Ptak, którego nie było ( koniec mojej książki )

Autor: zibi16
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

- … Doprawdy, Katarzyno, wiele już sobie wyjaśniliśmy. Ty jesteś strzelistą katedrą, głodnym wodospadem kobiecej tkliwości. Twoja warga, na mój widok, leciutko opada i drży – kpił. – Ja zaś jestem odtrąconym w pustce szklanym meteorem, który co rusz okrąża ziemię nie znajdując przystani. Ty, Wielka Łowczyni Miłości, polujesz w bezkresnej ławicy swego snu. Lecz zadowolić się musisz kosmatym ogonem wielkiej jaszczurki krążącej nad ziemią. I po co nam było tyle mówić? Każdy z nas jest tylko wielbłądem kołyszącym się ciężko po skrzących się jak fosfor piaskach swej samotności. To już lepiej pozostańmy sobie obcy. Tak będzie lepiej dla naszych wyobrażeń o sobie. Przecież – nic się nie zmieni. – Czuł się podle, ale musiał tak mówić.

- Masz rację. Ty się nie zmienisz – stwierdziła z naciskiem.

 

Mateusz nie miał już ochoty rozmawiać. Dla niego – oboje byli żałośni. Lecz on to widział. Katarzyna nie potrafiła dostrzec u siebie groteskowych zawirowań, farsy, pustki.

Chciała, by dzisiaj było pięknie, zabawnie, ale i tkliwie. Trafiła jak kulą w płot. Bo Mateusz nie poddawał się takiej obróbce. Może i dlatego się schlał? By od tego uciec. Od tej parszywej tkliwości? By nikt

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
zibi16
Użytkownik - zibi16

O sobie samym: Napisz kilka słów o sobie
Ostatnio widziany: 2021-07-02 00:10:15