Jak jest dwóch na pokładzie to jeden jest kapitanem. Recenzja filmu „Nóż w wodzie” w reżyserii Romana Polańskiego

Autor: Kinga Kasperek
Okładka publicystyki dla  Jak jest dwóch na pokładzie to jeden jest kapitanem. Recenzja filmu „Nóż w wodzie” w reżyserii Romana Polańskiego z kategorii Brak kategorii

Film jest debiutem fabularnym reżysera, jak również jedynym jego dziełem pełnometrażowym, nakręconym w Polsce. Z uwagi na panujący ówcześnie polski kanon filmowy, tworzony głównie przez Szkołę Polską – największą formację artystyczną  po II wojnie światowej – film został uznany za kosmopolityczny, gloryfikujący konsumpcyjny styl życia oraz ulegający paryskim modom. To wszystko było obce ówczesnemu odbiorcy. Polański bowiem wyszedł z kręgu, w którym tworzono filmy podobne tematycznie, nacechowane historyzmem i kompleksami. Stworzył coś nowego, ale jego dzieło zdecydowanie się nie podobało. Premiera w marcu 1962 roku wywołała silną złość Władysława Gomółki – ówczesnego I sekretarza KC PZPR. Po publicznej krytyce Polański nie mógł już tworzyć w Polsce Ludowej, toteż wyjechał do Francji i tam działał jako reżyser.

Dramat psychologiczny, jakim jest „Nóż w wodzie”, ma bardzo prostą do streszczenia fabułę. Właściwie można byłoby zamknąć ją w jednym zdaniu, jednakże jeśli przyjrzymy się skomplikowanej psychice bohaterów, w jednym zdaniu już możemy się nie zmieścić. Małżeństwo - dziennikarz sportowy Andrzej (Leon Niemczyk) i Krystyna (młoda aktorka, Jolanta Umecka) wyjeżdża na dwudniowy wypoczynek. Po drodze napotykają młodego autostopowicza (Zygmunt Malanowicz), którego zapraszają na rejs jachtem. Na pokładzie mężczyźni rywalizują między sobą siłą, intelektem, doświadczeniem życiowym; chcą zaimponować kobiecie, która z nimi płynie. Sam Polański zaznaczał, że jego pierwszy film miał być chłodny, intelektualny, skonstruowany precyzyjnie, niemal formalistycznie; miał przypominać klasyczny thriller, gdzie między postaciami, zamkniętymi w określonej przestrzeni, dochodzi do konfliktów. Chwilowe zniknięcie studenta miało nadać filmowi charakter thrillera. Szczególna rolę w filmie pełni muzyka jazzowa, skomponowana przez Krzysztofa Komendę, która znakomicie współgra z dialogami bohaterów: buduje napięcie, a miejscami wprowadza specyficzny nastrój grozy.

Przyglądając się bliżej "Nożowi w wodzie”, nie sposób nie zauważyć i nie przeanalizować trzech szczególnych interakcji, zachodzących między trojgiem bohaterów, a zatem: podstawowej i budującej film relacji Andrzeja do młodego chłopaka, wzajemnego oddziaływania na siebie Krystyny i Andrzeja oraz tej, która tworzyła się tajemnie przez cały rejs, lecz ukazano ją dopiero pod koniec filmu - relacji Krystyny i młodego chłopaka. Andrzej to człowiek z pewnym bagażem doświadczeń życiowych. Zdecydowanie zależy mu na zdominowaniu studenta. Jest między nimi przepaść światopoglądowa, lecz różnica, która najbardziej rzuca się w oczy, to status materialny i wiek. Jedno jest pewne: każdy z nich chce pokazać swoją wyższość, więc we wszystkim, co możliwe, znajdują okazję do zawodów. Widzimy to w grze w bierki, w trzymaniu steru, ciągnięciu jachtu przez mielizny, w potyczkach z nożem itd. Ponadto młody człowiek ciągle o coś pyta, a Andrzej ogranicza się najczęściej wyłącznie do wydawania poleceń. Ich relację doskonale obrazuje wypowiedź Andrzeja: Jak jest dwóch na pokładzie to jeden jest kapitanem.

