Repeat

Autor: Tysia
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0


***
Słońce było już wysoko, gdy Natalia dotarła do ogromnego dębu. Tym razem nie musiała zmierzać się z przeciwnościami pogodowymi. I nawet droga wydawała się jakby krótsza. Ptaki tylko, jak zwykle zapełniały przestrzeń swoim świergotem. Dzięki nim Natalia czuła, że nie jest tu sama, że ma tu miłe towarzystwo. W środku dnia nawet prastare drzewa nie wydawały się tak straszne i niebezpieczne. Ich szponiaste gałęzie dziwnie złagodniały i nie wydawały się już być równie ostre i drapieżne. Znowu miała ochotę zawrócić i znowu się powstrzymała. Zamiast tego wkroczyła w dużą, nieprzewidywalną dziuplę największego dębu jaki kiedykolwiek widziała.

Wyszła w zupełnie innej rzeczywistości. Jej oczom ukazała się płyta dworca PKS. Ucieszona tym widokiem, spojrzała na datę w swoim telefonie, aby upewnić się, że wszystko się zgadza. Wskazanie najwidoczniej ją zadowoliło, bo uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Czym prędzej podeszła na odpowiednie stanowisko. Pierwszy autobus, który podjechał był zbyt wczesny. Nie o ten jej chodziło, więc bynajmniej się do niego nie przeciskała. Drugi również nie wydawał się jej odpowiedni. Dopiero przy następnym wyraźnie się ożywiła. To był JEJ AUTOBUS!
Przecisnęła się do drzwi i z niecierpliwością czekała na ich otwarcie.
- Cześć, też chcesz wejść do autobusu? – To Anka odezwała się do niej.
- Pewnie, że tak. – Odparła Natalia siląc się na uśmiech, choć na widok Anki bynajmniej nie było jej wesoło. Obok stał Marcin, który już też nie wzbudzał jej sympatii. Wymuszając się na serdeczność zamieniła z nimi kilka słów i odegrała swój scenariusz. A potem wchodzili do środka. Tym razem uważała na co stąpa. Do autobusu wkroczyła patrząc, wręcz obsesyjnie, na swoje nogi. Kiedy udało się jej minąć schodki odetchnęła z ulgą.
- Źle się czujesz? – Zapytał idący za nią Marcin, który słyszał jej westchnięcie.
- Nie! Dobrze się czuję i nie potrzebuję niczyjej opieki! – Wybuchnęła mu w twarz.
- Dobrze już, dobrze. Nie wiedziałem, że tak cię to rozgniewa. – Odezwał się wyciągając ręce w jej stronę w uspokajającym geście. Nieco się zawstydziła swojego zachowania, więc tylko cicho bąknęła „Przepraszam” i poszła na koniec autobusu. Tam jednak spotkała ją niemiła niespodzianka. Anka usiadła na końcu, obok Mateusza.
- Czemu akurat tutaj siedzisz? – Zdołał wykrztusić przez zaciśnięte gardło.
- Widziałam, że razem rozmawiacie, więc zostawiłam wam dwa miejsca obok siebie. Cieszysz się, prawda? – Rzekła mrugając do niej porozumiewawczo.
- Taa – Odrzekła Natalia i opadła na wolne krzesło. Tak jak się spodziewała, i tym razem nie udało się poznać Mateusza. Zresztą przez całą podróż był zbyt zaabsorbowany rozmową z Anką, aby zdołał ją choćby dostrzec. Tym razem Natalia nie płakała. Od razu postanowiła iść do swojego magicznego dębu i poprawić nieudany splot zdarzeń…


***
Nie czekała na dogodną porę. Mimo, że całą okolicę spowijała biała jak mleko mgła, nie zrezygnowała z wyprawy. Nie przeraziła się już nawet ostrych, nieprzyjaznych drzew. Wiedziała, że są tutaj strażnikami, ale bynajmniej nie wydawało się jej, aby chronili owe miejsce przed nią. Znowu chciała przejść przez nieziemską dziuplę i znowu miała nadzieję, że w ten sposób wszystko da się naprawić. Tym razem nic już nie mogło jej przeszkodzić. Jej determinacja sięgała zenitu. Ścieżkę pokonała bardziej odtwarzając ją z pamięci, niż faktycznie ją widząc. Przez gęste i białe powietrze nie zdołała dostrzec zbyt wielu szczegółów. Mimo to nie bała się. Jej lęk nie wydawał się ważny w obliczu misji jakiej się podjęła. Po omacku i niemal nic nie widząc, dotarła wreszcie do upragnionego dębu. Wtedy usłyszała jakieś warknięcie.

„To na pewno mi się wydawało! Tylko mi się wydawało!” – Powtarzała sobie w myślach, aby nie umrzeć ze strachu. Potem jej wyczulony paniką słuch wychwycił jakiś szelest. Natalia oczami wyobraźni widziała już ogromną, złowrogą bestię czającą się na nią zza gałęzi. Z sercem trzepoczącym jak skrzydła młodego ptaka puściła się biegiem w stronę ogromnego dębu. Wraz z nią w ruch zostało wprowadzone coś jeszcze. To coś miało gęste, szczeciniaste futro, ostre jak brzytwa zęby i zielone, wściekłe oczy. Nie dostrzegła biegnącego za nią potwora, ale wyczuła jego obecność. I przeraziła się jeszcze mocniej. W jednej sekundzie jej organizm wytworzył mnóstwo adrenaliny, która przyspieszyła i tak już szybko bijące serce. Nagle mięśnie stały się sprawniejsze, zmęczenie niezauważalne, a oddech znacznie wydajniejszy. W tej jednej, jedynej chwili była niczym sprawnie działająca maszyna. Mimo jej szybkości i zdecydowania bestia jednak doganiała ją. Gdy Natalia dotykała już ręką dziupli, potwór wczepił się w jej nogę swoimi zębami. Ostry ból nie zakłócił jej nadrzędnej myśli, aby przejść. Na przekór wszystkiemu chwyciła obiema rękami brzegu dziupli i z całej siły przyciągnęła się do niej. Bestia nie chciała puścić jej nogi. Natalia niemal zemdlała próbując przełamać ból. Kiedy jednak zwierzę nadal wgryzało się w jej ciało postanowiła zrobić ostatnią rzecz, która przychodziła jej do głowy. (Gdyby oglądała kiedyś „Piłę” być może przyszła by jej do głowy również druga myśl – aby odrąbać sobie nogę z intruzem i w ten sposób się uratować, ale na szczęście nigdy tego filmu nie obejrzała). Zgięła drugą nogę w kolanie, a następnie z impetem ją wyprostowała. W ten sposób bestia otrzymała porządnego kopniaka w głowę. Najwyraźniej czegoś podobnego się nie spodziewała,  bo ucisk jej szczęk wyraźnie zelżał. Natalia nie zastanawiała się dłużej. Szybko wyszarpnęła nogę z paszczy bestii i czym prędzej wskoczyła w dziuplę.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
Tysia
Użytkownik - Tysia

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2026-01-10 11:42:02