Opis ksiązki

Kup Teraz

Krocząc w ciemności

Ocena ( 6 osób )
4.8
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2016-02-16
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-8069-252-7
Liczba stron: 424
Dodał/a książkę:dayna15
Dodał/a opinię:Erna Eltzner
Recenzja - Krocząc w ciemności
Każdy ma jakąś pasję — albo przynajmniej próbuje ją znaleźć. Gra na instrumentach, czytanie książek, jazda na rowerze. A co, jeśli znajdzie się osoba, która interesuje się tresowaniem pcheł? Brzmi fantastycznie i fantazyjnie!

Przyznam, że wcześniej nie miałam styczności z twórczością Leonie Swann, więc postanowiłam najpierw poczytać o samej autorce. Niemka, pisze pod pseudonimem. Studiowała filozofię, psychologię i literaturę angielską. Trafiłam na jej kilka zdjęć, w oczach wesołe ogniki. A co, dam Leonie szansę! Zwłaszcza, że okładka jej nowej książki jest bardzo niejednoznaczna. Trochę w klimatach młodzieżowych, a tytuł melancholijny. I podpis głoszący o absurdzie. Ciekawe połączenie, prawda? Spróbowałam uszczknąć trochę z tajemnicy, więc zapoznałam się z opisem. A tam pchły. Jaki one mają związek z odrobiną filozofii? Kryminałem? Bo z takich powieści jest znana Swann, tak mi się wydawało. W tym momencie już nie wytrzymałam i stwierdziłam, że koniecznie muszę zapoznać się z tą specyficzną mieszanką! Zwłaszcza, że wydawała się obiecująca…

Oto Julius Birdwell, znakomity złotnik i troszkę włamywacz (choć nie chce). Zajmuje się też rzeczą dziwną i nietypową — tresuje pchły! Pechowo wszystkie giną, a załamany Julius postanawia skończyć ze sobą. Skacze z mostu, a dziwna istota ratuje mu życie. Okazuje się, że Birdwell musi wykonać pewne zadanie — uwolnić rusałkę, która została uwięziona przez Fawkesa, cyrkowca. Do całej sprawy dołącza się niejaki detektyw Green, człowiek interesującymi się dziwnymi zagadkami, a później leczący się z nich terapią. Przy okazji poznajemy pewnego smoka, starszą panią, a Fawkes zamierza porwać pchły!

Brzmi chaotycznie, co? To samo pomyślałam, gdy zaczęłam zgłębiać się w historię. Najpierw nieco po omacku i sceptycznie, a później już tylko się śmiałam, śmiałam. Niedawno trafił do mnie Lemony Snicket i muszę stwierdzić, że jego powieści klimatem przypominają mi właśnie „Krocząc w ciemności”. Teatr groteski, niby akcja dziejąca się współcześnie, ale jednak trudno to stwierdzić, bo atmosfera iście wiktoriańska. To naprawdę bajkowe uczucie, które mocno mi odpowiada. Leonie Swann musi posiadać bujną wyobraźnię i nie bać się eksperymentów. Jej najnowsza książka przypomina magiczny kociołek, a autorka jest czarodziejką wrzucającą do niego pozornie przypadkowe przedmioty.

Styl pisania Leonie to coś bardzo dostępnego dla każdego czytelnika, choć nie wszystkim się spodoba. To twór plastyczny, nastawiony na śliczne opisy i dowcipne dialogi. Świetny materiał na scenariusz i mam cichutką nadzieję, że jakiś reżyser pokusi się na zekranizowanie (oby wierne) „Krocząc w ciemności”. Czytając odnosiłam wrażenie, że gdzieś z tyłu mojej głowy gra zabawna melodyjka. Taka napuszona, ale idealna, gdy ogląda się komedię. Coś w stylu „Grand Budapest Hotel”. Z tym właśnie skojarzyłam to odczucie.

Bohaterowie są sympatyczni. Przesadzeni, odrealnieni, ale na tym polega ich urok. Pod baśniową otoczką kryje się jednak sporo filozoficznego spojrzenia. Takiego, które nie jest dostępne od razu, a trzeba nad nim podumać. To sprawia, że powieść Leonie jest wielowarstwowa. Nie tylko w kwestii gatunku, bo mamy tutaj ich sporo, przez co trudno zakwalifikować tę książkę. Spędziłam kilka miłych dni na czytaniu i chętnie poznam twórczość Swann dogłębniej. Liczę też na kontynuację. Z przyjemnością pogrzebałabym w dalszych losach bohaterów. Tym bardziej, że są tacy barwni! I zwariowani — w pozytywnym tego słowa znaczeniu, oczywiście!

