Kamienny Anioł

Autor: sad_but_true666
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

Była chłodna, listopadowa noc; młoda dziewczyna szła między grobami rozglądając się i podziwiając mistycyzm starego, zapuszczonego, ale mimo to posiadającego w sobie magię cmentarza, na którym się znajdowała.Pomimo całego jego piękna i czaru nie chciała spoczywać w tej ziemi po śmierci; pragnęła zostać skremowana, i to już całkiem niedługo. Podeszła do pięknego kamiennego Anioła naturalnego rozmiaru, stojącego przy grobie jakiegoś starca. Podziwiała jego dumną, wyprostowaną postawę, długie, pokaleczone skrzydła, przez których rany nie mógł wzlecieć w niebo i opuścić tego świata, piękną twarz, jakby żywą, a nie jedynie wykutą w kamieniu; koniec jego długiej szaty ginął w mroku, brudnych, zbrązowiałych ze starości, nie grabionych przez wiele lat liści. Nikt nie odwiedzał tego cmentarza od bardzo długiego czasu.

-Aniele, czy mnie słyszysz?- dziewczyna zapytała cichym, smutnym szeptem. Przy każdym wypowiadanym słowie z jej bladych, delikatnie wykrojonych ust unosił się malutki obłoczek pary. Było zimno.

-Tak, słyszę Cię, słyszę każdego, kto się do mnie zwraca.

-Czy mnie wysłuchasz?- podniosła wzrok, aby spojrzeć w kamienne, ale wcale nie zimne i beznamiętne oczy Anioła. Kiedy jej niebieskie, lśniące od niewypłakanych, zbierających się łez tęczówki okolone czarnymi, nieumalowanymi rzęsami spotkały się wzrokiem z kamienie, ten jakby ożył. Anioł zajaśniał wewnętrznym blaskiem, jego białe włosy zalśniły, szata koloru przebiśniegów poruszyła się  przy powiewie łagodnego, chłodnego wiatru; oczy zalśniły jasnożółto z zielonymi i niebieskimi plamkami.

-Wysłucham Cię zawsze kiedy będziesz tego potrzebowała- odpowiedziała istota z pięknym, pełnym szczerości, ale i smutku uśmiechem, który urzekł dziewczynę jak nic przedtem. Przez moment milczała, ale po chwili wyrzuciła z siebie szybko, jakby bała się, że nie wystarczy jej odwagi i zamilknie zamiast wyznać to, czego nie powiedziała jeszcze nikomu.

-Chcę umrzeć. I zrobię to...- głos jej się załamał -ja... zrobię to. Dzisiaj. Zaraz.

-Dlaczego? Angelina, nie rób tego!- jego słowa przepełnione były markotnym zdumieniem -jesteś jeszcze taka młoda, niewinna...

-Nie mam już powodów, żeby dłużej tułać się po tym świecie; nie mam nikogo naprawdę bliskiego... bliskiego sercem każdy koleny dzień jest dla mnie ogromnym cierpieniem.

-Nie rób tego, to nie jest wyjście- głos Anioła był stanowczy, ale łagodny.

Dziewczyna upadła na kolana, jej długie, czarne włosy zafalowały przy tym ruchu, z niebieskich oczu popłynęły krystalicznie czyste łzy, sklejając rzęsy stykające się przy zamkniętych powiekach.

-O Piękny Aniele! Nie przekonasz mnie. Ja już podjęłam decyzję; podjęłam ją wiele dni temu, samotnie, w jednej z tych ciemnych, zadymionych knajp, gdy padał deszcz i jego czyste, niezbrukane żadnym złem krople stukały o szyby, namawiając mnie do rozmyślań.

-Nie...- Anioł próbował, choć wiedział, że już jej nie przekona. Pogrążony w bezgranicznym smutku obserwował jak dziewczyna odchodzi ze zdecydowaniem na twarzy. 

Dwa dni później zobaczył ją znowu. Nie wysłuchano jej prośby,  jej ostatniej woli. Złożono ją do grobu niedaleko ciała starca, którego strzegł Kamienny Anioł z pokaleczonymi skrzydłami i smutnym wyrazem twarzy, na której zastygły kamienne łzy. Tego dnia nie tylko on płakał. 

1
Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
sad_but_true666
Użytkownik - sad_but_true666

O sobie samym: jestem inna mamo tato, czy dostane w morde za to?
Ostatnio widziany: 2011-08-24 12:00:11