Opis ksiązki
Kup Teraz

Miasto z lodu

Ocena ( 19 osób )
4.7
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2014-09-11
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-7961-029-7
Liczba stron: 368
Dodał/a książkę:Habina
Recenzja - Miasto z lodu
Agata ma trzynaście lat i prawie nie zna Teresy, swojej matki, kiedy ta zabiera ją w podróż po Polsce. Osiedlają się w niedużym górskim mieście, gdzie próbują na nowo nawiązać więź. Piękna, samotna kobieta, od pierwszej chwili wzbudza ogromne zainteresowanie mężczyzn, wolnych i żonatych. Dwie „obce” szybko stają się głównym tematem plotek. W miarę upływu czasu niechęć, a nawet wrogość ludzi z miasteczka rośnie. Pewnego ranka Agata zostaje znaleziona w górach, w stanie krytycznym. Nie wiadomo, co się dziewczynce stało. Lekarze walczą o jej życie, policja i dziennikarze rozpoczynają dochodzenie. Z każdą chwilą objawiają się nieznane oblicza bohaterów dramatu: matki, dyrektorki szkoły, koleżanek, mieszkańców miasteczka. Nowego znaczenia nabierają słowa „odpowiedzialność” i „manipulacja”. Niemym świadkiem wydarzeń jest pogrążona w śpiączce, nieprzytomna Agata.
Recenzja
gocha Linia koment
Przeczytane:2014-10-01, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,Czytam regularnie w 2014,

Małgorzata Warda w Mieście z lodu porusza niezwykle bolesny temat, tworząc poruszającą opowieść o walce z samym sobą i próbach normalnego życia mimo choroby psychicznej.

 

Główna bohaterka, Teresa, od lat zmaga się z afektywną chorobą dwubiegunową, niszczącą i odbierającą szansę na normalne życie. Miotająca się od euforii do depresji, biorąca silne leki kobieta jest także matką trzynastoletniej Agaty, wychowywanej głównie przez babcię. Próbując odzyskać utraconą przed laty więź, Teresa wyjeżdża pewnego dnia z córką w poszukiwaniu swojego miejsca i podejmując próbę stworzenia domu

szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
izabela81 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-08-28, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki - 2016,

Sięgając po tę książkę spodziewałam się czegoś innego, lżejszego, a zostałam mile zaskoczona. Otrzymałam książkę mądrą, trudną, ważną, budzącą skrajne emocje, z którymi ciężko było mi przejść do porządku dziennego. Tu nic w tej książce nie jest proste, jednoznaczne. A sam tytuł jest metaforą chłodu bojącego z serc ludzkich. To obraz społeczeństwa zaściankowego, zapatrzonego w siebie, zamkniętego na wszystko to, co inne i nowe.

Autorka w "Mieście z lodu" porusza szereg trudnych i ważnych tematów. Jednym z nich jest problem choroby afektywnej dwubiegunowej. Skłania nas przy tym do refleksji, do zastanowienia się nad tym czy osoba dotknięta tą chorobą powinna mieć dziecko. Oraz do tego, co znaczy pojęcie "dobra matka". Teresę oskarżano o niedopilnowanie córki, gdy ta znalazła się w górach, gdzie dochodzi do tragedii. Mamy tu również problem odrzucenia, gdzie zdarza się, że ludzie którzy różnią się od innych, zostają odtrąceni przez resztę społeczeństwa.   

Bardzo interesujący okazał się wątek dziennikarzy, który zwłaszcza w kontekście medialnych nagonek lub też zamiatania niektórych spraw pod dywan, daje do myślenia. Drugim był wątek związany z hejterami internetowymi, którzy swoimi komentarzami sami wydają wyrok, tak naprawdę nie znając prawdy i danej osoby, a mogą tym samym skrzywdzić, zniszczyć niewinną osobę. Tu nasuwa się pytanie: czy mamy prawo kogokolwiek oceniać?

"W różnych sytuacjach ludzie różnie myślą. (..) Nie wszystko da się wyjaśnić. Z boku coś wygląda inaczej, niż jest naprawdę."

Bohaterowie są dobrze wykreowani, niebanalni, interesujący. Moje serce zdobył Aleksander - mężczyzna wyrozumiały, dobroduszny, o wrażliwym sercu. A to jak postąpił, czy w ogóle mógł postąpić inaczej... zastanawiam się do tej pory.

