Nazywał rewolucję awanturą, którą wszczęli nieodpowiedzialni zapaleńcy. Jak każdy przedsiębiorca obawiał się wszelkiego zamętu mogącego źle wpłynąć na interesy.
Babcia mówi na mnie "Lenka". Tak naprawdę to mam głupie imię, Leonarda, i mama, jak jest na mnie zła, to właśnie tak na mnie woła.(...) Mama, jak nie jest na mnie zła, mówi "Lena", a tata "Chodź No Tu". Już nie powiem, jak przezywają mnie w szkole... I tylko babcia nazywa mnie Lenką. I za to ją jeszcze bardziej kocham.
Wypada być. W tych dwóch słowach streszczała się właściwie cała filozofia życiowa mojej matki. Na pierwszomajowym pochodzie wypadało być w takim samym stopniu, w jakim wypadało pójść na procesję w święto Bożego Ciała. Wypadało przyjąć księdza po kolędzie, jak również ugościć po królewsku zastępcę komendanta MO, dawnego kolegę ojca. (...) Żeby tylko dobrze wypaść w oczach sąsiadów.
Nazywał rewolucję awanturą, którą wszczęli nieodpowiedzialni zapaleńcy. Jak każdy przedsiębiorca obawiał się wszelkiego zamętu mogącego źle wpłynąć na interesy.
Książka: Pani na wrzosowisku. Preludium
Tagi: nazywał rewolucję awanturą, nieodpowiedzialni zapaleńcy, jak każdy, przedsiębiorca, wszelki zamęt, źle wpłynąć na interesy