Nikt nie pisze o Kaliszu. Wywiad z Anetą Ponomarenko

zbrodniczesiostr
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Na szczęście jeszcze nikt nie zarzucił mi błędu, szczególnie historycznego. Czuwa nad tym jeszcze redaktor, który wyłapuje ewentualne pomyłki, ale też bliscy ludzie, którym się daje utwór do przeczytania. Pamiętam, jak się uśmiałam, gdy kolega zauważył, że w Domu śmierci właśnie, "użyłam" folii aluminiowej do kanapki! I nikt tego nie wyłapał! - O pisaniu, przygotowaniach i szczegółowych badaniach opowiada Aneta Ponomarenko, autorka książek Dom śmierci i Strażnik Skarbu. Rozmawia Adrianna Michalewska ze stowarzyszenia Zbrodnicze Siostrzyczki

Powracasz z kolejnym tomem historii z Kalisza. O czym napisałaś tym razem? Możemy liczyć na morderstwo z zagadką?


Oczywiście! Trup ściele się gęsto, nawet gęściej niż w pierwszej książce, a i zagadek jest więcej niż jedna. Najkrócej mówiąc: w niewyjaśnionych okolicznościach giną mężczyźni, w dodatku każdy w inny sposób. Nie wiadomo nawet, gdzie giną, ponieważ ich ciała są podrzucane w inne miejsca. Jakby tego było mało, ktoś zabija również kobiety, choć w tym przypadku rodzaj zadanej śmierci jest ten sam. Zostaje także uprowadzone dziecko jednego z miejskich notabli. Za każdym razem brakuje śladów oraz motywów, może oprócz porwania, bo tu chodzi jak zwykle o okup, ale sprawa też nie jest taka oczywista, jak się na pozór wydaje.

Czy wiesz, że poza Tobą i Dąbrowską prawie nikt w literaturze polskiej o Kaliszu nie pisał? A może się mylę?


Faktycznie, typowych powieści z akcją rozgrywającą się w Kaliszu jest mało. Za to publikacji naukowych jest całkiem sporo, co mnie nieodmiennie cieszy, gdyż mam do czego sięgać, jeśli chcę się czegoś dowiedzieć. Niemniej przede mną Marek Grajek wydał w 2011 r. książkę Garwald Znikąd, której fabuła osadzona jest w średniowiecznym Kaliszu. Poza tym w Kaliszu, choć niekoniecznie o Kaliszu pisze też Arek Pacholski, znany czytelnikom szczególnie z ostatniej powieści Niemra.



Powieść pojawiła się na rynku zaledwie rok po Strażniku Skarbu. To mordercze tempo pisania. Bo widzę, że ma dobrze ponad trzysta stron. Nie jesteś zmęczona?


Niespecjalnie, choć bywają takie momenty. Ale któż nie bywa zmęczony? Każdy, kto w jakiś sposób pracuje, nieważne czy fizycznie, czy intelektualnie. Myślę, że to kwestia energii właściwej dla każdego człowieka. Mnie jej nie brakuje, czasem mam jej aż nadmiar, ale rozładowuję ją podczas wielokilometrowych spacerów, choć pewnie bardziej by tu pasowało słowo "marszów". Zwykle chodzę do Parku Skaryszewskiego, gdzie mam "odmierzoną" trasę i wiem, ile kilometrów przeszłam. Uwielbiam te spacery i staram się chodzić na nie codziennie; świetnie oczyszczają umysł - albo przeciwnie, pomagają rozwiązać jakiś problem związany z powieścią, poukładać fabułę, dopracować postać. Tak czy inaczej, mają same pozytywy.


Po Domu śmierci zrobiłam sobie małą przerwę w pisaniu powieści, co nie znaczy, że nic nie pisałam i dzięki temu powiększyłam swój zbiór opowiadań. Kiedyś może je wydam. A teraz już "stukam" trzecią książkę z cyklu Calisia. Jej akcja będzie się rozgrywała na przełomie wieków, w 1900 r. i oczywiście powrócą starzy bohaterowie, znani jeszcze ze Strażnika Skarbu. Nawet dobrze mi się pisze, bo już "przetrawiłam" pomysł, powinno pójść sprawnie. Jedno jest pewne – zbrodni nie zabraknie.



W swoich utworach nie stronisz od miłości. Nie planujesz napisania powieści erotycznej? A może romansu? To teraz modne.


Wyobraź sobie, że nawet się nad tym zastanawiałam i kto wie, czy w końcu czegoś takiego "nie popełnię". Ale na razie mam w głowie jeszcze dwie książki, nie związane już z cyklem Calisia i chciałabym je przelać na papier, gdy tylko skończę ostatnią część trylogii.



Co się u Ciebie zmieniło do czasu wydania Strażnika Skarbu? Czego się nauczyłaś? Jak się czujesz na polskim rynku wydawniczym?


