Najlepsze książki? Parę słów o rankingach

kalina
« powrót

Zakończenie każdego roku sprzyja różnym podsumowaniom. Tak jest także w dziedzinie literatury. Różne wydawnictwa i portale drukują "ranking najlepszych książek mijającego roku". Lecz co właściwie kryje się pod hasłem "najlepsza książka"? Czy można w ogóle mówić o jakiejś pozycji ze stuprocentową pewnością, że jest najlepsza? Czy to przypadkiem nie jest nadużycie? Jakie są właściwie kryteria wyboru?



Może "najlepsza" jest ta książka, która sprzedała się w największej ilości egzemplarzy? Jest to bardzo wątpliwe kryterium. Dobrze skonstruowana kampania reklamowa potrafi nas przecież przekonać do kupna nawet najbardziej bezwartościowego chłamu. Co z tego, że po pierwszych kilku kartkach jesteśmy zniesmaczeni, nic nie rozumiemy albo ziewamy z nudów? To nie ma znaczenia. Ważne, że lekturę kupiliśmy. Przyczyniliśmy się do jej "oszałamiającego sukcesu". Wiele wartościowych pozycji z kolei zalega na półkach. Prawie nikt ich nie kupuje, ponieważ ludzie nie wiedzą o ich istnieniu. O powodzeniu autora decyduje nie rzeczywista wartość książki, ale siła przebicia i "mocne plecy", czyli kogoś, kto zgodzi się dzieło zareklamować. Smutne to, ale niestety prawdziwe...



Może kryterium jest odczucie danych krytyków po przeczytaniu określonych książek? Tylko że jest to oczywiście sprawa bardzo subiektywna. Indywidualne gusta różnią się bardzo. To, co jeden z nich uzna za wartościowe, dla drugiego może być niewarte uwagi. Oczywiście istnieje demokracja i jeśli większość oceniających uzna, że dzieło jest dobre, opinia pozytywna jest wiążąca. Lecz kto powiedział, że to właśnie ta grupa krytyków ma rację? Przecież są tylko ludźmi i mogą się mylić w ocenie... Poza tym odbiór dzieła literackiego zmienia się w czasie. Niejeden utwór uznany kiedyś za genialny dziś nie wzbudza naszych zachwytów. Bywa też oczywiście odwrotnie - wiele utworów zostało docenionych dopiero po latach.



Może najbardziej obiektywny jest ranking oparty na odczuciach czytelników. Jednak czy tak jest do końca? Przecież tak wiele osób nie bierze udziału w głosowaniu... Poza tym siłą rzeczy uwzględniane są wyłącznie głosy tych, którzy dane pozycje na określoną chwilę już przeczytali. Gdyby ranking odbył się parę miesięcy później, mogłoby się okazać, że wyniki byłyby zupełnie inne.



Na koniec jeszcze jedno zastrzeżenie. Jak właściwie porównać ze sobą podobnie wartościowe pozycje? Przypuśćmy, że mamy genialny horror i równie wyśmienity romans. Komu przyznać palmę pierwszeństwa? Czy jest to w ogóle możliwe? Przecież obie książki są najlepsze, tylko każda w swoim gatunku!



Wszystkie powyższe zastrzeżenia nie miały oczywiście na celu wykazania, że rankingi są całkowicie bezsensowne. Na pewno spełniają one ważną rolę, zwracając uwagę szerokich rzesz czytelników na warte zauważenia pozycje. Nie warto ich jednak traktować ze śmiertelną powagą. Są tyklko wskazówką, bynajmniej nie wyrocznią...

Kalina Beluch


poprzednia
- [1] -


Zobacz też:

Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
Rymika2008-01-13 22:51:54
avatar
Ranking na najlepsze ksiazki jest jak szczoteczka do zębów. Każdy musi mieć swoją.
odpowiedz
Naruto2008-01-13 22:51:54
avatar
Wydaje mi się, że większość książek pojawiających się w rankingach nie ma żadnego znaczenia, nie są warte czytania. Jakie są, w takim razie, "warte czytania"? Bez wątpienia te, które wpływają na nasze życie, na zasady, postępowanie. Jeżeli po lekturze przyglądamy się innym ludziom, zaczynamy ich szanować, doceniać, akceptować - to jest dobra książka. Jeżeli stajemy się mili, szczerze uprzejmi dla innych - to jest dobra książka. Gdy zaczynamy dostrzegać wiele procesów zachodzących zarówno w naszym wnętrzu, jak i w zewnętrznym świecie - to jest dobra książka. Kiedy widzimy w końcu przed sobą jasną ścieżkę, klarowną przyszłość dzięki książce - wiemy, że dobrą była. A ranking? Służy do zapychania gąb ogłupianym.
odpowiedz
shatti2008-01-13 22:51:54
avatar
Ponoć na pierwszych miejscach znalazła się saga Zmierzchu, którą tak naprawdę trudno zaklasyfikować, ponieważ (według mnie) nie jest to ani horror, ani romans, tylko opowiadanie przygodowe - stwierdzam, gdzyż z fabułą zapoznała mnie koleżanka. Nie czytałam tego: zanim weszło do kin nie wiedziałam o istnieniu tejże książki, a po uznałam, że nie jest mnie warta. Zwłaszcza, iż autorka pozwoliłóa sobie już w pierwszym tomie zbeszcześcić tabu, jakim jest wampiryzm, nadając mu swoje, nieistniejące reguły. Wiem, że korzystała z wyobraźni, jednak (powtarzam, według mnie) wampiry nie należały do niej. W kolejnych tomach wciąż łamała to tabu raz za razem. Hah, przynajmniej zostawiła zniesmaczenie wampir-wilkołak. :3 Z drugiej strony jest Eragon, który przypadł mi do gustu. Choć nie przeczytałabym tego poraz kolejny (próbowałam). Postacie masakrycznie przypominają Władcę Pierścieni. Prawdopodobnie to ten czynnik sprawił, że w polsce nie odniósł tak wielkiego sukcesu, jak WP, a fakt, iż postacie były "nie-wprost przedstawione" nie dał powodu (tak dużego, jak w przypadku Edwarda), by od razu krytykować (antyfanów Eragona nie znam, ale Edka to całą masę). (Może to naiwnę, ale wierzę, że gdyby Mayer - jeśli dobrze pamiętam nazwisko autorki Zmierzchu - nie "powiedziała", że Ed to wampir tylko wymyśliła mu inna rasę to ludzie by się mniej czepiali). I takie krótkie podsumowanie. To zależy głównie od konsumenta. Bo czyż to nie on sprawia, że książka zyskuje "popularność"? A jeśli chodzi o sam ranking to kto tak naprawdę się nim przejmuje?
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów