Repeat

Autor: Tysia
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0


Błądząc bez celu i sensu nagle zauważyła Mateusza i Ankę. Szli trzymając się za ręce. Byli tacy szczęśliwi i zadowoleni. Ich uśmiech tylko ją jeszcze mocniej zranił.
- Mogę cię pocałować? – Usłyszała ich rozmowę. Czuła się winna, że ich podsłuchuje, ale za bardzo ją to interesowało by mogła przestać.
- Nie. – Anka wyraźnie nie wahała się to mówiąc. Natalii kamień spadł z serca. Miała nadzieję, że nic między nimi nie będzie, że jednak rozstaną się i to możliwie jak najszybciej. Widziała zmieszanie z rozczarowaniem na twarzy Mateusza, ale wiedziała też jak bardzo starał się to ukryć. Para podążyła na Plac Żydowski. Natalia podążyła za nimi. Wiedziała, że w ten sposób na pewno go nie zdobędzie, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Z odpowiedniej odległości widziała jak siadają w ogródku piwnym z czymś do picia. Ze swojej odległości nie widziała, czy było to piwo, czy może sok. Zresztą, to i tak nie miało większego znaczenia. Dla Natalii liczył się tylko jeden fakt, że cokolwiek by to nie był zbliża ich do siebie. Kiedy zaczęło kropić ruszyli w drogę powrotną. Cały czas trzymali się za ręce i wydawali się wniebowzięci.


Zmierzch nawinął na ziemię magiczną siatkę z czarnego nylonu. Deszcz stawał się coraz bardziej natarczywy. Już nie pieścił twarzy, ale targał całe włosy i odzienie. Anka i Mateusz schowali się pod najbliższym mostem. Tutaj nie sięgały szpony zachłannego deszczu. Jedynie słychać było siłę jego natarczywości. Oto most dudnił jakoby miał tej przeprawy nie wytrzymać. To złudzenie sprawiło, że przytulili się do siebie. Trzymali się w ramionach, jakby stanowili dla siebie prawdziwy skarb.
Natalia, chowająca się pod pobliskim murkiem była już cała przemoczona. Na domiar złego właśnie zauważyła budzącą się do życia burzę. I jeszcze to ich przytulenie. „Tak nie przytula się kogoś, kogo jutro zamierza się zostawić.” – Pomyślała z goryczą i całkowicie wbrew sobie i wbrew zdrowemu rozsądkowi pozostała w swoim miejscu jak zastygły głaz. Wiedziała, że oglądanie ich tylko ją mocniej zaboli, ale nie umiała inaczej.
A oni stali i coraz mocniej wtulali się w siebie. Burza roztańczyła się na dobre. Trzaskała piorunami, nie wiadomo, czy bardziej ze złości, czy raczej dla zabawy. Uderzające pioruny nie zdołały przepędzić stojących ludzi. Anka i Mateusz nadal tkwili pod mostem i nadal przytulali się, jakby od tego przytulanie zależało całe ich życie. A potem zaczęli się całować. Nie przestawali, nie męczyli się tą, na pozór, prozaiczną czynnością. Najwidoczniej w tym się zapomnieli. Natalia rozpłakała się. „Po takim pocałunku oni już będą razem.” – Pomyślała z rozpaczą i podjęła decyzję, która od początku w niej dojrzewała i czekała na odpowiednie wyklarowanie. Postanowiła wrócić do dębu i zmienić wszystko jeszcze raz. Pocieszona tą myślą spojrzała na budowany obok most. Jeszcze nie miał połączenia pomiędzy dwoma stronami rzeki. A jednak już zdawał się być piękny. A Natalia już wiedziała, że most ten będzie nazywany Kładką. To właśnie na Kładkę będą przychodzić zakochani i przypinać do niej kłódki z wypisanymi na nich swoimi inicjałami… „Cóż za ironia, że nawet niewybudowany most przypomina mi o miłości” – pomyślała i podążyła do dębu.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
Tysia
Użytkownik - Tysia

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2026-01-10 11:42:02