Małgorzata Warda postanowiła poprowadzić narrację przez 13-letnią Agatę - córkę Teresy. Uważam, że to trafiony i ciekawy zabieg. Pojawiają się tu liczne retrospekcje z lat dzieciństwa oraz młodzieńczego życia, które na zawsze zdefiniowały to, kim i jaka jest Teresa.

Książka została dopracowana w najdrobniejszym szczególe, wszystko do siebie pasuje, nic nie jest naciągnięte czy przekombinowane. A zakończenie mocno szokuje. Nie takiego się spodziewałam, ale najwidoczniej takie miało być.

To książka o odpowiedzialności, walce z chorobą, relacjach matki i córki, tolerancji, sile przetrwania oraz wrażliwości społecznej. Zmusza do głębszych refleksji nad ludzkimi relacjami, tolerancją wobec inności czy choroby. Powieść przygnębiająca, smutna, po prostu wieje chłodem. Jak w tytule. Przez cały czas czułam to napięcie i emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury. Tę książkę trzeba przeczytać.

szmaragdova plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-10-04, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2015,Ebook- mobi,Mam,
Czytelniku, nie przegap! Doskonała historia, esencjonalny wywar z emocji i ludzkich namiętności okraszony wątkiem kryminalnym. Nabrzmiałe, pulsujące słowa, genialne w swojej prostocie i bogate językowym kunsztem. Nazwisko Warda na długo pozostanie w kręgu moich zainteresowań!
atena plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-08-05, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2015,
Pozycja, która swą treścią poruszyła jakąś cząstkę we mnie, w środku. Nigdy nie spotkałam się z choroba psychiczną, tak w rzeczywistości. Trudno jest mi wyobrazić sobie co musi przeżywać Agata, główna bohaterka. A jeszcze forma napisania, kiedy dziewczyna (mimo, że przebywająca w śpiączce) wypowiada się tak, jakby była przy nas. Coś niesamowitego.
Ivy plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-06-26, Ocena: 3, Na półkach: Przeczytałem,2015,Przeczytałam,
To moje pierwsze spotkanie z tą autorką ,chociaż pani Małgorzata Warda ,debiutowała dziesięć lat temu.Nie wiem więc jak pisze ta pani w szerszym kontekście innych swoich pozycji ,ale ta konkretnie książka,najlepsza nie jest.Po pierwsze nie odpowiada mi oddanie narracji w ręce trzynastoletniej Agaty,znajdującej się w dodatku w śpiączce.Taki sposób narracji pewnie posłużyć miał większemu zaciekawieniu treścią.Niestety mnie zdziwił i '' odstraszył '' od książki.Jakoś dziwne wydało mi się opowiadanie przez śpiącą trzynastolatkę o dość bogatych w szczegóły ekscesach seksualnych własnej niezrównoważonej psychicznie matki i jej kochanka Dawida Marciniaka.Notabene jej pracodawcy i faceta żonatego.Tym bardziej że Agata ,jak wynika z opisu ,była raczej cichą ,grzeczną i spokojną dziewczynką ,a nie jakimś wampem ,czy lolitką obytą z zagadnieniami dorosłego seksu.Jakieś to dla mnie mało wiarygodne w '' ustach Agaty '' Nie poprawia wiarygodności również słowo '' mobbowały '' użyte przez Karolinę ,koleżankę z klasy Agaty ,czyli też trzynastolatkę,w trakcie opowiadania jak to Ida z Marią właśnie '' mobbowały '' jakiegoś nieśmiałego chłopca.Trudno mi uwierzyć że dziewczynki z małego górskiego miasteczka używają takich słów w rozmowach między sobą.Jest kilka tych seksualnych opisów (pamiętajmy :narratorka Agata !) za to zdecydowanie za mało '' pogłębienia '' postaci.Wszystkie postacie jakieś szare i nijakie,płaskie.Opisane '' po łebkach ''. Niby pokazane ma być jak prasa i w ogóle media kreują opinię publiczną.To też pokazane bardzo płytko ,ot kilka komentarzy przepisanych z internetu ,z jakiegoś forum i opis życia jednego z dziennikarzy - Radka,który to opis,również niczego nowego do książki nie wnosi.Czytając tego typu książki ,gdzie cała treść jest ledwo zarysowana,taka która nie wzbudza we mnie emocji ,mimo '' chwytliwego '' tematu ,utarło mi się takie porównanie . Jakbym lizała ciasto przez wystawową szybę.Niby jest ciasto ,niby piękne pokazane i upozowane na wystawie,ale między nim a mną jakaś szyba ,coś co nie daje możliwości sięgnięcia po to ciasto,coś co nie wywołuje emocji,nie porusza żadnej z uczuciowych strun.Żadnej z bohaterek nie polubiłam.