Przekroczyć Horyzonty Wyobraźni
Agnieszka Turzyniecka
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Właśnie zakończyłą się druga edycja HORYZONTÓW WYOBRAŹNI - konkursu literackiego, którego celem jest popularyzowanie twórczości z dziedziny szeroko rozumianej fantastyki (fantastyki naukowej, fantasy, horroru) i kryminału oraz promocja twórców zajmujących się tymi gatunkami. W jego jury zasiadają świetni pisarze, a dla laureatów to szansa na poważny debiut. O "Horyzontach Wyobraźni", o konieczności pisania i uroków niepisania w rozmowie z Agnieszką Turzyniecką, autorką bloga Gryzipiórek, mówią pisarz Jacek Skowroński oraz laureat tegorocznej edycji konkursu, Tomasz Przewoźnik.

Agnieszka Turzyniecka: Tomku, gratuluję wygranej. To Twój pierwszy duży sukces, czy wygrywałeś już inne konkursy?


Tomasz Przewoźnik: Witam i dziękuję. Dawno temu dostałem wyróżnienie w niewielkim konkursie poetyckim. Jednak poza tym, wygrana w Horyzontach Wyobraźni jest moim pierwszym poważnym osiągnięciem. Brałem udział też w poprzednich edycjach, ale bez większych sukcesów.



A.T.: Spotkałam się z opinią, że pisanie na konkursy stresuje tworzącego. Podobno lepiej pisze się bez „bata” nad głową. Czy swoje opowiadanie pisałeś specjalnie na Horyzonty Wyobraźni? jeśli tak, to nie czułeś w związku z tym presji?


T.P.: I tak, i nie. Sam koncept powstał wcześniej i miał być wykorzystany w ramach cyklu opowiadań o gejszy, ale szybko okazało się, że można go nie tylko wykorzystać w Horyzontach Wyobraźni, ale nawet skroić specjalnie na potrzeby konkursu, dodając pewne "smaczki", których nie chcę zdradzać, by nie psuć przyjemności lektury przyszłym czytelnikom. Jak widać - pomogło. Takie smaczki mogą być odebrane pozytywnie, bo widać, że autor stworzył coś specjalnie na potrzeby danego konkursu, poświęcił czas i energię, przyłożył się, a nie wyszperał z szuflady dawno zapomniany tekst i wysłał z myślą: „Może się nada?” Oczywiście, nie można z tym przesadzić, bo jeśli „przesadzimy” i - na dodatek - nie wygramy, to takie opowiadanie może być już nie do użycia w innych miejscach. Poza tym: zawsze możemy trafić na jurora, który pomyśli: „O, cwaniaczku! Oczy nam tu mydlisz, dowartościować chcesz? Nas, starych misiów, na sztuczny miód chcesz nabrać?!” (śmiech)


Tak czy inaczej, opowiadanie najpierw musi być dobre, aby smaczki mogły być w ogóle docenione. Bo co nam po smaczkach, jeśli nie potrafimy poprawnie sklecić zdania?



A.T.: Jacku, jak przebiegał tegoroczny konkurs? Czy jury było zgodne, a może toczyliście zażarte dyskusje? Wiem, że Horyzonty Wyobraźni cieszą się dużym powodzeniem. To musiał być nie lada wyczyn, by przeczytać taką ilość tekstów. Pewnie gdy pierwszy raz organizowaliście konkurs, nie spodziewaliście się takiego zainteresowania?


Jacek Skowroński: To prawda, zainteresowanie konkursem od pierwszej edycji pozytywnie nas zaskakuje, ale nie narzekamy, ponieważ dzięki temu przekonujemy się, że warto kontynuować tę inicjatywę! Przyjęliśmy zasadę niedyskutowania o tekstach w gronie jury przed dokonaniem punktacji, by nie sugerować się niczyją opinią. I tak jednak okazało się, że byliśmy dość zgodni. Tym większe gratulacje dla laureatów, bo ich teksty obroniły się same. I na pewno nie spoczną oni na laurach!



A.T.: Kiedy i gdzie będzie można przeczytać finałowe opowiadania? Czy zostanie wydana antologia?


J.S.: Na razie wolałbym nie uchylać rąbka tajemnicy, wydawcy i redaktorzy nie lubią kupować kota w worku, więc pozwólmy im zapoznać się z całością materiału. Postaramy się zrobić jak najlepszy użytek z finałowych opowiadań, bo są one tego warte!



A.T.: Czy wiesz coś o finalistach poprzednich edycji? W jakim stopniu wygrana pomogła im w dalszej karierze autorskiej?


J.S.: Nie jestem w stanie śledzić losów wszystkich laureatów, ale w jednym z ostatnich numerów "Nowej Fantastyki" widziałem nazwisko ubiegłorocznej finalistki, natknąłem się niedawno na książkę innego z laureatów pierwszej edycji konkursu. Śmiem twierdzić, że wygrana dodaje wiary i pewności siebie, bez której w tym fachu trudno o sukces. Bo uprawianie literatury przypomina bieg długodystansowy - po drodze są nieuniknione kryzysy, walczy się bardziej z własnymi słabościami niż z przeciwnikiem, sytuacja zmienia się dynamicznie, stawka zawodników topnieje, aż pozostają jedynie najwytrwalsi. A ludzie z branży śledzą uważnie wszelkie wydarzenia z interesującej ich dziedziny, a także strasznie nie lubią stawiać na ludzi, których zapał okazuje się chwilowy. Dlatego też, rozpatrując propozycje wydawnicze, zwracają uwagę nie tylko na ich jakość, lecz i na to, w jaki sposób autor budował swoją dotychczasową pozycję. Wygrana w konkursie literackim oznacza wsadzenie stopy między drzwi, a to jest zawsze najtrudniejsze.



A.T.: Każdy z Was reprezentuje jedną ze stron, które spotykają się podczas tego konkursu - Tomek uczestników, a Jacek - jurorów. Co możecie poradzić przyszłym uczestnikom konkursu? Co pisać? Jak pisać? A może lepiej: jak nie pisać?


T.P.: Pisać to, co się lubi, bo wtedy widać to w tekście. Tak jest zresztą z każdą robotą, jeśli człowiek jej nie lubi, to daje ona gorsze owoce.
Pisać dobrze. Co to znaczy? Nie mam pojęcia, ale wiem, że napisano na ten temat setki poradników i na pewno nie wyczerpano tematu. Z konkursami w ogóle jest śmieszna sprawa. Startowałem w każdej edycji Horyzontów Wyobraźni, ale dopiero teraz udało mi się coś wywalczyć. Mimo to opowiadania, które nie dostały się nawet do finałów, radzą sobie nieźle. Manekin i Modlitwa opublikowane, Najlepszy hycel w mieście (nie dostał się do finału w tej edycji) najprawdopodobniej będzie w marcu opublikowany w jednym z pism branżowych. Gejsza też wcześniej gościła w Horyzontach Wyobraźni bez sukcesów. O czym to świadczy? Ano o gustach, w które czasami bardzo trudno się "wstrzelić". Nie wiem, czy jest sens próbować, czy to warte zachodu. Wydaje mi się, że jeśli wstrzelenie w gusta wiązałoby się z ogromnym wysiłkiem i wielkim poświęceniem, to nie warto. Lepiej pisać swoje i wysyłać przy okazji, gdzie się da. Wygrana jest związana z wieloma niezależnymi od nas czynnikami (od pogody, mającej wpływ na recenzentów, po skład jury), więc nie radzę budować na tym swojej wartości. Być może gdyby akurat wiatr wiał z inną prędkością, to w finałach mielibyśmy całkiem inne teksty. Trochę to umniejsza mój sukces, ale tak uważam i tej wersji się będę trzymał. Podsumowując: trzeba pisać to, co się lubi, wysyłać gdzie popadnie i nie przywiązywać się do wyników. Jak mawiał Budda: "przywiązanie rodzi cierpienie". No chyba, że mamy dobre wyczucie i potrafimy przewidzieć, czy opowiadanie będzie dobre i idealnie dopasowane do danego konkursu czy konwencji - wtedy lepiej pójść za głosem intuicji. Tak było z Panem X.


J.S.: Tomek zgrabnie ujął zagadnienie, a sam jest najlepszym przykładem tego, że na sukces składają się ciężka praca, wiara i determinacja oraz talent i łut szczęścia. Czym naprawdę jest talent - nie wie nikt, łatwiej zauważyć jego brak, choć prędzej u innych niż u siebie... Dlatego warto startować w konkursach, by przekonać się, czy wychylamy się ponad przeciętność. Z jednym zastrzeżeniem: sukces jest wyraźną wskazówką, że nie tracimy na próżno czasu, natomiast brak naszego nazwiska w gronie finalistów nie przesądza jeszcze niczego. Bo jurorzy mają swe gusta, nastroje i preferencje - podobnie jak czytelnicy - więc


«poprzednia str.
Wybierz stronę: 1 2 3


Zobacz też:

Publicystyka - Zbrodnia w raju Zbrodnia w raju Z Magdaleną Lewańską, autorką książki "Detektyw i panny", która ukazała się niedawno nakładem Wydawnictwa JanKa, rozmawia Janina Koźbiel więcej...
Publicystyka - MOJA PRAWDA - wywiad z ALBERTEM UDERZO, twórcą Asteriksa MOJA PRAWDA - wywiad z ALBERTEM UDERZO, twórcą Asteriksa Wydawnictwo Egmont rozpoczyna reedycję albumów Asteriksa. Do księgarń trafiły właśnie 4 tomy w nowej kolorystyce: Asteriks i złoty sierp, Asteriks gladiator, Asteriks u Brytów oraz Asteriks i Goci. więcej...
Belka

KOMENTARZE

Belka_3
Musisz być zalogowany by móc komentować.
Reklama linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
POLECAMY
Granice na Facebooku
Linki reklamowe:
prawnik kraków   apteka internetowa   restauracja Kraków   podręczniki szkolne   biuro nieruchomości Kraków   Tanie ciuchy   Pozycjonowanie stron Kraków | osób online:
Regulamin |Redakcja/Kontakt | www.granice.pl 1999-2011 Właściciel: W&W