Macie ochotę na oderwanie od rzeczywistości i trafienie do świata pełnego magii? Zapraszam! Wówczas to pozycja idealna. Bardzo poprawia humor, pozwala zapomnieć o kłopotach i sprawia, że na ustach pojawia się szczery uśmiech. Leonie Swann ma talent do misz-maszu, który paradoksalnie potrafi być spójny. A to niezwykle rzadka umiejętność.
Recenzja
Olga_Majerska Linia koment
Przeczytane:2016-02-17, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,
Pamiętaj, by nie obiecywać  wszystkiego - nawet, jeśli ta obietnica może uratować Ci życie. Przekonuje się o tym Julius Birdwell, który ochoczo przyrzeka pomoc pewnej uroczej rusałce. Co obiecuje? W tym właśnie tkwi problem – Julius niewiele pamięta z feralnego dnia, w którym przypadkowo znalazł się pod wodą. Rusałka jednak każdego dnia przypomina o sobie, tkwi głęboko w myślach mężczyzny i ukazuje się w najmniej oczekiwanych miejscach. Na przykład w nowo wykonanym pierścieniu. Jednak nie to okazuje się największym problemem Juliusa – jubilera i dyrektora pchlego cyrku
szara_linia
Opinie
Ocena 1 2 3 4 5 6
Komentarz
megami91 plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-05-30, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Wyzwanie - fantastyka 2016,
Leonie Swann już wcześniej podbiła moje serce "Sprawiedliwością owiec" i "Triumfem owiec". Choć w "Krocząc w ciemności" nie mamy do czynienia z uroczym stadkiem owiec, to nie może tu zabraknąć humoru, absurdu i oczywiście zwierząt. Bardzo spodobał mi się pomysł z pchlim cyrkiem. Pierwsze skojarzenie miałam z książeczką z dzieciństwa o pchle Szachrajce. :)
Kto czytał wcześniejsze powieści pani Swann, ten wie, że jej twórczość jest zupełnie inna, powieści są tak cudownie oderwane od rzeczywistości, że grzechem byłoby nie zatopić się w lekturze. :)
Capsa plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-04-10, Ocena: 4, Na półkach: Przeczytałem,26 książek 2016,Mam,Wyzwanie - fantastyka 2016,
Właśnie jestem po lekturze "Krocząc w ciemności" i muszę powiedzieć, że zaczynając czytać tę książkę zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Książka jest z pewnością oryginalna i odbiega od fantasy do którego jestem przyzwyczajona. Książka wciąga i czyta się ją przyjemnie. Jednak nie wzbudziła we mnie efektu "Wow" ani nie przeczytałam jej jednym tchem toteż moja ocena to 4/6.
Niemniej książkę polecam i uważam, że fajnie od czasu do czasu sięgnąć po taką pozycję.

Erna plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-02-19, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
Każdy ma jakąś pasję — albo przynajmniej próbuje ją znaleźć. Gra na instrumentach, czytanie książek, jazda na rowerze. A co, jeśli znajdzie się osoba, która interesuje się tresowaniem pcheł? Brzmi fantastycznie i fantazyjnie!

Przyznam, że wcześniej nie miałam styczności z twórczością Leonie Swann, więc postanowiłam najpierw poczytać o samej autorce. Niemka, pisze pod pseudonimem. Studiowała filozofię, psychologię i literaturę angielską. Trafiłam na jej kilka zdjęć, w oczach wesołe ogniki. A co, dam Leonie szansę! Zwłaszcza, że okładka jej nowej książki jest bardzo niejednoznaczna. Trochę w klimatach młodzieżowych, a tytuł melancholijny. I podpis głoszący o absurdzie. Ciekawe połączenie, prawda? Spróbowałam uszczknąć trochę z tajemnicy, więc zapoznałam się z opisem. A tam pchły. Jaki one mają związek z odrobiną filozofii? Kryminałem? Bo z takich powieści jest znana Swann, tak mi się wydawało. W tym momencie już nie wytrzymałam i stwierdziłam, że koniecznie muszę zapoznać się z tą specyficzną mieszanką! Zwłaszcza, że wydawała się obiecująca…

Oto Julius Birdwell, znakomity złotnik i troszkę włamywacz (choć nie chce). Zajmuje się też rzeczą dziwną i nietypową — tresuje pchły! Pechowo wszystkie giną, a załamany Julius postanawia skończyć ze sobą. Skacze z mostu, a dziwna istota ratuje mu życie. Okazuje się, że Birdwell musi wykonać pewne zadanie — uwolnić rusałkę, która została uwięziona przez Fawkesa, cyrkowca. Do całej sprawy dołącza się niejaki detektyw Green, człowiek interesującymi się dziwnymi zagadkami, a później leczący się z nich terapią. Przy okazji poznajemy pewnego smoka, starszą panią, a Fawkes zamierza porwać pchły!