Żadna z nich nie ma w sobie nic ciepłego.No i ta jakaś niekonsekwencja w prowadzeniu akcji,która rzuca mi się w oczy .W pewnym momencie książki ,na jakimś festynie spotyka się Dawid z Idą (jego córka) i Agata ze swoją matką Teresą.Wsiadają razem do wagonika wjeżdżającego do tunelu strachu i urządzają sobie ,pięknie opisaną przez śpiącą narratorkę - '' macankę '' ,w czasie gdy Agata i Ida siedzą tuż przed nimi. A Ida,w przeciwieństwie do Agaty zna się na '' tych klockach '' ,co możemy wnioskować ,kiedy mówi do Agaty parę stron wcześniej że jak ta nie chce mieć rodzeństwa powinna matce dosypać środek antykoncepcyjny do kawy.No i w końcu to małe miasteczko gdzie jak powiedziała jedna z kobiet '' Tu widzi się wszystko.I o wszystkich się rozmawia '' (STR.177). Czego oczekiwałam po tej książce ? Przede wszystkim tego że będzie bardziej wartościowa pod względem merytorycznym. Że dowiem się czegoś więcej o skądinąd,bardzo mrocznej i przygnębiającej chorobie afektywnej dwubiegunowej i nie chodzi mi tutaj ,bynajmniej o kliniczny jej opis.Chodzi raczej właśnie o funkcjonowanie z nią ,o relacjach z innymi ludźmi itd.Tego nie dostałam.Jedynym zabiegiem który mogłabym uznać za ewentualny plus,zwłaszcza dla czytelników którym książka się podobała ,to fakt zamieszczenia na końcu książki pytań do dyskusji.Pierwszy raz spotkałam się z takim zabiegiem i to naprawdę jest świetne.Pomaga uporządkować wrażenia po dopiero co przeczytanej książce ,zastanowić się nad różnymi sprawami i poukładać emocje ,jeśli ta książka jakieś wyzwoliła.Reasumując ,jak dla mnie zbyt poprawnie ,zbyt powierzchownie,zbyt płasko ,zbyt niewiarygodnie.Nie polecam ,no chyba że już nic lepszego w pobliżu do czytania nie ma.
Mirania plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-06-06, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki w 2015,
"Miasto z lodu" to powieść, która zadziwia ilością trudnych pytań, wstrząsa czytelnikiem, żongluje rozmaitymi elementami jego światopoglądu i szalenie trudno jest określić, który z licznych problemów wysuwa się w niej na plan pierwszy.
Kocham takie książki, a Małgorzata Warda staje się autorką, do której będę wracać.
Rzecz dzieje się w małym, górskim miasteczku. Przypadkowa osoba odkrywa niepodal górskiego szlaku umierającą dziewczynę, nieprzytomną, przemarzniętą, która - przedziwna rzecz - w środku zimy leży nad potokiem... bosa.
Rozpoczyna się medialne szaleństwo, tym większe, że miejscowi jasno określili, co się według nich wydarzyło: oto nieodpowiedzialna matka, która zajmuje się głównie uwodzeniem miejscowych przystojniaków, nie była w stanie zaopiekować się jedyną córką. Przybyła wraz z nią nie wiadomo skąd, zachowywała się niemoralnie, nie miała męża. Do publicznej wiadomości przedostały się szczątkowe prawdy o jej niegdysiejszym, rozwiązłym życiu i pozowaniu do "rozbieranych" zdjęć. Nie, nie była szanowana. Ktoś wybił jej okno, ktoś ją zgwałcił. Należało jej się...
Warda przedstawia problem kozła ofiarnego, portret osoby obcej w gromadzie, innej, nieprzystającej do powszechnie przyjętych norm, której nikt nie weźmie w obronę, nikt nie wysłucha, nie pozwoli w ogóle dojść do głosu. To temat stary jak sam świat, pierwotny, zgoła archetypiczny - wykluczenie ze społeczności, jej bezwzględność wobec obcego, podejrzliwość, nieufność, które doprowadzają do dramatu.
Jest tu również nakreślony problem okrucieństwa ludzi młodych, którzy z nieprawdopodobną energią są w stanie pastwić się nad bezbronnym. Rodzi się pytanie: gdzie jest granica zabiegania o ludzką akceptację? Czy warto do niej dążyć za wszelką cenę? A z drugiej strony - czy można bez owej akceptacji normalnie żyć? Autorka zdaje się mówić: nie, nie można. Jesteśmy zwierzętami stadnymi i nie poradzimy sobie z dala od pobratymców. Jak długo zatem i jak dalece powinniśmy zabiegać o swoje miejsce w ich grupie? Ile upokorzeń przyjąć?
"Miasto z lodu" to także piękna, poruszająca opowieść o miłości matki i córki. Bardzo, bardzo trudnej, sprawiającej, że odwieczne role muszą zostać odwrócone. Córka bowiem staje się odpowiedzialna za chorą matkę. Chroni ją przed piekłem, zgotowanym przez "wszystkowiedzących", porządnych i praworządnych obywateli miasteczka.
Powieść Wardy obala mit spokojnych społeczności, w których każdy może szukać schronienia. "Miasto z lodu" nijak się ma do wszelkich - jak ja to mówię - Domków nad bajorkiem i Pralni pod cukierkiem. Tu ludzi ogarnia amok, agresja, niechęć. Jesteś obcy, zatem możemy ci wyrządzić każdą podłość. Bezkarnie. Bo nie jesteś "nasz".
Pod koniec powieści mamy zestaw pytań i problemów do dyskusji. To świetna sprawa, gdy czytamy książkę z przyjaciółmi, czy w kółku dyskusyjnym.