Nauczyłam się wielu rzeczy, między innymi tej, żeby nie pokazywać pewnym osobom książki, zanim nie zostanie ona skończona. Niektórzy potrafią zniechęcić do pisania, dlatego drugiego tomu nie wspominam dobrze, choć od początku wiedziałam, że to będzie niezła książka. Moim zdaniem lepsza od Strażnika Skarbu, ale to już zostawiam ocenie czytelników. Bez względu na to, jak ta ocena wypadnie, mam swoje zdanie, bo nie piszę "na zamówienie", piszę tylko to, co chcę.


Nie znoszę, gdy ktoś się do mojej książki wtrąca i próbuje coś "ustawiać" po swojemu. To jest mój świat, przeze mnie stworzony, z takimi, a nie innymi bohaterami, taką, a nie inna fabułą i trupów też będzie tyle, ile ja będę chciała, a nie mniej. Bo akurat nie zdarzyło się jeszcze, żeby ktoś chciał więcej nieboszczyków…


Oczywiście, zawsze chętnie przyjmę konstruktywną krytykę - z naciskiem na "konstruktywną". Życzliwe uwagi też zawsze dokładnie rozpatruję, nie lubię natomiast sugestii. Do licha, jeśli komuś coś nie pasuje albo uważa, że zrobi to lepiej, to niech sam/sama napisze książkę! I to będzie wtedy Twoja książka, Twój świat, Twoi bohaterowie i fabuła. A od moich proszę trzymać się z daleka. Tutaj nie ustąpię ani na jotę, gdyż mam ten "luksus", że nie muszę wydawać książek. Co nie znaczy, że nie będę ich pisać. Po prostu wiem, że z tego w Polsce nie da się wyżyć, chyba że ktoś ma tak już znane nazwisko, że sprzedaje się w stu tysiącach egzemplarzy. Piszę, bo lubię, a nie dlatego, że muszę. To jest moja pośrednia odpowiedź na Twoje pytanie: jak się czuję na rynku wydawniczym.


Zresztą, mówiąc wprost: w ogóle się nie czuję. Moje nazwisko znane jest głównie w Kaliszu, a poza tym koniec. Poza tym mało kto w Polsce wie – oczywiście z wyjątkiem Zbrodniczych Siostrzyczek i niektórych wrocławian - że coś napisałam. Zobaczymy, może to się zmieni, ale nawet gdyby się nie zmieniło, to rozpaczać na pewno nie będę, pewnie dlatego, że z natury mam pogodne usposobienie, jakie takie poczucie humoru i duży dystans do siebie. To bardzo ułatwia życie, które uwielbiam samo w sobie. Tyle cudownych rzeczy się zdarza codziennie! To są drobiazgi, ale zwykle doceniamy je dopiero, gdy je utracimy lub grozi nam ich utrata. Ja staram się cieszyć tym na co dzień. Zatem, z góry przepraszając wszystkich, którzy chorują na depresję, ja bladego pojęcia nie mam, co to znaczy! Poza tym jest jeszcze jedna dobra rzecz w niewielkiej popularności – nie tracisz prywatności.



Odkrywasz przed nami świat, którego od dawna nie ma. Z kim konsultujesz szczegóły historyczne? Zdarza Ci się, że ktoś z czytelników protestuje mówiąc: Nie, to nie tak?


Odpukać, ale póki co, jeszcze nikt nie zarzucił mi błędu, szczególnie historycznego. Na szczęście czuwa jeszcze nad tym redaktor, który wyłapuje ewentualne pomyłki, ale też bliscy ludzie, którym się daje utwór do przeczytania. Pamiętam, jak się uśmiałam, gdy kolega zauważył, że w Domu śmierci właśnie, "użyłam" folii aluminiowej do kanapki! I nikt tego nie wyłapał, nawet pierwsza redakcja! Ale ten fragment nie wszedł


poprzednia
- [1] [2] -


Zobacz też:

Publicystyka - Katarzyna Michalak: Emocje przeżywam razem z moimi	 bohaterami Katarzyna Michalak: Emocje przeżywam razem z moimi bohaterami - Kiedy piszę książkę, bardzo wczuwam się w sytuację życiową moich bohaterów i przeżywam ich emocje. W zasadzie na pewien czas staję się nimi. Czuję się, jakbym żyła w zupełnie innym świecie. Ich świecie więcej...
Publicystyka - Stambuł jest kobietą. Wywiad z Elif Shafak Stambuł jest kobietą. Wywiad z Elif Shafak - Chciałabym pokazać rozmaite warstwy Stambułu. Nie szlak wycieczkowy. Sięgnęłabym głębiej, by wszyscy mogli zobaczyć złożoność Stambułu. Są takie przeciwieństwa, które można zobaczyć tylko tutaj, nigdzie więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów