Repeat
Wieczór ma wielką siłę. To on zmusza wrony, by wracały do swych gniazd, choć one głośno kraczą z niezadowolenia. To on nakazuje wodzie przybrać ciemniejszą barwę. Jego władza sięga nawet do Słońca, bo ono również się przed nim chyli. Dziwna to pora doby. Już nie ma dnia i całego związanego z nim gwaru, pisku i poplątania, a jednocześnie nie ma jeszcze nocy wraz z jej niezaprzeczalną mrocznością i pięknem. Wieczorem za to powietrze staje się lżejsze. Dookoła czuć już spokój i odprężenie. Nie znać tak niedawnego przecież zmęczenia. Ludzie i przyroda zdają się upajać spokojem, wytchnieniem i chłodem. Po gorącym dniu nie sposób tego przecenić.
Wieczorami Natalia lubiła przechadzać się alejką wzdłuż Wisły. To ją uspokajało i napawało odrobiną nadziei. Wciąż czuła, że może wszystko naprawić i cały czas wierzyła, że wystarczy, że kiedyś go spotka, dotknie niby przypadkiem, spojrzy w jego oczy…