A Małgorzata Warda jest mistrzynią w piętrzeniu wątpliwości, ujawnianiu wieloznaczności, mnożeniu trudności i komplikacji. To znakomita autorka, która zmusza do intensywnego myślenia, przewartościowuje świat, angażuje emocje. Jej pisarstwo intryguje, a ja zachęcam do zmierzenia się z nim.
takahe plusminus Linia koment
Przeczytane:2015-01-14, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki w 2015 roku,Biblioteka,Mam,
"Miasto z lodu" jest to kolejna książka klubowa Kobiety To Czytają. Jak do tej pory jest to pierwsza i jedyna książka w tym klubie którą napisała polska autorka. Zostały w niej poruszone trudne tematy które skłaniają do przemyśleń i są idealne do wieczornych klubowych dyskusji.
Bohaterką i narratorką książki jest trzynastoletnia Agata którą (większość jej życia) wychowywała babcia ze względu na chorobę która dopadła jej mamę-Teresę. Kobieta choruje na cyklofrenie co utrudniało jej dotychczasową opiekę nad córką. Podczas jednej z remisji postanawia zabrać córkę na drugi koniec polski aby rozpocząć życie od nowa i wynagrodzić córce stracony czas. Nie jest jednak łatwo tego dokonać.
Autorka w książce poruszyła trudne tematy do których niewątpliwie należą choroba psychiczna, brak akceptacji nowych (odmiennych) mieszkańców wsi ze strony rodowitych mieszkańców. Pojawiła się tam również rola mediów na postrzeganie przez ludzi tego co się dzieje.
Jedynym co wzbudziło moje zdziwienie w tej książce to fakt iż narratorka- Agata opowiada o rzeczach o których nie miała prawa wiedzieć gdyż nie było jej tam.
Natalia_Katarzyn plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-11-13, Na półkach: Przeczytałem,2014 (52 książki),Mam,
Miasto z lodu, to kolejna książka z serii Kobiety to czytają, która ukazuje się nakładem wydawnictwa Prószyński i Sk-a. Może nie jestem wielką fanką tej serii, jednakże czasem lubię sięgać po powieści z tego cyklu.