Brzmi chaotycznie, co? To samo pomyślałam, gdy zaczęłam zgłębiać się w historię. Najpierw nieco po omacku i sceptycznie, a później już tylko się śmiałam, śmiałam. Niedawno trafił do mnie Lemony Snicket i muszę stwierdzić, że jego powieści klimatem przypominają mi właśnie „Krocząc w ciemności”. Teatr groteski, niby akcja dziejąca się współcześnie, ale jednak trudno to stwierdzić, bo atmosfera iście wiktoriańska. To naprawdę bajkowe uczucie, które mocno mi odpowiada. Leonie Swann musi posiadać bujną wyobraźnię i nie bać się eksperymentów. Jej najnowsza książka przypomina magiczny kociołek, a autorka jest czarodziejką wrzucającą do niego pozornie przypadkowe przedmioty.

Styl pisania Leonie to coś bardzo dostępnego dla każdego czytelnika, choć nie wszystkim się spodoba. To twór plastyczny, nastawiony na śliczne opisy i dowcipne dialogi. Świetny materiał na scenariusz i mam cichutką nadzieję, że jakiś reżyser pokusi się na zekranizowanie (oby wierne) „Krocząc w ciemności”. Czytając odnosiłam wrażenie, że gdzieś z tyłu mojej głowy gra zabawna melodyjka. Taka napuszona, ale idealna, gdy ogląda się komedię. Coś w stylu „Grand Budapest Hotel”. Z tym właśnie skojarzyłam to odczucie.

Bohaterowie są sympatyczni. Przesadzeni, odrealnieni, ale na tym polega ich urok. Pod baśniową otoczką kryje się jednak sporo filozoficznego spojrzenia. Takiego, które nie jest dostępne od razu, a trzeba nad nim podumać. To sprawia, że powieść Leonie jest wielowarstwowa. Nie tylko w kwestii gatunku, bo mamy tutaj ich sporo, przez co trudno zakwalifikować tę książkę. Spędziłam kilka miłych dni na czytaniu i chętnie poznam twórczość Swann dogłębniej. Liczę też na kontynuację. Z przyjemnością pogrzebałabym w dalszych losach bohaterów. Tym bardziej, że są tacy barwni! I zwariowani — w pozytywnym tego słowa znaczeniu, oczywiście!

Macie ochotę na oderwanie od rzeczywistości i trafienie do świata pełnego magii? Zapraszam! Wówczas to pozycja idealna. Bardzo poprawia humor, pozwala zapomnieć o kłopotach i sprawia, że na ustach pojawia się szczery uśmiech. Leonie Swann ma talent do misz-maszu, który paradoksalnie potrafi być spójny. A to niezwykle rzadka umiejętność.
wkp plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-02-18, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
ILE PCHEŁ MIEŚCI SIĘ NA CZUBKU SZPILKI

Długo Leonie Swann kazała nam czekać na swoją najnowszą powieść, oj długo. Po udanym debiucie, którym narobiła niemałego kulturalnego szumu i jeszcze lepszej jego kontynuacji, aż pięć lat kazała polskim czytelnikom wypatrywać kolejnego dzieła. Czy było warto? Jak najbardziej!

Tym razem autorka zrezygnowała z owiec, do których nas już doskonale przyzwyczaiła, ale nie porzuciła tematów zwierzęcych. Jej bohaterowie, choć w przypadku „Krocząc w ciemnościach” zdecydowanie większy niż we wcześniejszych powieściach jest udział postaci ludzkich, nie mają kopyt i nie meczą uroczo swoich niepodważalnych wniosków, za to skaczą. I to bardzo wysoko. Są nimi bowiem pchły, należące do Juliusa Birdwella. Kiedy tylko unosi się kurtyna, na scenie pojawiają się one. I on. I nic już nie jest takie, jak dotychczas. A wszystko przez to, że pewnej nocy nasze małe, bardzo skoczne stworzonka padają ofiarą mrozu, a zaraz potem w życiu bohatera pojawia się Elizabeth. W końcu z książką, jak z występem cyrkowego magika – bez kobiety się nie uda. Wszystko, co następuje potem, to szaleńcza jazda, w której splata się wszystko – i wszystko się odmienia…

