Zwyczajnie - miłość (XIII) Różnice

Autor: zielona
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

Nie będę opowiadać o emocjach profesora. Duże jednak były. Tak duże, że Anna znów musiała fatygować sąsiadkę z dołu w celu obniżenia ciśnienia małżonka. Następnego dnia Magdę wypisano ze szpitala i wróciła do domu. Przywiozła ją mama, po drodze uprzedzając, że ojciec dowiedział się o jej małżeństwie i nie jest zbyt zadowolony. Ojciec jednak nawet do niej nie wyszedł, aby powitać. Była w ciąży, która przed chwilą była zagrożona. Nie chciał stać się przyczyną poronienia, a emocji było w nim aż nazbyt wiele, więc usunął się. Magda wolałaby, żeby powiedział cokolwiek, ale nie mogąc nic poradzić przyjęła ten stan rzeczy. Powoli wracała do normalności, teraz jednak dbając o zdrowe odżywianie i starając się unikać nadmiernego wysiłku i stresu. Dawid odwiedził ją w mieszkaniu rodziców z torbą produktów żywnościowych, informując, że nauczy ją jak przyrządzać dania regenerujące. Początkowo oburzyła się za posądzenie, że sama nie potrafi przygotować sobie zdrowego jedzenia, ale wpuściła go i szykowali dania wspólnie, raz po raz na siebie zerkając. Anna zaglądała do kuchni coś tam podpytując, rzucając jakieś zdawkowe uwagi, ojciec wchodząc po szklankę wody, czy inny drobiazg udawał, że nie zauważa, ale zerkał kątem oka i wszystko wydawało się zmierzać do przyjemnej, łagodnej stabilizacji, gdyby nie wieczorny gość. Dawid już wyszedł. Chciałby zostać, ale Magda powiedziała - nie, więc zażyczył sobie tylko całusa na dobranoc. Odwróciła się z resztą i pocałował zaledwie kącik jej ust. Przyjemna bliskość twarzy, ciepły oddech na policzku, ale to było tylko tyle. Dawid poszedł, a za jakiś czas…
Było już ciemno, a Magda ubrana w piżamę siedziała nad zeszytami nutowymi. Miała dopracować swoją kompozycję dla orkiestry, ale zupełnie jej to nie wychodziło. Myślała o Dawidzie. Nie była w stanie się skupić, bo w jej myślach działo się coś diametralnie różnego. Rozpatrywała to co było, to co może być. W środku wzbierało przekonanie, że to może się udać. Jego spojrzenie, uśmiech, troska, wspomnienie namiętnych nocy, wszystko zdawało się gadać, że się poukłada. Bała się w to jeszcze wierzyć. Nie wiedziała jak i gdzie będą układać życie, jak poradzą sobie z różnicami, ale skoro do tej pory, wbrew wszelkim przypuszczeniom układało się tak dobrze była szansa.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
zielona
Użytkownik - zielona

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2019-07-21 10:48:39