Julka nie była urodziwa, ani trochę, co już dawno rodzina zdążyła biednej dziewczynie jasno uświadomić.
Babcia mówi na mnie "Lenka". Tak naprawdę to mam głupie imię, Leonarda, i mama, jak jest na mnie zła, to właśnie tak na mnie woła.(...) Mama, jak nie jest na mnie zła, mówi "Lena", a tata "Chodź No Tu". Już nie powiem, jak przezywają mnie w szkole... I tylko babcia nazywa mnie Lenką. I za to ją jeszcze bardziej kocham.
Wypada być. W tych dwóch słowach streszczała się właściwie cała filozofia życiowa mojej matki. Na pierwszomajowym pochodzie wypadało być w takim samym stopniu, w jakim wypadało pójść na procesję w święto Bożego Ciała. Wypadało przyjąć księdza po kolędzie, jak również ugościć po królewsku zastępcę komendanta MO, dawnego kolegę ojca. (...) Żeby tylko dobrze wypaść w oczach sąsiadów.
Julka nie była urodziwa, ani trochę, co już dawno rodzina zdążyła biednej dziewczynie jasno uświadomić.
Książka: Pani na wrzosowisku. Preludium
Tagi: Julka, nie była urodziwa, ani trochę, już dawno, rodzina, biedna dziewczyna, jasno uświadomić