Czy powyższy opis brzmi jakoś dziwnie? Chaotycznie, tajemniczo? Czy wiele rzeczy jest tu niejasnych, do wzięcia na domysł, a nie na suchy fakt? Jeśli choć odrobine tak, także odrobinę poczuliście się, jak osobą czytająca tę powieść. Kiedy sięgałem po „Krocząc w ciemnościach” nie spodziewałem się czegoś takiego. Znałem już twórczość Leonie Swann, znałem i bardzo ceniłem, a jednak, jak dobry cyrkowiec, jak prawdziwy sztukmistrz, wyjęła asa z rękawa i zaskoczyła. I to jak najbardziej pozytywnie.

W jej najnowszej powieści jest dosłownie wszystko. Są magia i fantastyka splecione z realizmem, jest wiele rzeczy podanych wprost i mnóstwo jest także niedopowiedzeń. Czytelnik trafia w świat, jakby skryty za oparami mgły, gdzie prostota splata się z filozofią. Tu nawet styl jest równie niezwykły jak sama treść. Czasami prosty, ascetyczny, czasem bogaty i rozbudowany – zawsze intrygujący i wbrew pozorom spójny.

Całość zaś urzeka i oczarowuje. Zabiera w miejsca niezwykłe i pozostawia uczucie niedosytu. A także satysfakcję. Chcecie naprawdę udanej powieści stanowiącej gatunkową hybrydę, nie musicie już dalej szukać. Swann znów udowodniła swoją klasę literacką i zaprezentowała książkę, której szybko się nie zapomina.

Polecam.

Recenzja opublikowana także na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2016/02/18/kroczac-w-ciemnosci-leonie-swann/
Bookendorfina plusminus Linia koment
Przeczytane:2016-02-15, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,
"Nikt nie jest tak po prostu tym, czym jest, i nikt nie jest dokładnie tym, co widzą w nim inni. Wszyscy jesteśmy czymś pomiędzy."

Niesamowicie interesująca i wciągająca książka, opowiadająca nieco szaloną, zwariowaną historię złotnika i tresera pcheł, który przeżywa wiele intrygujących zdarzeń ze swoimi podopiecznymi. W absurdalności opowieści kryje się jej niewątpliwy urok, który magnetycznie nas do niej przyciąga. Z jednej strony zanurzamy się w jej magicznym i eterycznym klimacie, a z drugiej doceniamy realistyczną przenikliwość i filozoficzne spojrzenie na świat. Fantasy najwyższego gatunku, baśniowe akcenty wsparte życiową mądrością, intrygująca kryminalna osnowa dynamicznej akcji i przemykający między wersami thrillerowski dreszczyk emocji. Piękny, malowniczy język narracji wsparty świetnym humorem, doskonale zgraną melodią sugestywnego słowa i nieszablonowością wykreowanego obrazu.

Czytając powieść wkraczamy w rewelacyjnie odlotowy świat, doskonale się w nim odnajdujemy, przyciąga naszą uwagę, sympatycznie kroczy się nam po uszczegółowionych wątkach. Z ogromnym entuzjazmem śledzimy poczynania fantastycznie dziwacznych bohaterów, pojawiających się coraz to bardziej osobliwych postaci i stworzeń. Mam ogromną nadzieję, że to jeszcze nie koniec znajomości z tą grupką indywidualności, że powstanie kontynuacja ich niesamowitych perypetii i niecodziennych przygód. Powieść mocno polecam, dostarcza kilka godzin nieco zwariowanego, ale wypełnionego uśmiechem zaczytania. Czym jest pchli pałac, gabinet niepamięci, zielone stworzenie o zdrowym apetycie? Kim jest starsza pani z przeszłością i stara dziewczynka bez przyszłości? Ile i jakich pcheł zdołał wytresować Julius Birdwell? "To, że inni nie chcą czegoś zobaczyć, jeszcze nie oznacza, że to coś nie istnieje!!! Wręcz przeciwnie!!!" Let's do it! :)

bookendorfina.blogspot.com
Eli1605 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
gosia45 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Olga_Majerska Linia koment
Przeczytane:2016-02-17, Ocena: 5, Na półkach: Przeczytałem,52 książki 2016,Mam,
gendun Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
Dizzy Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
ajrin Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
mskm13 Linia koment
Na półkach: Chcę przeczytać,
break
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów