Uniwersum Metro 2033 - Stoyan

Autor: katedra
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

Trzaska tłuczonego szkła. Z jednego z pomieszczeń wypadła postać w białej koszuli szpitalnej i zniknęła w drzwiach naprzeciwko.

- Nie może być... - stalkerowi przed oczami stanęła scena z jednego z horrorów, które oglądał.

- Nie może być! - powtórzył i krok po kroku zaczął wycofywać się w stronę klatki schodowej.

Klony w popłochu zaczęły robić to samo. Już nie posuwali się stopniowo, ale biegli. Szaleńczo. Na złamanie karku. Jeden obok drugiego. Potykali się. Grupa doświadczonych żołnierzy spieprzała, gdzie pieprz rośnie.

"Amatorzy. Jesteśmy pieprzonymi amatorami, co my ku*rwa robimy? Zostawiamy swoich?!" zbeształ się w myślach i zatrzymał się.

- Co my do cholery robimy?! Wracamy, trójka gdzieś tam jest. Jak te sku*rwysyny go dorwały, nogi z dupy powyrywamy! Zaraz dowiemy się, kto robi sobie z nas jajca!

Klony jak jeden mąż odwróciły się i natarły.

- Urrraaaaa ! - krzyknął Stoyan. Klony mu zawtórowały.

"Jak pod Stalingradem" aż zaśmiał się z tej komicznej sceny.

Wściekłe słowa i przekleństwa dodały im animuszu.

Wpadli do pomieszczenia, gdzie zniknęła kreatura w bieli.

- To na pewno tutaj? - zapytał jeden z klonów rozglądając się po pustym składziku rupieci.

- Szukamy dalej, tych sal jest od groma. Mogliśmy się pomylić. Dwójkami, dwójkami szukamy !

I po raz kolejny zaczęli przeczesywać pokoje.

Nim Stoyan wpadł do jednego z pomieszczeń, z głośnym przekleństwem na ustach, usłyszał krzyk. I jeszcze jeden!

Wypadł na korytarz i skierował się w stronę, z której dochodziły wołania.

W Sali, której jedyną ozdobą była olbrzymia kupa złomu przypominająca pierwsze komputery, wisiał jeden z klonów. Tuż pod sufitem. Zaplątany w zwisające ze stropu łańcuchy.

"Xenomorph, Nostromo, ja pie*rdole..." - stalker rozdziawił usta pod swoją maską filtracyjną.

- To trójka? - zapytał.

- Nie. trójki nie znaleźliśmy jeszcze. To prawdopodobnie piątka.

- Nie, jestem tutaj!

- Co to za komedia, do ku*rwy nędzy? Kto tam do cholery wisi? Jak to się stało?! Mówić zaraz, ku*rwa!

- To dwójka dowódco. Miałem razem z nim sprawdzić to miejsce, ale usłyszałem coś na końcu korytarza...A kiedy wszedłem, on już tam wisiał?

- Co usłyszałeś? Ileś stał na tym korytarzu?!

- Wydawało mi się, że pozytywkę. Taką dziecięcą. Parę sekund. Stwierdziłem, że się przesłyszałem i wszedłem za nim.

Dowódca złapał klona za ramiona i wyrznął nim z całej siły w ścianę. Przyciskał go do niej i gotował się ze wściekłości.

- Chcecie mi powiedzieć, żołnierzu, że usłyszeliście dziecięcą muzyczkę, a waszego kolegę w tym czasie ktoś zatłukł i przywiązał do tych łańcuchów?!

- Przysięgam, nie wiem co się stało !

- Ściągnijcie go - rzucił gniewnie stalker nie przestając przyciskać klona do ściany.

- Jest za wysoko, dowódco. Nie damy rady.

- To szukajcie drabiny, jełopy! Wejdźcie jeden na drugiego, improwizujcie !

Stoyan puścił klona i spojrzał raz jeszcze na dwójkę, który wisiał kilka metrów nad ziemią.

"Nawet jak zrobią pieprzoną piramidę gimnastyczną to go nie ściągną."

- Cholera, nie możemy go tutaj tak zostawić - dowódca rozejrzał się dookoła. Poszukajcie drabiny. Albo nie! Wszyscy poszukamy! Nie rozdzielać się. Idziemy WSZYSCY!

Wyszli powoli z miejsca zbrodni. Na korytarzu nie było już śladu po wózku. Za to na granicy mroku i dostrzegalności leżał dziecięcy tornister.

- Sir!

- Nie patrzeć na te bzdury, zachować czujność !

Wszedł jako pierwszy do czegoś, co przypominało pokój pracowników. Kopniakiem wyważył przegniłe drewniane drzwi. Przekroczył próg, obejrzał się na resztę oddziału i machnął przed siebie ręką.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
katedra
Użytkownik - katedra

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2015-07-29 13:51:25