Miastu z lodu kazałam dość długo na siebie czekać, bo powyższa książka czekała na moim czytniku już od września. Zapalone mole książkowe chyba wiedzą o co chodzi. Często mimo to, że chcemy coś przeczytać wkrada nam się przed daną publikację powieść, którą chcemy przeczytać dużo bardziej. Jednak na szczęście w końcu przyszedł czas, kiedy zlitowałam się nad powyższą książką i postanowiłam po nią sięgnąć.

Fabuła zbudowana jest wokół trzynastoletniej Agaty i jej matki, której tak na prawdę nie zna. Poznajemy je w chwili, kiedy wyruszają w podróż po Polsce, w celu nawiązania ze sobą kontaktu. Pewnego dnia osiedlają się w małym górskim mieście. Jednakże choroba Teresy (matki Agaty) wcale nie ułatwia ich relacji oraz codziennego życia. Dodatkowo piękna i samotna kobieta już od pierwszej chwili wzbudza zainteresowanie mężczyzn - zarówno tych wolnych, jak i żonatych. Dwie obce szybko zostają głównym tematem plotek, a wśród mieszkańców miasta rośnie wobec nich niechęć, a nawet wrogość. Pewnego dnia nastolatka zostaje znaleziona w górach, w stanie krytycznym i nie wiadomo co się jej stało. Podczas gdy lekarze walczą o jej życie, policja i dziennikarze rozpoczynają śledztwo.

Małgorzata Warda sprawnie dawkuje nam informacje na temat poszczególnych bohaterów. Dzięki temu z każdą stroną odkrywamy ich oblicza, a cała historia z czasem nabiera dla nas nowego wymiaru.

Miasto z lodu zmusza nas do refleksji i momentami wbija w fotel (czy w to, na czym akurat siedzimy). To historia o tym jak bardzo hermetyczne i okrutne potrafią być pewne środowiska, które zamiast otworzyć się na innych i nowe doświadczenia wolą zamknąć się w świecie, który doskonale znają. Przy tym wszystkim pozostają ślepi na tragedię innych ludzi, woląc dopasować inne wytłumaczenie do tego co widzą. Powyższa powieść jest również opowieścią o tym jak bardzo potrafimy być okrutni i małostkowi. W końcu często przymykamy oczy na ludzkie tragedie, a kiedy dochodzi do dramatycznych wydarzeń najłatwiej jest nam osądzać i wskazać winnych, którymi oczywiście są wszyscy tylko nie my.

Powyższa powieść nie jest łatwą lekturą, bo mówi o trudnych tematach, które wzbudzają silne emocje. Jednak styl pisarki sprawia, że Miasto z lodu jesteśmy w stanie pochłonąć w jeden wieczór. Jedyną rzeczą, która mi przeszkadzała były retrospekcje, które nieco utrudniały mi czytanie, ale jak już się do nich przyzwyczaiłam, to nie było tak źle, a wręcz nawet całkiem nieźle;]

Powyższa książka była moim drugim spotkaniem z twórczością Pani Małgorzaty Wardy. Pamiętam, że powieść Dziewczynka, która widziała zbyt wiele, nie przypadła mi zbytnio do gustu, chociażby z tego względu, że momentami wydawała mi się naciągana. Jednakże Miasto lodu sprawiło, że odniosłam wrażenie, iż z tej mąki może być chleb i na pewno jeszcze sięgnę po coś pióra Pani Wardy.
patkabm plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-10-23, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2014,
Książka mądra, poruszająca trudny temat, trochę smutna. Agata razem z mamą zaczynają nowy rozdział w swoim życiu w małej, górskiej wiosce.Na początku wszystko układa się dobrze, ale społeczność górska traktuje je jak obce i coraz więcej zdarzeń doprowadza do tragedii. W tle choroba psychiczna Teresy (mamy Agaty) i pytanie czy powinna sprawować opiekę nad swoją córką.
en-ca_minne plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-10-21, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2014,Mam,

 



Cześć, mam na imię Agata - zwróciłam się do obiektywu. - Mam trzynaście lat i mieszkam z mamą. Ona choruje... - zawahałam się, ponieważ pierwszy raz powiedziałam to głośno. Czekałam aż nastąpi coś strasznego: ziemia pęknie, pojawią się języki ognia, wiatr wyrwie z korzeniami drzewa albo moje serce nie wytrzyma napięcia. Ale nic się nie stało. Podjęłam więc: - Ona choruje, od kiedy skończyła siedemnaście lat. Kiedyś powiedziała, że uda się ją wyleczyć, ale to nieprawda. Jej choroba nigdy nie będzie miała końca. Jest naprawdę bardzo chora i ... - Mocno pociągnęłam za nitkę wystającą z kołdry i prawie ją wyrwałam. - I wiem o tym tylko ja.



 


Od literatury oczekuję nie tylko przyjemności podczas spędzania czasu na czytaniu, ale też wzbogacenia, tego "czegoś", co powoduje, że w mniejszym czy większym stopniu staję się innym człowiekiem. Choćby na chwilę. Dlatego nie przepadam za powieściami obyczajowymi, które owszem - są lekkie, łatwe i przyjemne i traktują może o "psychologii codzienności", ale tak naprawdę niczego nie wnoszą. Od tej reguły są wyjątki - chlubne rzecz jasna. Dziś o jednym z nich - książce Małgorzaty Wardy Miasto z lodu.


Są miasta i miasta. Miasta z kolorów, jak letnie kurorty nad morzem, miasta z liści, jak jesienna Warszawa za moim oknem  i miasta z lodu - zastygłe i nieczułe - te, których dobroć zamarzła w lodzie na rzece, kiedy pierwszy śnieg miękką pierzyną przykrywa dowody tajemnicy. W pewnym sensie to ostatnie miasto jest głównym bohaterem powieści Wardy, a na pewno jednym z bohaterów ważniejszych. Jest i trzynastoletnia Agata, która zaczyna szkołę w nowym miejscu - małej miejscowości w górach, a także Teresa, jej zagubiona, młodziutka matka. Jest jeszcze choroba afektywna dwubiegunowa, która zaplącze losy pozostałych bohaterów. Pomiędzy pnączami powstaną pytania - czy można wychować dziecko, kiedy walczy się z TAKĄ chorobą? Czym jest odpowiedzialność za dziecko? Czy dziecko powinno być odpowiedzialne za rodzica? Dlaczego inność jest piętnowana, szczególnie w małych społecznościach? Jak wiele można zmieścić w sobie i nie puścić pary z ust? Kiedy następuje ten moment, że przelewa się czara goryczy?


Powieść pisana jest w pierwszej osobie, a narratorem jest wspomniana nastolatka. To dobrze i źle, bo urozmaica książkę z jednej strony, z drugiej zaś niestety ją odrealnia. Narratorka wie bowiem o rzeczach, o których wiedzieć po prostu nie może, trudniej więc uwierzyć w jej wersję. minusem jest także niedopracowanie wydania, zwłaszcza kilka literówek i transkrypcje angielskiej piosenki - z błędami gramatycznymi i w imieniu wykonawcy. A tak niewiele brakowało do książki "na piątkę"...


Miasto z lodu zaskakuje. Nie jest może idealne (bo która książka jest?), ale daje do myślenia i nie pozostawia obojętnym. Pokazuje nie tylko codzienność funkcjonowania osoby z chorobą afektywną dwubiegunową, ale też małomiasteczkowość, mechanizmy działania mediów, specyfikę grup rówieśniczych gimnazjalistów, wreszcie porusza kwestie patologii i odpowiedzialności za rodzinę i w rodzinie. Co ważne, Małgorzata Warda raczej stawia pytania niż na nie odpowiada. Bo przecież nie ma dobrych odpowiedzi, jeśli stawką jest ludzkie życie i szczęście. Nie ma czerni i bieli. Jest szarość. I lód.


 

AnnaP plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-10-18, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,Mam,Wyzwanie - książki pełne emocji 2014,
Pogoda za oknem zapowiada rychłe nadejście jesieni. W końcu zrobiło się zimno, mokro i ponuro. Pomyślałam, że to będzie idealny czas, by zabrać się za książkę, z której aż zieje chłodem. Oczywiście zestaw rozgrzewający okazał się niezbędny podczas lektury ,,Miasta z lodu".

Miasteczko pełne ludzi, którzy mogą nazywać się szczęściarzami, bo mają pełne, choć nie zawsze idealne rodziny. Oczywiście tylko z wierzchu wszystko wygląda dobrze. Jednak gdy w ich oddalonym od cywilizacji górskim zakątku zjawia się kobieta zwiastująca same problemy, społeczność zaczyna czuć się zagrożona. Od razu bardzo chętnie zaczyna okazywać przybyszom swoją niechęć. Bo czy samotna matka z nastoletnią córką nie ściągnie kłopotów nie tylko na siebie, ale też na każdego, kto wejdzie z nią w kontakt?

Lepiej trzymać się od dziwaków na odległość. Ich odmienność to przecież ich wina; sami się proszą, by ludzie ich omijali. Jednocześnie palce aż świerzbią, by pogrzebać w ich życiu prywatnym, wyciągnąć głęboko ukryte ślady z przeszłości, które na zawsze ich odmieniły. Przeinaczyć fakty, dopowiedzieć coś i zrobić z człowieka, któremu życie rzuca pod nogi kłody, jeszcze większą ofermę.

Tak właśnie wygląda książkowa mieścinka. I pewnie niejedna nieksiążkowa. Każdy taką zna - albo ma tam rodzinę, albo z takiej pochodzi. Co więcej, wystarczy, by w pobliżu pojawił się ktoś słabszy, a najlepiej nowy i obcy, a wtedy cała reszta czuje się silniejsza, czerpiąc ze słabości tej osoby. Podobnie do bohaterów "Miasta z lodu" zachowują się internetowi hejterzy, o których również wspomina autorka.

A co z chorobą psychiczną? Dla wielu osób niecodziennie zachowanie matki Agaty jest tylko pretekstem do dalszego znęcania się nad tą rodziną, której najlepiej zrobiłoby wsparcie dobrych ludzi. Ale jak zacząć wszystko od nowa, jeśli od samego początku miejscowi są podejrzliwi, patrzą wilkiem i wystarczy im jeden rzut okiem, by wyrobić sobie opinię o tych obcych?

Nie tylko dzieci w wieku szkolnym potrafią być okrutne. Bo przecież one uczą się tylko od dorosłych, którzy są mistrzami w okazywaniu swojej niechęci względem nietypowo zachowujących się ludzi. Mieszkańcy tytułowego "Miasta z lodu" posiadają same najgorsze cechy charakteru. Większość z nich wcale nie chce słuchać i pomagać. Oni świetnie czują się, przyglądając się z boku tragedii drugiego człowieka. Czują się w zasadzie jak bogowie, igrający z ludzkimi losami - bo przecież każdy wtrąci swoje trzy grosze do historii, zechce mieć swój udział w niszczeniu odmieńca.

Małgorzata Warda w swojej książce zadaje czytelnikowi bardzo ważne pytania. Czy po tylu niepowodzeniach w kontaktach z uprzedzonymi ludźmi wciąż warto prosić ich o zrozumienie? Czy takim osobom w ogóle można cokolwiek przetłumaczyć, czy może lepiej spakować walizki i od razu od nich uciekać? Jak zacząć od nowa z takim bagażem emocjonalnym? Czy można być dobrą matką, mając problemy psychiczne?

Ta książka miała być dla mnie lekką weekendową lekturą odrywającą mnie od nauki i szarej rzeczywistości. Tymczasem mocno się przeliczyłam. Bo choć podana została w formie przystępnej i lekkostrawnej powieści obyczajowej (pochłonęłam w dwa popołudnia, nawet nie wiem jak i kiedy!), to jednak autorka przemyciła tu tyle trudnych pytań, że nie mogę się dotąd wygrzebać spod ich ciężaru.

Wciąż szukam na nie odpowiedzi. I polecam tę opowieść wszystkim, którzy myślą, że łatwo jest osądzać osoby z problemami, nieważne jakimi.

Tu muszę poświęcić nadprogramowy akapit na odrobinę narzekań. Jestem bardzo wyczulona na błędy w języku angielskim i za to dobrej książce tak poleciała ocena. Zmasakrowany tytuł piosenki Katy, nie Kate Perry, "I kissed a girl" - w książce: "I kiss the girl, I like it". Zły czas, niewłaściwy przedimek, katastrofa. Również niewybaczalne "by, by" zamiast, jak sądzę z kontekstu, "bye, bye". To bzdura, choć korekta powinna ją jednak wychwycić.. Ale piszę o tym na końcu, bo nie każdy jest tak wyczulony na podobne błędy, a książka sama w sobie się świetnie obroniła. Brawo.

Recenzja z: www.book-loaf.blogspot.com
laurence plusminus Linia koment
Przeczytane:2014-10-14, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,czytam regularnie w 2014 roku,Mam,
,,Miasto z lodu" Małgorzaty Wardy to pierwsza powieść polskiej autorki w klubie Kobiety to Czytają. Została przyjęta przez czytelniczki z wielkim entuzjazmem, o czym świadczy ogromna ilość pozytywnych opinii. Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak ciekawie skonstruowanej, polskiej powieść. Pełnej niedomówień i wymagającej od czytelnika więcej niż tylko poznania historii.
Bohaterki są dwie: matka i córka. Teresa i Agata próbują, na przekór wszystkiemu zbudować między sobą więź, która do tej pory nie miała szansy zaistnieć z powodu choroby matki. Choroby psychicznej, która sieje spustoszenie przede wszystkim w umyśle samej Teresy, ale też nie pozwala na normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Agata pragnie relacji z matką. Chce odzyskać czas, jaki obie utraciły, dlatego z całych sił walczy o namiastkę normalnego życia po przeprowadzce w Bieszczady. A kiedy zdaje sobie sprawę, że Teresa nie jest w stanie zapewnić jej bezpieczeństwa - próbuje wejść w rolę opiekunki...
Teresa nie jest postrzegana w mieście jak zwyczajna kobieta. Jest jak barwny ptak: piękny i kolorowy, ale nie pasujący do otoczenia. Staje się obiektem fascynacji mężczyzn i zazdrosnej niechęci kobiet. Często nieświadomie, ale dość łatwo przekracza granice, przez co jest łatwym łupem.
Trudno oceniać osobę chorą psychicznie, a jeszcze trudniej jest ocenić Agatę za to, że uwierzyła matce. Że zapragnęła jej miłości i obecności w swoim życiu. Natomiast do myślenia skłania postawa ludzi: mieszkańców małego, górskiego miasteczka, rodziny obu bohaterek i tych wszystkich osób, które były odpowiedzialne za stan zdrowia Teresy. Przeraża postawa koleżanek Agaty, nauczycieli, policji, prasy. Jedyną jasną plamą w plejadzie ludzkich postaw wydaje się być reakcja Aleksandra - fotoreportera, który po tym, jak znalazł się w samym centrum wydarzeń ma możliwość pokazania światu tę trudną do opisania historię tak, by nie pogrążyć Teresy. Jego współczucie, chęć zrozumienia chorej, zdesperowanej kobiety, przywraca odrobinę wiary w ludzi...
Autorka w ,,Mieście z lodu" podjęła wiele wątków i zdecydowała się na trudny temat, nie dając przy tym jednoznacznych odpowiedzi na pytania, które z pewnością postawi czytelnik. Skąd bierze się brak tolerancji i nienawiść w ludzkim wnętrzu? Co musi się stać, by naturalna wrażliwość została stępiona już u dzieci i nastolatków? Czytelnik sam musi znaleźć odpowiedzi na wiele pytań, do których skłania lektura, kierując się przede wszystkim własną wrażliwością.
Eli1605 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
danutka Linia koment
Przeczytane:2016-06-12, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,
KKS Linia koment
Przeczytane:2016-02-02, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,
jolantasatko Linia koment
Przeczytane:2016-01-13, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,2016,
villemo47 Linia koment
Przeczytane:2015-07-02, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki - 2015 ,Mam,
Ania1994 Linia koment
Przeczytane:2015-02-16, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,2015,Mam,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
mandy Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,Mam,
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Linia koment
Przeczytane:, Na półkach:
magdkos Linia koment
Przeczytane:2014-10-09, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2014,
agga Linia koment
Przeczytane:2014-11-01, Ocena: 6, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2014,
Dizzy Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Ewfor Linia koment
Przeczytane:2015-03-29, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,Wyzwanie czytelnicze 2015,
Inka Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ajrin Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Habina Linia koment
Przeczytane:2014-10-19, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2014 r,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów