(…) wyczuwam unoszący się w powietrzu dotkliwy fetor mułu i rozkładu. Niesiony wiatrem, dociera aż tutaj. Właśnie tym cuchną śmierć i strata. Jest jeszcze paraliżujący lęk. We trzy wślizgnęły się do mojej rodziny (…)
W lesie zawsze czułam się bezpieczna. Bez względu na porę dnia czy pogodę przyroda od zawsze wypełniała mnie naturalna siłą, nawet, a może zwłaszcza, w tych najpodlejszych sytuacjach. To tam uciekałam, to tam szukałam wspomnień...
Niewiele matek jest tak bardzo toksycznych jak moja.
Cholerne prawo natury. Zjadasz albo jesteś zjadany. Takie same zasady obowiązują w świecie ludzi, takie same w głębi otaczającego nas lasu.
Ten, który krzywdzi i zsyła męki na innych, to zawsze jest człowiek. Nikt inny. Za zło nigdy nie odpowiada przyroda, ona tylko przyjmuje to, czym człowiek ją karmi.
Maniakalny zbieracz książek, głównie o lesie, podróżach i numizmatyce - tak można by nazwać mojego ojca.
Podobno najlepiej czujemy się tam, gdzie są nasze korzenie, a najcenniejsze jest to, co zostało po bliskich.
Na jej twarzy maluje się coś w rodzaju zachwytu i przerażenia jednocześnie. We mnie więcej jest tej drugiej emocji. Lęk przed nieznanym dosłownie wypełnia mnie całą.
(…) wyczuwam unoszący się w powietrzu dotkliwy fetor mułu i rozkładu. Niesiony wiatrem, dociera aż tutaj. Właśnie tym cuchną śmierć i strata. Jest jeszcze paraliżujący lęk. We trzy wślizgnęły się do mojej rodziny (…)
Książka: Równonoc
Tagi: smierc