Starszy mężczyzna jest jednak tchórzem, co ujawnia się, gdy młody chłopak znika. Andrzej po nieudanych poszukiwaniach chce wyrzucić plecak studenta i nie zgłaszać zdarzenia milicji. Tutaj do gry przystępuje kobieta, wyśmiewająca go jako „twardego mężczyznę”, który chciał się tylko popisać przed młodzikiem. Mężczyzna w tym czasie odnosi się do niej nienawistnie, po czym odpływa. Widać między nimi wyraźny konflikt, zakłamanie, ale i przedziwną miłość. Całość ich relacji małżeńskiej podsumować może rzewna piosenka ze słowami Agnieszki Osieckiej, którą kobieta nuci podczas gry w fanty: „Kochaliśmy się źle…”. Piosenka śpiewana przez Krystynę staje się motywem muzycznym przewijającym się od początku filmu. Instrumentalny refren przywodzi na myśl za każdym razem tragizm miłości obojga bohaterów. Dramatyczne jest też zakończenie - nieuchronne, stanowiące prawdziwą porażkę kobiety. Być może jej postępowanie jest swoistą ucieczką w ramiona "dawnego Andrzeja"? Relacje pomiędzy bohaterami są niezdrowe, ukazywane w sposób posępny, pesymistyczny. 

Choć "Nóż w wodzie" nie spotkał się w Polsce z dobrym odbiorem, za granicą trafił mocno w oczekiwania widzów, głównie ze względu na atrakcyjność poruszanego tematu czy uniwersalność treści. W roku 1963 dzieło Polańskiego było nominowane do Oscara. Wyprzedził go jednak Federico Fellini z filmem: „Osiem i pół”. Polański zyskał uznanie na międzynarodowych festiwalach: zdobył nagrodę FIPRESCI na Festiwalu Filmowym w Wenecji, Złotego Lwa również w Wenecji oraz nominowany był do nagrody BEFTA w 1964 roku. W Hollywood zachęcano go do nakręcenia remake’u w kolorze z lepszą obsadą, lecz reżyser na to nie przystał.

Jaka jest rola noża w filmie? Skąd tytuł? Najprostsza interpretacja nasuwa się od razu. Andrzej podczas szamotaniny z młodym człowiekiem wyrzuca jego nóż do wody. Rekwizyt ten jednak przewija się przez cały film. Jak się okazuje, chłopak chodzi wszędzie z nożem, bawi się nim. Nóż staje się też narzędziem w rywalizacji. Umiejętność szybkiego przekładania noża między palcami jest niedoścignioną umiejętnością, wyzwaniem dla Andrzeja. Dziennikarz we wszystkim jest lepszy od studenta, ale to jedno mu się nie udaje. Dlatego pozbywa się noża, by zatuszować swoją jedną jedyną ułomność.

Nie brak w filmie Polańskiego bardzo dobrych zdjęć. Często zdarzają się bardzo długie ujęcia, pozwalające widzowi rozkoszować się widokami mazurskich jezior przy akompaniamencie muzyki jazzowej. Kadry jachtu na wodzie wypadają bardzo malowniczo, podobnie jak igraszki młodego studenta, który w rytm muzyki, pchnięty powiewem wiatru, biegnie po wodzie. To chyba najbardziej plastyczna i sielankowa scena filmu. Gra aktorów jest charakterystyczna dla tamtego okresu. W rolę Krystyny wcieliła się studentka IV roku Akademii Muzycznej w Warszawie, którą przypadkowo spotkał Polański na basenie Legii. Głos podkłada Anna Ciepielewska, jednak kreacja ta zdecydowanie nie zachwyca. Natomiast Leon Niemczyk i Zygmunt Malanowicz poradzili sobie zadowalająco z rolami rywalizujących ze sobą mężczyzn. Sceneria, pomimo pięknych pejzaży mazurskich, wypada dość ponuro. Pesymistycznie wypada także zakończenie, stanowiące dla widzów pole do licznych interpretacji i punkt wyjścia do prób odtworzenia dalszych losów bohaterów.

 

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy