Smutni panowie do mnie nie zapukali. Wywiad z Marcinem Ciszewskim

granice_pl
« powrót

Publicystyka - Obrazek

- Kilka lat temu musiałem wraz z grupą kilkunastu innych zawodników zjechać z Kasprowego Wierchu podczas naprawdę fatalnej pogody: w czasie mgły, mrozu i wiatru sięgającego trzydziestu metrów na sekundę. Nie było widać końca własnego kija, wiatr dosłownie wywracał, a my musieliśmy znaleźć się na dole – tego dnia były mistrzostwa Polski. Zjechaliśmy, choć zajęło nam to kilka razy więcej czasu niż zwykle. Pomyślałem sobie, że to mógłby być pomysł na napisanie kryminału: góra, wiatr, niewielka grupa osób – i morderca. Idealny punkt wyjścia do napisania powieści w stylu Agathy Christie. Niestety – nie wyszło. Pomysł zaczął się rozrastać, przekroczył nie tylko obszar Kasprowego, ale nawet granice Polski. Rozmawiamy z Marcinem Ciszewskim, autorem powieści Wiatr.

W najnowszej książce Wiatr porusza Pan kontrowersyjne tematy. Pisze Pan na przykład o powiązaniach służb specjalnych i wielkiego biznesu. Nie obawia się Pan, że pewnego dnia zapuka do Pańskich drzwi dwóch smutnych panów i poprosi, by Pan jednak pisał o historii?


Bardzo się obawiam. Mówiąc szczerze, spędza mi to sen z powiek. Niestety – na razie nikt jeszcze nie zapukał.

Jedną książkę napisał Pan wspólnie z Krzysztofem Liedlem, który przy Wietrze był konsultantem. To kwestia uwiarygodnienia historii nazwiskiem zastępcy Dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Pozamilitarnego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, czy może nie da się napisać tak wiarygodnej książki bez konsultacji ze specjalistą?


Funkcja pełniona przez Krzysztofa nie ma tu nic do rzeczy. Chodziło o konsultacje na temat funkcjonowania służb specjalnych. Krzysztof ma bezcenną w takich przypadkach cechę: jest nie tylko ekspertem w zakresie pracy służb, ale również doskonale czuje konwencję powieści sensacyjnej, w której nie wszystko musi – a nawet nie powinno – zgadzać się z rzeczywistością.

Skąd u Pana, historyka z wykształcenia, narciarza z zamiłowania, taka znajomość broni? Czy to także mieści się w Pańskich zainteresowaniach – wydaje się, że przy pisaniu obficie korzysta Pan z własnego doświadczenia...


Swego czasu wyczynowo uprawiałem narciarstwo alpejskie - tu mam rzeczywiście osobiste doświadczenie.


Moja znajomość broni jest natomiast czysto teoretyczna – poza kilkoma godzinami spędzonymi na strzelnicy myśliwskiej, na której postrzelałem trochę z dubeltówki do rzutków (nie bez pewnych sukcesów, przyznam nieskromnie), nie miałem okazji do jej praktycznego zastosowania. Po prostu przeprowadziłem badania, pogadałem z kilkoma praktykami, podparłem to wyobraźnią – i każdy, kto czyta moje książki, może ocenić efekty.

Niektórzy pisarze mówią, że w tworzeniu powieści kluczowa jest dyscyplina, rozpisanie planu, pisanie dzień w dzień po kilkanaście godzin. Inni twierdzą, że są tylko ręką, którą prowadzi jakiś „głos”. Jeszcze inni, że muza jest kapryśna, a oni są na jej rozkazach... Jak jest u Pana? I jak długo pracuje Pan nad jedną powieścią?


Jestem zawodowym pisarzem. Nie ma czegoś takiego jak muza czy natchnienie. Jest pomysł, badania, rozwinięcie pomysłu, plan, konspekt, a potem codzienna praca nad powieścią. Po kilka, czasem po kilkanaście godzin dziennie. Książkę piszę z reguły około pięciu miesięcy, przy czym okres ten zawiera również proces redakcji autorskiej – nie wypuszczam bowiem tekstu do wydawnictwa bez maksymalnie starannej wewnętrznej redakcji, czyli wielokrotnego czytania i poprawiania tekstu. Tak, pisanie to poprawianie.

Kto jest pierwszym krytykiem Pańskich książek?


Zawsze ja sam. Po dziewięciu książkach jeszcze nigdy nie byłem zadowolony z tego, co napisałem. Mam nadzieję, że najlepszy tekst jeszcze przede mną.

Skąd pomysł na fabułę Wiatru? Powiązania międzynarodowe, korupcja na szczytach władzy, służby specjalne w akcji – włącza Pan wiadomości i szuka tematów? Nie tak dawno temu media huczały o zaginięciu szyfranta wywiadu Stefana Z., spekulując, co też mogło być jego przyczyną...


Ważne było moje doświadczenie z okresu trenowania w Warszawskim Klubie Narciarskim. Musiałem wraz z grupą kilkunastu innych zawodników zjechać z Kasprowego Wierchu podczas naprawdę fatalnej pogody: w czasie mgły, mrozu i wiatru sięgającego trzydziestu metrów na sekundę. Nie było widać końca własnego kija, wiatr dosłownie wywracał, a my musieliśmy znaleźć się na dole – tego dnia były mistrzostwa Polski. Zjechaliśmy, choć zajęło nam to kilka razy więcej czasu niż zwykle. Pomyślałem sobie, że to mógłby być pomysł na napisanie kryminału: góra, wiatr, niewielka grupa osób – i morderca. Idealny punkt wyjścia do napisania powieści w stylu Agathy Christie. Niestety – nie wyszło. Pomysł zaczął się rozrastać, przekroczył nie tylko obszar Kasprowego, ale nawet granice Polski.



Właśnie: Agatha Christie. Których mistrzów gatunku poza nią szczególnie Pan ceni? Czy któryś z nich miał wpływ na Pański sposób pisania, budowania fabuły?


Teraz tego typu prozy nie czytam w ogóle. Jednak w młodości największe wrażenie wywarli na mnie i w jakiś sposób ukształtowali mój styl Alistair MacLean oraz Frederick Forsyth na wczesnych etapach twórczości. Stephen King oraz Stanisław Lem natomiast są mi przewodnikami do dzisiaj. Obaj po prostu obudzili i w dalszym ciągu pobudzają moją wyobraźnię.

Wiatr to raczej kryminał czy powieść przygodowa? Jest tu i sensacja, i szybka akcja, i wiele perypetii, które przeżywają bohaterowie...


Całe szczęście, klasyfikacja nie należy do mnie. Najważniejsze, że czytelnicy, którzy mieli okazję zetknąć się z moimi wcześniejszymi powieściami, mniej-więcej wiedzą, czego mogą się spodziewać.

Bardzo wiarygodnie przedstawił Pan sylwetki policjantów. Trudno uwierzyć, że sposób, w jaki mówią i zachowują się Jakub, Krzeptowski i Smotrycz, to jedynie wytwór pisarskiej wyobraźni – przyjaźni się Pan z gliniarzami?


Poza Liedelem, który jest byłym gliniarzem, raczej nie. Osobiście nie sądzę, by policjanci w prawdziwym świecie posługiwali się tego typu językiem. Myślę, że w rzeczywistości jest on bardziej sformalizowany i „służbowyˮ. Książka to co innego – dialogi są (między innymi) nośnikiem fabuły i dostarczają informacji.

Wiatr niedługo można będzie kupić w księgarniach. Ma Pan już pomysł na kolejną powieść?


Nie tylko pomysł - mam umowę i gotowe konspekty pięciu powieści: czterotomowego cyklu Kruger (z grubsza biorąc: epopeja łotrzykowsko-patriotyczna z czasów wojny bolszewickiej) oraz kolejnej odsłony Wiatru, Mrozu i Upału – powieści Deszcz.


poprzednia
- [1] -


Zobacz też:

Publicystyka - W wychowaniu zapominamy o podstawach. Wywiad z Agnieszką Krakowiak-Kondracką W wychowaniu zapominamy o podstawach. Wywiad z Agnieszką Krakowiak-Kondracką - Świat daje aż za wiele możliwości, żeby się w tym nie pogubić. To często, niestety, rodzaj szumu informacyjnego. Wyposażamy dzieci na wyrost, a zapominamy o podstawach. Rozmowie, zabawie. A może to obawa, że jeżeli więcej...
Publicystyka - O tym nie wolno zapomnieć. Wywiad z Adrianem Grzegorzewskim O tym nie wolno zapomnieć. Wywiad z Adrianem Grzegorzewskim Wśród licznych książek inspirowanych faktami historycznymi z okresu II wojny światowej Czas tęsknoty jest pozycją wyjątkową. Jej autor, jako jeden z niewielu  współczesnych pisarzy, opowiada o więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
nureczka2014-03-27 12:11:57
avatar
Wywiad na tyle ciekawy, że chyba zainteresuję się książką.
odpowiedz
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Cień jabłoni
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów