Flavia w świecie Luny cz1
opowiadania >



Jozue poleciał w swoją stronę, Flavia odwróciła się i weszła do domu. Spojrzała na nowy abażur z zachwytem. Rozejrzała się wokół, zobaczyła, że pokój jest lekko nieogarnięty, więc nie chcąc się nudzić podczas oczekiwania na Rachelę, postanowiła trochę posprzątać. Kiedy tak sprzątała, zastała ją jej opiekunka.


– A co Ty robisz? – Zapytała z uśmiechem.


– A sprzątam. – Odpowiedziała Flavia.


– Jak było u Króla?


– Ciężko mi wszystko ogarnąć. Tak wiele rzeczy w tak krótkim czasie. O Rachelo, gdybyś mogła spojrzeć na świat moimi oczami... Czy mogłabym Cię o coś prosić?


– O co tylko chcesz Kochanie.


– Daj mi coś na uspokojenie, wiem, że jesteś medykiem i coś masz.


Rachela zaniepokoiła się.


– Jesteś pewna, że tego chcesz? – Zapytała.


– Tak, jestem.


– Dobrze.


Rachela wyjęła fiolkę z jakaś cieczą i przelała do szklanki, następnie zalała to gorącą wodą, a na końcu wsypała dwie łyżeczki cukru.


– Proszę. – Powiedziała podając Flavii lekarstwo. – Możesz być po tym lekko ospała, ale pomoże Ci.


– Wiesz, że to ostatnia noc, którą spędzam u Ciebie? Zapytała Flavia. – Potem już mam zamieszkać w pałacu.


– Teraz już wiem, ale spodziewałam się tego moja droga. – Odpowiedziała Rachela. – Mam dla Ciebie propozycję. Przejdziemy się?


Flavia zgodziła się przyjąć propozycję Racheli. Anielice spacerowały po całym Kilat. Rachela pokazała Flavii najpiękniejsze miejsca w mieście, nauczyła gdzie znajdują się ważne budynki, pokazała też miejsca gdzie mieszkają ważne osoby. Kiedy wracały po drodze spotkały Tiarasza – przyjaciela Racheli, który słynął z tego, że jednym uderzeniem skrzydeł potrafił wywołać podmuch mogący powalić drzewo.


– Witaj, piękna Rachelo. – Zagadał.


– Cześć. – Odpowiedziała nieśmiało.


Tiarasz wyrwał dwie niebieskie róże i wręczył po jednej dla każdej z Anielic. Dziewczyny się roześmiały.


– A kim jest Twoja młoda koleżanka? – Zapytał jeszcze patrząc na Flavię.


– Jestem Flavia, ale nie musisz zapamiętywać mojego imienia, bo gdy się spotkamy następnym razem będziesz zwracać się do mnie inaczej.


– Powiedziałem coś nie tak? – Zapytał ze zdziwieniem, patrząc na Rachelę.


– Stoisz przed przyszłą Królową! – Śmiejąc się odpowiedziała Rachela.


Tiarasz lekko się zaczerwienił.


– Królowo, dla moich oczu to prawdziwy zaszczyt, że mogą oglądać Twoje piękno. Jestem Tiarasz.


– Ha ha ha! – Flavia zaczęła się histerycznie śmiać. – Ale masz śmieszne imię! Zapamiętam je na pewno.


Rachela spojrzała na Flavię jakby z niedowierzaniem. Nie spodobało jej się zachowanie Flavii. Na szczęście Tiarasz miał bardzo wysokie poczucie humoru i taktu.


– Zawsze chciałem nazywać się Hełm-iasz, ale nazwano mnie Tiara-sz, taki los. Co tu robicie drogie Panie? – Zapytał.


– Spacerujemy, właściwie wracamy ze spaceru, a co? Chcesz nas odprowadzić? – Zaczęła droczyć się Rachela.


– Chętnie, ale za chwilę idę do Setha. Uczy mnie i innych chętnych Aniołów jakiegoś potężnego zaklęcia. Na razie umiem tylko zbierać energię z powietrza, trzeba ją potem skoncentrować w kilkunastu punktach, rozesłać w różne miejsca na nieboskłonie, potem wypowiedzieć odpowiednie słowa i BUM! Ktoś lub coś atakowane jest ze wszystkich stron. Patrzcie pokaże wam jak wygląda kumulowanie energii z powietrza.


Tiarasz zamknął oczy i zrobił minę tak śmieszną, ze dziewczyny ledwo tłumiły śmiech.


''Wokół niego tworzyły się na przemian pomarańczowe i czerwone, pulsujące kręgi. Najpierw były one bardzo małe i wychodziły jakby z jego ciała, a potem się powiększały i zanikały. Każdy następny krąg zanikał w nieco większej odległości od ciała Tiarasza niż poprzedni.''


Flavia widząc to zemdlała.


– A jej co? – Zapytał Racheli Tiarasz.


– Przemęczenie. – Krótko odpowiedziała. – Lepiej ją zabiorę i położę spać. Żegnaj Tiaraszu.


– No pa...


Rachela była silną Anielicą i sama była w stanie dowlec nieprzytomną Flavię do domu. Położyła ją w łóżku, a sama poszła na punkt widokowy porozmyślać. Było jej smutno, że Flavia musi odejść, ponieważ przywiązała się do niej. Rachela nigdy nie miała dziecka, a Flavia była dla niej jak córka. Rachela nie zauważyła, że obserwował ją Blake. Zszedł do niej.


– Rachelo! – Zaczął. – Flavia nigdy nie miała matki. Ona o Tobie nie zapomni, nigdy!


– Ktoś tu za dużo wie. – Powiedziała Rachela. – Szpiegowałeś nas?


– Tylko Flavię. Sarath kazał mi mieć na nią oko. Nie martw się Rachelo, nikt w Kilat nie zająłby się nią lepiej niż Ty. Dziękuję, że zaproponowałaś jej mieszkanie u siebie, wiesz, w innym wypadku byłaby pod moją opieką...


– Ooo, nie! – Przerwała Rachela. – Jesteś jeszcze za młody Blake.


– Dwadzieścia pięć lat to tak mało? – Zapytał.


– Nie oto mi chodzi... Oboje jesteście z Rayo tak? – Spytała Rachela.


– Na to wygląda.


– Widzisz, między wami jest pewna wieź, Flavia widzi w Tobie kogoś więcej niż przyjaciela, ponadto tajemnicza aura towarzysząca Tobie oraz młody wiek i dobry wygląd podkręcają to wszystko.


– Co masz konkretnie na myśli? – Zapytał mocno zaciekawiony Blake.


– Boże trzymaj mnie! – Z ironią powiedziała Rachela. – Czy wam, facetom wszystko trzeba mówić wprost? Miłość Blake, która rozkwita w sercu Flavii!


– Diana. – Tajemniczo rzekł.


– Hmm?


– No, Diana. Spotykamy się, czasem jest naprawdę wyjątkowo.


Blake lekko się zaczerwienił. Rachela nic nie odpowiadała, nikt nie mógł odczytać jej myśli. Wydawała być się lekko zła na Blake'a, kiedy Flavia się dowie to będzie mieć złamane serce. Postanowiła jednak udawać, że problemu nie ma, wrócić do domu i przygotować rzeczy

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów