz pochowany przez nikogo. - Na pewno chcesz to otworzyæ? - tym razem spyta³ Natan, któremu udzieli³a siê niepewno¶æ Tereszczuka. - A chcesz nie¶æ tê trumnê na swoich plecach? - odpowiedzia³ pytaniem na pytanie pan Micha³ i otworzy³ sarkofag. Prêdzej spodziewaliby siê wychudzonej kobiety, która przesz³a jakie¶ tortury, ni¿ uciele¶nienia kobieco¶ci. A tym w³a¶nie by³a ona. Intensywnie zielone oczy, idealnej wielko¶ci piesi, d³ugie czarne w³osy, kszta³ty perfekcyjne, jakby wyrze¼bione przez mistrza nad mistrzami w sztuce rze¼biarskiej. Wszystkim trzem w mig stwardnia³y fallusy, jednak jej osoba wrêcz onie¶mieli³a ich, a to akurat rzecz± by³o niebywa³± - Komu zawdziêczam ratunek? - spyta³a g³osem s³o

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz byæ zalogowany, aby komentowaæ. Zaloguj siê lub za³ó¿ konto, je¿eli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
Horsztynski
U¿ytkownik - Horsztynski

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2016-03-14 17:20:37