Głosy otaczających go ludzi przybliżały się i oddalały. Nie panował nad tym, co się z nim działo w ostatnich minutach, może godzinach - nie wiedział, jak długo dokładnie znajdował się w tym stanie, jakby poza swoim ciałem. Był tylko posłuszny wewnętrznemu nakazowi: uciekaj!
Głosy otaczających go ludzi przybliżały się i oddalały. Nie panował nad tym, co się z nim działo w ostatnich minutach, może godzinach - nie wiedział, jak długo dokładnie znajdował się w tym stanie, jakby poza swoim ciałem. Był tylko posłuszny wewnętrznemu nakazowi: uciekaj!
Książka: Rezydencja Konstancin
Tagi: ludzie, ludzie