Zamiast śmierci. Wywiad z Martą Zaborowską

granice_pl
« powrót

Publicystyka - Obrazek

Uśpienie ma wiele znaczeń. Za sprawą mojej powieści Czytelnik znajdzie się w małym miasteczku, które żyje na pozór nudnym, leniwym życiem i nie wie, co się stało z zaginioną przed 30 lat dziewczynką. Czas zatrzymał się tam w miejscu wiele lat temu i jego mieszkańcy, niczym w letargu, utracili swą czujność. Jest też uśpienie uczuć głównej bohaterki. Tych, można rzec, najważniejszych, wiążących się z relacjami międzyludzkimi. Mamy też do czynienia z uśpieniem w sensie farmakologicznym. Będziemy świadkami scen, w których medycyna i medyczny specyfik odegrają ważną rolę. A tytuł powieści można odczytywać na jeszcze innych płaszczyznach - mówi Marta Zaborowska, autorka powieści Uśpienie - jednej z najlepszych książek na lato 2013. 

Dlaczego właśnie pisanie książek?


Pisać kochałam od zawsze. Jednak inną sprawą jest pisanie i wrzucanie tego, co się stworzyło do szuflady, a czym innym wyjście z poważną propozycją do czytelnika. Dorastałam w świadomości, że prawo do pisania mają jedynie wybitni autorzy, ci z wielkimi nazwiskami, a reszta powinna jedynie czytać i podziwiać ich talent. Przekonanie samej siebie, że ta teoria jest nieprawdziwa, trwało dość długo, ale już wiem, że książki nie są jedynie do czytania. Są też do pisania. Decydującym bodźcem do zmierzenia się z materią był wywiad z Camillą Lackberg zamieszczony w ubiegłym roku w jednym z kobiecych pism. Autorka ta opowiadała o swojej drodze i o tym, jakie spełnienie daje jej pisarstwo. Gazetę z wywiadem położyłam celowo w centralnym miejscu w pokoju. Ilekroć koło niej przechodziłam, rosła we mnie pewność, że od podjętej przeze mnie decyzji nie ma już odwrotu.

Uśpienie, bo?


Uśpienie ma wiele znaczeń. Czytelnik znajdzie się w małym miasteczku, które żyje na pozór nudnym, leniwym życiem i nie wie, co się stało z zaginioną przed 30 lat dziewczynką. Czas zatrzymał się tam w miejscu wiele lat temu i jego mieszkańcy, niczym w letargu, zatracili swą czujność.


Jest też uśpienie uczuć głównej bohaterki. Tych, można rzec, najważniejszych, wiążących się z relacjami międzyludzkimi. Mamy też do czynienia z uśpieniem w sensie farmakologicznym. Będziemy świadkami scen, w których medycyna i medyczny specyfik odegrają ważną rolę. Tytuł powieści można więc odczytywać na wielu płaszczyznach. Ponadto nie chciałam, aby kojarzył się on z morderstwem, śmiercią. Wolałam nadać mu nieco łagodniejszy ton - "śmierć" zastąpić "uśpieniem" właśnie. Ten stan ma wiele odcieni, można go interpretować na dziesiątki sposobów. Gdy książka była już gotowa, jej tytuł roboczy nie przemawiał do mnie, nie czułam "tego czegoś". Być może zabrzmi to niewiarygodnie, ale wybranie odpowiedniego tytułu było dla mnie najtrudniejszą sprawą.

W książce można znaleźć nawiązania do klasyki kryminału. To chyba jeden z Pani ulubionych gatunków literackich?


Kryminałami rzeczywiście pasjonuję się od bardzo dawna. Jest w nich tajemnica, a to mnie zawsze intryguje. Wychowałam się na komisarzu Colombo, genialnie wykreowanym przez Petera Falka. Rodzime podwórko oferowało "07 zgłoś się". Potem przyszedł czas na "Ekstradycję" i "Kryminalnych". Fabuła była rzeczywiście bardzo dobra, jednak wnętrza komisariatów zbyt piękne, aby mogły być prawdziwe. Kto uwierzył w te piękne obrazki, zapewne nigdy nie był na komendzie w przeciętnym polskim mieście. Nawet w stolicy wygląda to zdecydowanie inaczej. Takie rzeczy należy bezwzględnie weryfikować.


Co do autorów powieści kryminalnych, moim wzorem niezmiennie od lat pozostaje Agatha Christie - wspaniała pisarka, ogromny talent. Cóż z tego, że jej książki osadzone są w czasach odległych współczesnemu czytelnikowi? Nadal bronią się swą wyjątkowością. Teraz już nikt nie pisze w ten sposób. Dzisiejszy kryminał rządzi się własnymi prawami.

Akcja powieści rozgrywa się m.in. w szpitalu psychiatrycznym. Jego realia opisała Pani z ogromną dokładnością. Czy czerpała Pani inspirację z placówki rzeczywistej?


Szpital jest fikcyjny, chociaż na terenie Polski mnóstwo jest tego typu miejsc. Celowo nie osadzałam akcji w konkretnym mieście. Chciałam zmusić czytelnika do popracowania wyobraźnią. Uważam, że to udany zabieg, może trochę nietypowy, ale dzięki niemu każdy z czytelników stworzy we własnej głowie swoje "prywatne" miasteczko, ulice, drogę do szpitala, drogę na komisariat. Moje podpowiedzi są jedynie wskazówką, jednak każdy będzie mógł wyobrazić sobie pozostałe elementy i stworzyć własny klimat panujący w opisywanych miejscach. Zachęcam do tej zabawy, wierząc, że fantazja czytelników sięgnie nawet dalej niż założyłam. Ja również jestem przede wszystkim czytelnikiem i dookreślam w myślach wszystko to, co w danej chwili do konkretnej sceny pasuje. Dookreślanie wszystkiego do ostatniej litery jest dobre, ale w publikacjach akademickich.

Stworzyła Pani postać niebezpiecznego i wyjątkowo okrutnego przestępcy. To postać jakby żywcem wyjęta z horroru...


Horrory uwielbiałam, kiedy byłam troszeczkę młodsza. Im większy dreszcz, tym było lepiej. Nie wiem, na czym to polega, ale wtedy mogłam więcej znieść. Teraz oglądam je naprawdę sporadycznie, a i tak potrafię przesiedzieć pół filmu z zasłoniętymi oczami, bojąc się spojrzeć na to, co dzieje się na ekranie. Może jeszcze kiedyś wrócę do horrorów, ale pewnie bardziej z ciekawości, co nowego w trendach, aniżeli po to, aby co chwila skakało mi niebezpiecznie ciśnienie.


Koncentruję się głównie na kryminałach. Na samej zagadce, nad tym, jak detektyw czy policjant dochodzi do rozwiązania, jak odkrywa, kto zabił i dlaczego. Bardziej fascynuje mnie sama intryga, zawiązanie akcji, logiczne dochodzenie do prawdy. Jak już wspomniałam, kryminały Agathy Christie są tu majstersztykiem. Nie ma w nich miejsca na horror. Jest za to inteligentna gra między detektywem a zabójcą. To mnie najbardziej interesuje, to mnie zachwyca w jej książkach.


Jednakże od czasu Agathy Christie nastąpiło wiele zmian zarówno w życiu, jak i w literaturze czy w innych dziedzinach sztuki – filmach czy choćby grach wideo. W naszych czasach aby zainteresować czytelnika fabułą, nie da się uciec od scen drastycznych.


Zabójca z mojej powieści jest więc kreaturą okrutną, działa instynktownie, ale nie na oślep. Jego kroki są dokładnie przemyślane - niszczy w ten sposób innych, ale przy okazji również i siebie. Przewidywalność u psychopatów? Zjawisko rzadkie, chyba, że myśli się podobnie jak oni. Rozdają karty wedle własnego uznania i bawią się w kotka i myszkę z wymiarem sprawiedliwości. To ohydne, ale zarazem fascynujące pod kątem psychologicznym.

Postać mordercy również nie miała pierwowzoru w rzeczywistości?


Nie, została ona wykreowana przeze mnie bez jakichkolwiek inspiracji zaczerpniętych z życia, powstała od początku do końca w mojej głowie. Podobnie, jak w przypadku pozostałych postaci, wątek zabójcy rozwijał się stopniowo, z rozdziału na rozdział. Jego ogólna charakterystyka była z góry założona, jednak co do szczegółów, poszczególnych zachowań - to wszystko działo się niejako "po drodze". Muszę przyznać, że to właśnie jest dla mnie fascynujące. Możliwość poprowadzenia postaci w takim kierunku, jaki podpowie mi wyobraźnia, to olbrzymia frajda.

Oczywiście, życie to niekończące się źródło inspiracji i Robert Bloch, pisząc Psychozę, wykorzystał to w perfekcyjny sposób. Artykuł o koszmarnym znalezisku w domu psychopaty, gdzie przedmioty codziennego użytku wykonane były z ludzkiej skóry, musiał być iskrą, która spowodowała wybuch beczki z prochem. W przypadku Uśpienia wykorzystałam motyw leku (rocuronium), o którym usłyszałam w telewizji. Oczywiście, medycyna stosuje go


poprzednia
- [1] [2] -


Zobacz też:

Publicystyka - Mucha jest twarzą butów. Wywiad z Michałem Rusinkiem Mucha jest twarzą butów. Wywiad z Michałem Rusinkiem - Nie rozumiem ludzi, którzy nie mają poczucia humoru, dystansu do świata i do siebie. Ostatnio pewien wysoki urzędnik państwowy opowiedział mi, jakiego psikusa ma zamiar zrobić pewnemu wybitnemu pisarzowi więcej...
Publicystyka - Tysiące dolarów za torebkę. Rozmowa z Michaelem Tonello Tysiące dolarów za torebkę. Rozmowa z Michaelem Tonello Birkin, nazwana na cześć brytyjskiej aktorki i piosenkarki Jane Birkin, to najbardziej pożądana i najdroższa torebka świata. Jej cena waha się od siedmiu do stu tysięcy dolarów. Ale nie cena jest największym więcej...
Opinie
Musisz być zalogowany by móc komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
REKLAMA
linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów