Rojenie

Autor: ElminCrudo
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

Część I

 

- Jakiś ty gotujący się od środka. Matko jedyna. Spokojnie. Nie szarp się, bo zrobisz sobie krzywdę.

Dlaczego tak błądzisz? I bez posądzania o złośliwości. Nie mam powodu robić świństwa na udry.

A sprzęcik między szczękami uznali za niezbędny. Z potrzeby i na wypadek, gdyby zebrało się łaskawcy na coś nagłego.

 

Nagi mężczyzna z bandażami na łepetynie przylegał do czegoś, czego nie widział, ale czuł. Odniósł wrażenie, że jest skrępowany mocną linką. Nie mógł się mylić, bo ciało bolało go tak, jakby wylewało się ponad ciasne wiązania. Przed chwilą odnalazł się w tym miejscu i próbował sobie przypomnieć: co mogło być przyczyną obecnego położenia? Pracował żuchwą, by z ust wypluć wałek. Skupiał się na zobaczeniu z góry swoich wąsów i zapragnął wydawać ponure jęki. Wysyłał otoczeniu informację o odwłoku dyndającym na włosie tuż pod nosem. Nikt nie przejmował się jego wysiłkami, ale on nie ustawał w poszukiwaniu sposobu na komunikację. Od czegoś chciał zacząć. W tej sytuacji początkiem dialogu mogły być: drganie koniuszków palców, mrużenie oczu, albo wymuszony zez. Wymuszonym zezem mógłby dać znać, że każdy wdech grozi wciągnięciem pancerzyka do prawej dziurki.

 

- Nie przesadzaj. Kurpus na włosie to przypadek, mały brak uwagi, zapomnienie. Z jednego komara robisz taki dramat, jakby atakowała cię chmara żywych.

Widziałeś "Rój"? Fajny film. Mucha nie siada. Było czego się bać. Uważasz, wylatuje z ukrycia brzęczący obłok os i za chwilę dopadnie...

Ee, bez dziecinady proszę. Mocny gość, a dziczeje na widok nieżywego owada. Wstyd, po prostu wstyd. Mogłeś nie wybierać drogi z asfaltu przez drzewo.

Kilka komarów i muszek już strawiłeś. A tamte akurat żyły. I co? I nic. Normalka. Ludzki organizm jest bardzo zmyślną biomaszyną. Odruchy warunkowe i bezwarunkowe, układ sympatyczny i parasympatyczny. Ty, bracie, sobie leżysz jak kłoda, niczego nie kojarzysz, a maszyneria działa.

Nie wybałuszaj gał. Ludzie nie psują się natychmiast. Ludzie wyczerpują się po latach, ale tobie to jeszcze nie grozi.

Widziałam kilka okazów, które miażdżyłeś o podniebienie. Mlaskałeś, mamlałeś. Mielenie trochę trwało. Mnie nie dziwią żadne przekąski i sposoby przełykania. Owady są jadalne, chociaż nie należą do ulubionych dań człowieka. Szło ci opornie. Wiadomo, inne warunki, więc z trudem, ale jednak. Zrobiłeś: glut! - i po sprawie. Właśnie wtedy uporałeś się definitywnie z zassanymi stworzeniami.

Ale, ale! Kacper, żadnego dźwigania! W tej chwili skończ z głupotami! Słyszysz?! Żadnego dźwigania, żadnego rzygania! Chcesz się zachłysnąć?!

 

Gałki mężczyzny zatańczyły w oczodołach. Jakby ogromniały, jakby chowały się bardziej pod niestabilne powieki. Z kącików ust poleciała ślina. Knebel miał luzy w jamie. Bezwładny przeżywał katusze z napływem odrazy wywołanej skojarzeniem. Dusił się i próbował powstrzymać skurcze od żołądka. Starał się uspokoić, ale przegrywał. Nozdrza rozdymały się maksymalnie, a potem prawie zasklepiały na przegrodzie nosowej, bo zakneblowany usiłował oddychać. Ze zmęczenia rezygnował z prób wciągania powietrza i wtedy było o niebo lepiej, ale zaraz wpadał w panikę, że za chwilę umrze. Powtarzał akcję z nabieraniem wdechu oraz wydychaniem. Płaty nosa pracowały na pełnych obrotach. Idiotycznie, wbrew logice, bez świstu przepływającego powietrza.

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
ElminCrudo
Użytkownik - ElminCrudo

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2019-11-26 07:06:22