Prawdziwa wieś już prawie nie istnieje. Wywiad z Anną Klejzerowicz

zbrodniczesiostr
« powrót

Publicystyka - Obrazek

- Nie ma złych i dobrych miejsc. To ludzie nadają im charakter - a ludzie jako zbiorowość są wszędzie tacy sami. Tak samo w mieście, jak i na wsi, są ludzie mądrzy i głupi, życzliwi i nieżyczliwi, otwarci i zamknięci w swoim ograniczonym światopoglądzie, dobrzy i źli (oczywiście, upraszczając) - mówi Anna Klejzerowicz, autorka książki Córka czarownicy w wywiadzie z Adrianną Michalewską ze Stowarzyszenia "Zbrodnicze Siostrzyczki"

Napisałaś kontynuację Czarownicy - i znowu wytrącasz czytelników ze strefy komfortu. Czy ludzie są źli?


Hmm... są i dobrzy i źli, lepsi i gorsi. W każdej jednostce ludzkiej mieszczą się elementy dobra i zła, tylko w różnych proporcjach. Ten dualizm jest chyba cechą naszego gatunku. Generalnie jesteśmy słabi, łatwo ulegamy złu lub zamykamy na nie oczy, jeśli tylko przynosi nam ono jakieś korzyści lub choćby tylko złudzenie komfortu. Czasem ci "źli" (upraszczając, bo "złem" może być egoizm, pogarda, bezduszność, znieczulica, brak empatii) wykorzystują słabość innych. Tak zdarzyło się w mojej książce...



Już w Czarownicy ukazałaś czytelnikom świat dziecka z patologicznej rodziny. Znasz tę rzeczywistość również zawodowo. Jak pomóc dziewczynce, która nigdy nie zaznała ciepła w rodzinie?


Po studiach - a studiowałam resocjalizację - przez kilkanaście lat pracowałam w zawodzie, miedzy innymi w pogotowiu opiekuńczym, a także jako kurator i opiekun społeczny, prowadziłam też jeszcze parę lat temu świetlicę socjoterapeutyczną. Losy dzieci z patologicznych rodzin poznałam aż za dobrze... Także tutaj, na wsi, choć już nie zawodowo, miałam kontakt z tym problemem. Istnieje on wszędzie, gdzie bieda, zacofanie, brak perspektyw.



Czy taka historia, jak w przypadku Małgosi, jest możliwa?


Jest. Teoretycznie. Choć większość dzieci z podobnych środowisk nie ma tyle szczęścia. Szansa przywrócenia dziecka społeczeństwu zależy od wielu czynników: od tego, jak głęboko zaszedł już proces nieprzystosowania społecznego, od rodzaju "szansy", ale także od charakteru i osobowości dziecka. W końcu dziecko to też człowiek, a każdy człowiek jest inny. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć jedno, choć niekonieczne będzie to mile widziane: umieszczenie dziecka w zakładzie, czyli jakiejkolwiek placówce wychowawczej, nic nie da. Owszem, doraźnie zapewni dzieciakowi dach nad głową, wyżywienie, możliwość nauki, ewentualnie ochroni przed przemocą w patologicznej rodzinie. I to wszystko. Innych potrzeb - tych najważniejszych, bez których nie ma normalnego rozwoju - nie zaspokoi.


Dziecku potrzebne jest uczucie, uwaga, poszanowanie, prywatność, poczucie bezpieczeństwa. Tak w skrócie. Tymczasem w placówkach dzieje się często wręcz odwrotnie: poczucie bezpieczeństwa? Koń by się uśmiał. Na ten temat wiele ostatnio mówiono w mediach. Zwykle umieszczenie dziecka w zakładach opiekuńczych to skazanie go na patologię w dalszym, dorosłym życiu. Jedyną chyba prawdziwą szansą jest adopcja. Ewentualnie jej namiastka: rodzina zastępcza. Pod warunkiem, że nie będą się za nią kryły interesy, pieniądze, inny rodzaj dewiacji. Bo w praktyce różnie bywa: nie zawsze chodzi o dobro dziecka. W każdym razie idea instytucji rodziny zastępczej jest lepsza niż dom dziecka. Bo tylko normalna rodzina, miłość i zaufanie - w porę poznane i doświadczone - może dać mu to, czego potrzebuje każdy człowiek do normalnego funkcjonowania.



Córka czarownicy oparta jest na kontrastach. Dobra wieś – złe miasto. Życie w zgodzie z przyrodą – wynaturzenia. Zło jest za płotem?


Ja chcę raczej pokazać, że nie ma złych i dobrych miejsc. To ludzie nadają im charakter - a ludzie jako zbiorowość są wszędzie tacy sami. Tak samo w mieście, jak i na wsi, są ludzie mądrzy i głupi, życzliwi i nieżyczliwi, otwarci i zamknięci w swoim ograniczonym światopoglądzie, dobrzy i źli (oczywiście znowu upraszczając).



Bohaterowie bronią się przed wszelkim zaszufladkowaniem. Czy nie grasz czasem trochę na emocjach czytelników?


Jeśli w tym sensie gram na emocjach czytelników, to myślę, że konstruktywnie. Przy okazji burzę stereotypy i daję trochę do myślenia. Wsi dotyczą zwykle dwa rodzaje stereotypów: jedni sądzą, że to wyłącznie dzicz, ciemnota i zacofanie. To czysty nonsens, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy środowiska już dawno się przemieszały, a prawdziwa wieś - jaką jeszcze być może niektórzy z nas pamiętają z dzieciństwa - już prawie nie istnieje. Miasta się rozrosły, wchłonęły swoje przedmieścia, wsie się zurbanizowały, ludność migruje, rolnictwo zmienia charakter. Dziś częściej spotkasz gospodarstwo agroturystyczne niż rolne.


Drugi stereotyp jest taki, że wieś to sielanka, śliczne ogródki, leżaczki, dobrzy prości ludzie, baraszkujący beztrosko na łące pełnej kwiatków. To także nieprawda. Ludzie są różni, tak samo jak w mieście czy gdziekolwiek. Wsie dotykają choroby społeczne takie same, jakie znamy z miast, tyle że są one czasem mniej widoczne, bo bardziej skrywane, a i przedstawiciele urzędów państwowych rzadziej tu docierają.


Czy zło jest za płotem? Bywa. Często nawet o tym nie wiemy, ponieważ wolimy nie wiedzieć. Ale to już szerszy temat: powszechnej obojętności i znieczulicy społecznej. Na nieprzyjemny problem - szczególnie cudzy - wolimy zamykać oczy. Tak jest wygodniej...



Wprowadziłaś kilku nowych bohaterów - przyjeżdża mama Ady, kobieta w różowych szpilkach. Przyznam, że mnie jej obecność zmroziła.


Niepotrzebnie. Apodyktyczna damulka w różowych szpilkach okazała się całkiem niegroźną, choć nieco komiczną postacią. To taki raczej komediowy wątek, relaksujący w tej dość mrocznej w sumie historii. Małgosia ją kocha, a Małgosia ma przecież "instynkt" do ludzi - co jest znakiem, że starsza pani to dobry człowiek, choć zamknięty w licznych stereotypach, którym hołduje, a także w pielęgnowanych od lat uprzedzeniach. Jednak nie bez powodu: ją także przeszłość naznaczyła, a jej zachowanie jest rodzajem samoobrony.



Jest też Babcia od Jajek – wiejska chodząca życiowa mądrość.


Postać mamy Ady wprowadziłam w zasadzie jako przeciwwagę dla innej bohaterki, drugiej starszej pani - Babci Od Jajek właśnie. Dwie całkowicie różne starsze kobiety: ta prosta, skromna, ze wsi - i ta wykształcona, z pretensjami, z miasta. Która z nich tak naprawdę jest mądrzejsza? Lepsza? Trudno powiedzieć. Nawet ja tego nie wiem.



Zastosowałaś ciekawy zabieg. Nie ma w powieści zawodowego detektywa. Nie ma policjanta, który pracowałby nad sprawą w widzialny sposób. Ludzie sami rozwiązują zagadkę. To nowość w polskim kryminale.


Nie chciałam tym razem napisać typowego kryminału. Raczej powieść obyczajową z wątkiem kryminalnym. Historia kryminalna ukazana jest tu od strony zwykłego człowieka, który "niechcący" został w nią mniej czy bardziej wplątany. Czyta o niej, słucha doniesień i plotek, śledzi, próbuje zrozumieć. Nie ma jednak wglądu w oficjalne śledztwo. Podobnie zresztą, jak w zwykłym życiu zazwyczaj bywa. Fakt, że ten wątek jest w książce ważny - być może nawet najważniejszy. Ale dla moich bohaterów nie samo rozwiązanie zagadki jest najbardziej istotne, ale cała masa innych problemów (powiedzmy: natury moralnej), które się z nim wiążą, jak choćby odpowiedzialność wobec prawa, lecz także wobec innych ludzi.


poprzednia
- [1] [2] [3] -


Zobacz też:

Publicystyka - Trzeba umieć zamknąć serię. Wywiad z Asą Larsson Trzeba umieć zamknąć serię. Wywiad z Asą Larsson Jeżeli chcesz dowiedzieć się prawdy o autorze, powinieneś przeczytać jego pierwszą książkę. To naturalne, że kiedy rozpoczyna się przygodę z literaturą, sięga się po to, co jest najbliższe – własne doświadczenia więcej...
Publicystyka - W PRL-u łatwiej było o elegancki biustonosz niż o węgiel! Wywiad z prof. Tadeuszem Cegielskim W PRL-u łatwiej było o elegancki biustonosz niż o węgiel! Wywiad z prof. Tadeuszem Cegielskim - Węgiel był w PRL surowcem strategicznym, po który „chciwe ręce wyciągał kapitał zachodnioniemiecki”, a biustonosze nie! Nic dziwnego, że łatwiej było je zdobyć - podobnie jak pończochy, grube więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów